sobota, 3 listopada 2012

Rozdział IX Zranione uczucia. Nieoczekiwany przeciwnik. Wpis1

Wstałem rano wypoczęty. Śnieżynka jak zwykle otulona swoimi ogonami, spała w kącie łóżka. Wyglądała tak niewinnie. Pogłaskałem ją delikatnie po głowie i zszedłem na dół zjeść śniadanie. Jak zwykle przywitali mnie moi lokaje, dzień w dzień to samo. Nie przeszkadza mi to w sumie. Rozwaliłem się na kanapie i włączyłem telewizor. Jakieś teleturnieje, to mnie nie interesuje, dalej wyprzedaż w sklepie, pewnie Zekira tam dziś pójdzie, wiadomości. Tu zostawiłem, bo znowu była wzmianka o zaginięciach.
Od pewnego czasu dużo mieszkańców znika z miasta. Nie wiemy z jakiego powodu i czy ktoś jest za to odpowiedzialny. Zapytaliśmy dowódce Bractwa Czerwonych Rycerzy, co o tym myśli.
Według moich przypuszczań, ktoś jest za to odpowiedzialny. Na razie nie mamy dowodów, kto jest sprawcą ale postaramy się jak najszybciej to rozwiązać. Apeluje do innych mieszkańców by w godzinach wieczornych nie opuszczali swoich domów.
Dziwne, ciekawe komu znowu na głowę odwaliło. Wyłączyłem telewizor i puściłem muzykę. Chwile potem przynieśli mi śniadanie. Gdy zjadłem udałem się na miasto. Pochodziłem trochę tu i tam. Odwiedziłem Camillę, kilka walk sobie stoczyłem. Wszystkie wygrane, czyli nie wyszedłem z wprawy to dobrze. Następnie udałem się na rynek. Tam zaczepił mnie jeden z podwładnych Penentia. Kazał mi iść do niego, bo ma do mnie sprawę. Z niechęcią udałem się tam. Pewnie chce mi dać za zadanie, odnaleźć sprawcę tego wszystkiego. Gdy dotarłem na miejsce przywitał mnie i zaprosił do swojego gabinetu. Stanął przy oknie, a mi kazał usiąść na krześle.
-Elsword zapewne się domyślasz, po co Cię tu ściągnąłem.
-Ta, mam znaleźć tego idiotę co jest odpowiedzialny za zniknięcia zgadza się? - odrzekłem z nutą ironii.
-W rzeczy samej. - odwrócił się w moją stronę. - Jesteś bardzo podobny do swojej siostry, a umiejętnościami ją przewyższasz.
-Tego nie wiemy, bo nie zmierzyłem się z nią na obecnym poziomie. - przymrużyłem oczy. - I nie mów o niej tak jakbyś wszystko o niej wiedział. - odparłem chłodnym tonem.
-I tu Cię zdziwię, bo wiem o niej więcej, niż Ci się wydaje. - patrzałem an niego trochę zdziwiony
-Co masz na myśli? - usiadł na swoim krześle i założył ręce.
-Elsa była mi bliską przyjaciółką, dzień w dzień z nią trenowałem i rozmawiałem. Zwierzała mi się z wszystkich swoich problemów jak i marzeniach. Jednym z nich było pragnienie spotkania się z Tobą i zmierzenia, by zobaczyć jak wielkie postępy zrobiłeś. - moja siostra... Ona... Nie wiedziałem, co powiedzieć. Spuściłem głowę i wspomniały mi się czasy, gdy z nią trenowałem jak byłem mały. - Kilka dni po tym Hamel zostało zaatakowane przez Rana i Elsa zaginęła w trakcie walki. Przez kilka kolejnych tygodni, miesięcy szukaliśmy jej. Wysłaliśmy list do Twojego ojca o tym, jednak po dzień dzisiejszy ani śladu po niej. - spojrzałem na niego.
-Ona wróci, jestem tego pewien, a teraz daj mi już zgromadzone informacje o tym psychopacie. - otworzył szufladę i szukał dokumentów. Po chwili wręczył mi je. Zapoznałem się szybko z nimi. Oddałem mu je i skierowałem się do wyjścia. - Zajmę się tym, a teraz żegnam. - nacisnąłem na klamkę od drzwi.
-Wiesz, że masz predyspozycje by mnie zastąpić i gdy dojdzie już do tego momentu będę Cie kandydować. 
Zatrzymałem się gdy miałem wychodzić. Nie wiedziałem co powiedzieć, wyszedłem i zamknąłem drzwi. Skierowałem się do miejsc gdzie doszło do zaginięć. Po drodze cały czas przechodziły mi różne myśli związane z siostrą.
Do późnego popołudnia szukałem jakiś powiązań odnośnie zaginięć. Zero kompletne zero. Nie wiedziałem co teraz mam zrobić, a czekanie na kolejne porwanie to nie jest dobra myśl. Usiadłem na ławce w centrum miasta i rozmyślałem nad tym, albo miałem zamiar, bo miałem mieszane myśli. Raz o misji, raz o siostrze, to potem o demonach, Aishy. Normalnie idzie oszaleć przez to wszystko. Skierowałem się do Glave, muszę coś zrobić by zapomnieć o tym wszystkim i skupić się na zadaniu. Grupę znalazłem i zaczęliśmy zmagania. 
Pod wieczór wróciłem do domu. Tam Śnieżynka prawiła mi kazania dlaczego ją zostawiłem i inne. Przeprosiłem ją i pogłaskałem po główce. Położyła swoje łapki na mojej ręce i się uśmiechnęła. Poszliśmy do salonu i tam powiedziałem jej o misji. Razem zaczęliśmy główkować nad tym. Rzuciła pomysł by przejrzeć listę ludzi, co opuszczali Hamel. W sumie nie głupi pomysł. Porówna się daty pierwszych zaginięć do osób, co opuszczały wtedy miasto i zmniejszy się grono poszukiwań. Więc plan na jutro już jest, a teraz czas spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz