poniedziałek, 19 listopada 2012

Wpis12

Zbliżała się 15. Wróciłem do Hamel. Gdy szedłem drogą do domu, dostrzegłem Loriena z jakąś dziewczyną. Oho pewnie to ta jego Maya cała, hmm nie będę im przeszkadzać. Jak już znalazłem się w domu myślałem dlaczego teraz Zekira musiała iść na trening. No masz Ci los... Padłem na kanapę i leżałem przez jakiś czas. Kilka chwil potem podbiegła do mnie Śnieżynka i wypytywała o walki. Opowiedziałem jej wszystko po czym zasnąłem z wyczerpania.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Nie ja go kurde wymienię, dudni po całej chacie jak stary dzwon. No co ja w średniowieczu się nie znajduje. Za oknami było już ciemno. Spojrzałem na zegarek dochodziła 20. Po kilku minutach przyszedł do mnie lokaj i oznajmił ze mam gościa. Zapytałem kto, a on Anastazja. Pierwsze wrażenie szok, jakoś ciarki przeszły przeze mnie i zimno się zrobiło. Po kiego ona tutaj? Wstałem i podszedłem do drzwi. Lala stała i patrzała na swoje paznokcie.
-Czego chcesz?
- syknąłem do niej po czym odwróciła się i uśmiechnęła sztucznie.
-Porozmawiać o jutrzejszej walce.

-Forów Ci nie dam, na żadne układy nie idę i nie będę się oszczędzać, coś jeszcze?

-Oh myślałam, że da się z Tobą negocjować, ale widzę stawiasz twardo warunki co? Szkoda, bo chciałam Ci coś zaproponować.

-Doprawdy?
- już chciała mówić ale jej przerwałem. - Zabawiać się z Tobą nie będę, bo sugerując po Twojej ekscytacji to właśnie chciałaś zaproponować zgadza się?
-Bystry jesteś.

-Nie interesują mnie inne laski, a zwłaszcza takie jak Ty, gdzie dają dupy na prawo i lewo. Żegnam.

Zatrzasnąłem drzwiami przed nią po czym usłyszałem stukot jej butów jak schodzi z schodów. Aż się we mnie coś... Kurde mać czemu ja mam zawsze pod górę? Jak mam być z Zeki jak.. jak byle jaka kurwa się do mnie dowala? A potem, że zdradzam, że mam ją gdzieś i inne. Niech będzie na moim miejscu to będzie wiedzieć, że to wcale miłe nie jest i łatwe odganiać te, no mniejsza.
Odszedłem od drzwi i znowu dzwonek. Ciekawe kto teraz. Otwarłem drzwi patrze Lorien. Był bardzo zadowolony. Wpuściłem go do środka i w holu rozmawialiśmy o jego dzisiejszej randce. Mówił że wszystko poszło po jego myśli i że coś z tego będzie. Pogratulowałem mu po czym przeszliśmy na temat walk turniejowych. Powiedziałem wszystko wraz z tą akcją sprzed paru minut. Jemu też się nie podoba ta cala lady plastik. Jeszcze trochę gadaliśmy i poszedł.
Otwarłem drzwi do salonu i dzwonek. Nie kurwa, co to ma być?!?! Podszedłem już zdenerwowany i energicznie otwarłem drzwi stali w niech Raven i Rena. Przywiali się, po czym zapytali czy mogą wejść, wpuściłem, no przyjaciół wyganiać nie będę. Poszliśmy do salonu i dzwonek znowu. Miałem ochotę iść i rozpierdolić ten dzwonek i drzwi i .... Otwarłem stała w nich Daisy. O nie ma mowy. Na misję nie idę. Przywitała się i powiedziała, że Penentnio chce mnie widzieć. Zapytałem czy teraz, odpowiedziała że tak, więc powiedziałem jej by przekazała mu, że mam go w dupie, chce spokoju i nabrać siły na jutrzejsze walki, a jak coś nie pasi to możemy o tym pogadać na arenie, a jeśli będzie się czepiać i mi grozić, wyląduje u mojego ojca na dywanie i no pomysłów mi brakło i zamknąłem drzwi. Wróciłem do salonu i rozmawiałem z przyjaciółmi o ich wyjeździe i o tym co się działo. Życzyli mi powodzenia i po ponad godzinę poszli.
Wejrzałem na zegar zbliżała się 22:30. Udałem się do swojego pokoju i tam zasnąłem po kilku minutach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz