Gdy już poszli odwołałem Cornwella i spojrzałem na Zekire. Była cała przestraszona, drżała i płakała. Przez nią zostałem zraniony, zawsze to ona rani moje serce, jednak teraz, ten widok zranił mnie jeszcze bardziej. Przytuliłem ją do siebie i pogłaskałem ją po głowie.
-Mówiłem, że masz po nocach nie spacerować, znowu mnie nie usłuchałaś.
Kiedyś było podobnie, ostrzegałem ją ale jak zwykle zrobiła po swojemu. Dziewczyny... Nie odpowiedziała nic, była wtulona we mnie tak, jakby już nigdy więcej miała mnie nie zobaczyć. Jej dotyk, zapach... Tyle czasu minęło od kiedy zawitało do mnie te uczucie. Jednak nie mogę dać tym razem upust moim emocjom, nie dziś, nie teraz... Była zimna, co mnie zmartwiło. Ściągnąłem górę ubrania i okryłem nim ją, a następnie wziąłem ją na ręce i skierowaliśmy się do mojego domu. Teraz jest bezbronna, zupełnie bezbronna zdana na los tego świata. Cały czas była w szoku po tym wszystkim. Co jakiś czas spoglądałem na nią. Nie wyglądała za dobrze.
Gdy dotarliśmy do domu służący otworzyli mi drzwi, zdziwili się na mój widok. Kazałem szybko zmobilizować lekarza by sprawdził czy z nią w porządku. Poszli po niego, a ja udałem się na górę z nią. Jeden z lokai, który szedł za mną otworzył drzwi do wolnego pokoju. Gdy tylko przekroczyłem próg zamknął je. Położyłem Aishe na łóżku przykrywając ją kocem, a potem kołdrą. Odwróciłem się i chciałem wyjść, wtedy złapała mnie za nadgarstek prawej ręki. Spojrzałem na nią, w jej oczy, które opisywały wszystko. Odwróciłem wzrok, spuściłem głowę i szarpnąłem prawą ręką, że mnie puściła i udałem się w kierunku drzwi. Wyszedłem na zewnątrz i kilka chwil potem lekarz podszedł do mnie. Kiwnąłem głową w stronę pokoju po czym wszedł tam, a ja poszedłem do swojego. Zabrałem się za dalsze segregowanie papierów.
Było już grubo po północy, usiadłem zmęczony na fotelu i wpatrywałem się w góry dokumentów. Jutro karzę, wróć dziś karzę im to wysłać do odpowiednich osób. Spojrzałem na Śnieżynkę która wygodnie spała sobie już. Udałem się do łazienki umyć i rozczesać włosy i przywrócić ich naturalny wygląd. Na noc nie potrzebuje by były wymodelowane, ani maskowały mój naturalny kolor. Tylko gdy idę spać czuje się jak zwykły człowiek w swoim prawdziwym ja, a nie maskującym się by... zresztą chrzanić. Jednak gdy tak na siebie patrze w lustro to dziwnie się czuje. Długie, proste czerwone włosy z czarną pasemką, wszędzie gdy widzę siebie to widzę w szaro-czarnych włosach ustawionych na jeża. Rzeczywistość jest brutalna. Będę musiał trochę uciąć, bo za długie już są. Wyszedłem z łazienki i już chciałem się wyłożyć na łóżku gdy ktoś zapukał. Podszedłem do drzwi i otwarłem, a za nimi Aisha z spuszczoną głową, która w rękach trzymała górę Incubusowego ubrania. Spojrzała na mnie i lekko otworzyła usta. No tak przecież nigdy nie wiedziała mnie takiego. Westchnąłem tylko i zapytałem ją po co przyszła. Od razu jakby się opamiętała i oddała mi ubranie po czym zbliżyła się o krok i położyła swoje zimne dłonie na mojej klatce piersiowej. Cholera jest noc, środek nocy a ona wie że...
-Przestań Zeki. - złapałem jej ręce za nadgarstki i ściągnąłem z swojego ciała. Wtedy znowu zbliżyła się krok bliżej i znowu byliśmy blisko siebie. Patrzała cały czas na mnie tym samym spojrzeniem gdy mnie zobaczyła po raz pierwszy po treningu Camilli- zauroczenie
-Dlaczego tak to wszystko się potoczyło... - jej głos był smutny i wyczułem w nim tęsknotę.
-Tak musiało być. Jest późno idź odpocząć, ja już jestem wykończony całym tym dniem, a Ty powinnaś dojść do siebie. - puściłem jej ręce po czym żałowałem tego. Zawiesiła je na szyi, a wcześniej lewą ręką odgarnęła część włosów i zbliżyła się o wiele za blisko. Jakby chciała znowu jak kiedyś pocałować i być pieszczona przeze mnie. Bez słowa przyłożyłem palce do jej ust i odsunąłem od siebie. Nie była z tego zadowolona, bo jeszcze bardziej posmutniała. - Idź już i nie zmuszaj mnie do tego.
-Zmuszam? Przecież też tego chcesz prawda, chcesz by było jak dawniej.
-Powiedziałem byś poszła, nie chce używać siły więc wyjdź. To jest moja ostatnia prośba.
-Ale...
-ZEKI. - wystraszyła się gdy tylko podniosłem ton głos. Spokorniała i jak powiedziałem tak zrobiła.
-Dobranoc...
Odpowiedziała cichym głosikiem i zamknęła drzwi. Dobranoc.. Dobranoc możesz powiedzieć wtedy jak z Tobą tę noc spędzę, a tak...
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Oh,mamo...
OdpowiedzUsuń;_;
Smutno mi się zrobiło. InS cierpi, a Zeki wcale mu tego nie ułatwia...
Zamiast z tego wybrnąć na linie prostą to ja kręgi zataczam;s
OdpowiedzUsuńZnowu mam pustkę w głowie i nie wiem co dalej.
Spokojnie, wymyślisz coś, jak zawsze. :3 Będę Cię wpierać duchowo~ ^^
OdpowiedzUsuń