Ciężko było mi zasnąć, po tym wszystkim odechciało mi się czegokolwiek.
Leżałem w łóżku przykryty kołdrą pod sam nos i nie miałem najmniejszej
ochoty wychodzić gdziekolwiek. Było jeszcze ciemno za oknami, zerknąłem
na zegarek. Dochodziła 4 rano. Obróciłem się w bok i zakryłem twarz w
poduszce, a kołdrą zakryłem głowę. Nie chce by ktokolwiek widział mnie w
takim stanie.
Zasnąłem nie wiedziałem nawet kiedy. Gdy dźwignąłem kołdrę zobaczyłem na
zegarku godzinę 9rano. Tak mi się wychodzić nie chce, ale muszę się do
tego zmusić, kasę z nieba nie wezmę... Wstałem opornie z łóżka i udałem
się do łazienki. Gdy już doprowadziłem siebie i moje włosy do ładu i
składu ubrałem się w mój nowy, albo już nie aż tak nowy avatar. Zabrałem
działo i zszedłem na dół, albo zjechałem po poręczy i znalazłem się na
dole. Służba mnie przywitała życzliwie i pytali o samopoczucie.
Udawałem, że jest w porządku. Skierowałem się do kuchni. Tam zjadłem
śniadanie i wyszedłem na miasto. Nie miałem ochoty na żadne zabawy czy
inne zrobić to co potrzeba i koniec. Udałem się na Henira i gdy
skończyłem powlokłem się, markotny w stronę centrum. Słyszałem od
przechodniów o nowej książce związanych z Hamel, muszę zobaczyć co teraz
napisali. Szedłem spokojnie i od niechcenia dźwignąłem głowę do góry,
by zobaczyć gdzie idę. Wtedy wzrokiem dostrzegłem Sylpa. Odwróciłem
wzrok i zmieniłem kierunek. Po chwili złapał mnie lekko za ramię i
przywitał. Zrobiłem to samo i zapytałem gdzie był przez ten czas
odsuwając się krok w tył. Odpowiedział wesoło po czym dodałem szybko że
nie mam ochoty rozmawiać i chce wracać do domu. Jak na złość zapytał
mnie co się stało, że taki dobity jestem. Aż tak widać? Chyba będę
musiał się starać bardziej ukrywać emocje. Zacząłem od tego iż chciałem
mu powiedzieć o tym jednak po chwili jak na filmie wszystko wróciło.
Wspomnienia związane z Sayuri, jak spędzaliśmy czas i akcja w sercu. Aż
na głos wypowiedziałem jej imię. Potem ugryzłem się w język za to no
ale... Opowiedziałem mu wszystko. Patrzał na mnie jak wryty, pewnie był w
szoku o ile wiedzą co to takiego... Odwróciłem się i skierowałem się w
drugą stronę. Pożegnałem się z nim i ruszyłem przed siebie.
Gdy tak szedłem bolało mnie w środku, to wszystko jest nie do pojęcia..
Pobiegłem przed siebie nie patrząc na innych. Biegłem ślepo przed siebie
z łzami w oczach, które od czasu spływały. Zatrzymałem się w końcu na
jakiejś łące i usiadłem na niej. Zakryłem twarz w rękach i starłem się
uspokoić jednak nie potrafiłem. Gdybym miał kogoś komu mogę się
zwierzyć. Aishy nie chce martwić ma Elsa na głowie, a sam Els też nie ma
lekko, moi służący by znowu za bardzo się tym przejęli, a rodziców...
Jeszcze ta sprawa. Ten świat taki nie powinien być. Jak Rena wróci to
chyba wyduszę jej wszystko z siebie. Z czasem jakoś doszedłem do siebie i
wróciłem do siebie. Gdy tylko zamknąłem drzwi Zekira skontaktowała się
telepatycznie ze mną. Sylph chciał opowiedzieć nam wszystko i zbieramy
się w domu Ammo. No to zajęcie na wieczór mam. Ah przez to wszystko
zapomniałem o książce...
Gdy w końcu zbliżał się godzina spotkania wyszedłem z domu i skierowałem
do domu Elsa. Podczas drogi spotkałem jego przyjaciela. Podbiegł do
mnie, a ja zatrzymałem się wydusiłem z siebie coś na przywitanie. Nie
miałem ochoty rozmawiać z żadnym nazoidem. Poszliśmy dalej po czym
przeprosił mnie za to. Skinąłem głowę, że rozumiem i żeby dał już
spokój. Naoizdy nie znają tego uczucia bólu i nigdy nie poczują. gdy
dotarliśmy na miejsce zadzwoniłem do drzwi. Otwarł nam jego służący a ja
wszedłem szybkim krokiem do środka i skierowałem się do salonu. Tam
Ammo mnie przywitał i poszedł pod drzwi wyjściowe. Aisha przywitała mnie
uśmiechnięta i pełna entuzjazmu. Odwzajemniłem uśmiech tak by nie
domyśliła się niczego. Zapytałem co u niej. Z chęcią odpowiedziała i
opowiadała mi co ją spotkało. Chłopaki długo nie wracali. Wyszedłem i
spojrzałem co się dzieje. Ammo w powietrzu wisi na... Nie wiem czemu ale
rozbawiło mnie to. Wróciliśmy wszyscy do salonu. Els wisiał nadal w
powietrzu . Cokolwiek go trzymało "przywiozło" go do salonu. Tam Sylph
opowiedział nam, co mu się przytrafiło. Dał Aishy przedmiot, maskę.
Magiczna więc coś dla niej. Przyglądałem się jej. Rzuciłem, że mu pomogę
w tej sprawie, jednak potem żałowałem tych słów i spuściłem głowę w
dół. Elsword w końcu znalazł się na dole i jego przyjaciel go kopnął.
Przeklął na niego, po czym chciał z nim porozmawiać. Naprawdę oni to
pobijają znaczenie słowa "przyjaciel na dobre i na złe". Oddalili się, a
ja pytałem Zekiry czy wie co to jest. Nie umiała określić. Siedzieliśmy
i wtedy Ammo krzyknął nagle na Sylpha tak, że Aisha aż podskoczyła i
wystraszyła się. Spojrzeliśmy tam. Gdy właściciel domu spojrzał na nas
od razu odwróciliśmy wzrok i wróciliśmy do oglądania przedmiotu. Widać
było jego gniew. Zresztą nie ma co mu się dziwić. Ogólnie ciekawi mnie, o
czym oni rozmawiają. Z czasem Ammo dołączył do nas a Sylph pożegnał z
nami. Chwile później ja też się zbierałem. Els odprowadził mnie i pod
drzwiami zapytał czy w porządku ze mną. Odpowiedziałem, że tak i by
sobie głowy mną nie zaprzątał. Czas leczy rany prawda? Wróciłem do
siebie. Tam rozmyślałem znowu o sytuacji z Sayuri...
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz