Posłałem w ich stronę trzy Cornwelle. Odruchowo odskoczyły i wzbiły się w
powietrze. Kątem oka spojrzałem na Loriena. Nie wglądał zbyt chętny do
walki. W podświadomości powiedziałem Śnieżynce że sami będziemy musieli
walczyć. Przytaknęła i podbiegła do mnie. Sayuri rozkazała swojej
towarzyszce zająć mnie na jakiś czas, bo musi coś zrobić. Zleciała na
dół i zaatakowała dziwnymi ostrzami, które zablokowałem Cornwellem.
Usłyszałem niemiłe skrzypnięcia na mieczu, spojrzałem na nie. Nie mogłem
w to uwierzyć, Cornwella mi porysowała... Żeby na takim mieczu powstała
rysa, to trzeba być zdolnym, nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Musze
uważać podczas starć z nią. Zaatakowałem ją Cutterem, wzbiła się w
powietrze wtedy Śnieżynka zaatakowała ją swoim atakiem. Wzbiła się
jeszcze wyżej i uniknęła naszych ataków. Z góry leciała prosto na mnie w
obstawie 3 ostrzy skierowanych w dół. Ledwo udało mi się uniknąć tego
ataku. Z hukiem uderzyła o ziemię i zrobiła nie mała dziurę. No...
Widzę, że trochę się z nią zabawię. Wstałem i szykowałem się do ataku.
Wtedy Lorien podszedł do mnie i położył rękę na ramieniu. Spojrzałem na
niego. Powiedział że idzie zając się Sayuri. Zapytałem czy da sobie
radę. Aktywował tryb Berserka i powiedział, że tak. Ruszył przed siebie
mijając nazoidkę i skierował się do generatora. Nie powstrzymywała go,
no tak ma za zadanie zatrzymać tylko mnie.
Niech tych nazoidów cholera trafi. Atakowałem na przemian mieczem i
Cornwellem oraz specjalnymi umiejętnościami. Walczyliśmy już dłuższy
czas. Żadne z nas nie chciało dać za wygraną. Byłem już cały poraniony
przez te przeklęte ostrza, które poruszyły się za szybko by móc przed
nimi uciec. Śnieżynka wykorzystywała swoje moce lecznicze i starała się
jak najszybciej wyleczyć rany bym ja z Mrocznym oraz Cornwellem mogliśmy
się skupić w pełni na walce. Niespodziewanie rozległ się wybuch z
strony generatora. Spojrzeliśmy tam. Sayuri wyleciała w powietrze, a
Lorien ładował w nią cały swój magazynek. Korzystając z okazji
zapatrzenia się nazoidki, szybko podbiegłem do niej i przebiłem jej
rdzeń napędowy mieczem. Po chwili rozległo się trzeszczenie, próby
przywrócenia jej systemu do normy, a następnie wyłączenie. Wyciągnąłem
miecz i robot runął na ziemie. Spojrzałem znowu w górę, Chung cały czas
ją atakował pomimo iż latała. Jego celność jest perfekcyjna, więc nie ma
co liczyć, że chybi. Cholera, nie jestem tu od komentowania walki,
generator trzeba wyłączyć.
Wraz z Śnieżynką podbiegliśmy do maszyny. Na dole znajdował się panel
sterowania. pełno przycisków, jedne świeciły drugie nie, wajchy jakieś.
Jak to wyłączyć?
-I co teraz?
- spytała zmartwiona. - Jak masz zamiar to wyłączyć? - spojrzałem na panel, na nią i znowu na panel.
-Chodź.
- cofnęliśmy się trochę do tyłu i
rzuciłem w niego Maelem. Po chwili wszystko było niszczone przez mój
atak. Rozległy się wybuchy, iskry, płomienie, przez cały generator
przechodziły linie prądu. - Tak to wyłączę.
-No też idzie.
Maszyna powoli ulegała zniszczeniu, mało tego. Spojrzałem jak radzi
sobie Lorien. Użył w tym momencie Carpeta i na generator spadł nalot
granatów, przy okazji Sayuri tym oberwała do porządku i zleciała na
platformę niżej. Miejsce powoli zaczynało się rozpadać. Nastąpiło lekkie
trzęsienie i ściany zaczęły się walić od ataków. Zawołałem Loriena,
jeśli dłużej tu zostaniemy, to nic po nas nie zostanie. Spojrzał na mnie
po czym odwrócił się jeszcze na chwile i wystrzelił ostatni raz z
swojej broni. Zeskoczył na dół i pobiegliśmy do wyjścia. Chwała, ze
winda się nie zepsuła, bo byśmy tu utknęli. Gdy znaleźliśmy się na górze
nastąpiło mocne trzęsienie ziemi, czyli generator wybuchł.
Odeszliśmy kawałek dalej i usiedliśmy na trawie. Pongosy i inni co byli
pytali siebie nawzajem, co to było widać z ich strony zaniepokojenie.
Jednak z czasem wszystko ucichło. Lorien dezaktywował tryb Berserka.
-W porządku?
- spytałem i obserwowałem go. Nie
wyglądał za dobrze, był bledszy niż zwykle i miał zaczerwienione oczy.
Zakładam, że od płaczu. Przysunął do siebie działo i oparł się o nie.
-Tak... Jakoś.
- odpowiedział po dłuższym czasie. Spojrzał na mnie, potem na Śnieżynkę, a następnie wbił wzrok w trawę. - Nie warto na siłę szukać nowych przyjaciół czy miłości. Lepiej pozostać przy tym kogo się ma.
-A no.
- położyłem się i spoglądałem w bezchmurne niebo.
Po długim wylegiwaniu się, wstaliśmy i skierowaliśmy się do miasta
zakupić bilety powrotne. Aranka z radością mi je sprzedała za połowę
ceny. No i to mi się podoba. Wróciliśmy do Hamel. Lorien krótko
powiedział ze wraca do siebie i przez jakiś czas chce zostać sam.
Rozumiem go, skinąłem głowa i powiedziałem, żeby aż tak tym się nie
martwił i dbał o tych prawdziwych przyjaciół, co pójdą za nim w ogień.
Wymusił od siebie uśmiech i skierował się do swojego domu, a ja do
Daisy. Powiedziałem jej by odhaczyła mnie, iż zakończyłem misję i dała
papier, na którym będę mógł napisać raport z misji. Zadowolona zrobiła
to o co ją prosiłem. Usiadłem przy wolnym stoliku i zacząłem pisać
raport. Śniezynka usiadła na stole i wpatrywała się jak pisze na kartce.
-Tu popraw.
- wskazała palcem.
-Co popraw? Jest dobrze napisane
.
-Nie jest dobrze. To nie przypomina litery "c".
-Przypomina tu o.
- pokazałem jej.
-Nie, bo ma być tak o, jak tu o.
- wskazała wyżej jak napisałem.
-Weź się nie czepiaj szczegółów.
-Nie czepiam tylko mówię byś poprawił, by było czytelne.
- spiorunowałem ją spojrzeniem.
-Zaraz Ty będziesz za mnie pisać.
Zamruczała tylko i dalej przyglądała się jak pisałem. Gdy skończyłem
zbliżał się wieczór. Skierowaliśmy się do Penetnia. Oddaliśmy mu raport i
powiedzieliśmy by powiadomił ludzi aby wykreślili Sayuri z listy
wojowników/mieszkańców z Hamel. Skinął głową, podziękował i pożegnał się
z nami. Wróciłem do domu i położyłem się na kanapie w salonie i po
chwili na niej zasnąłem.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz