sobota, 10 listopada 2012

Rozdział X Zwycięzca moża być tylko jeden. Turniej mistrzów w PvP. Wpis1

Tyle się działo przez ten czas. Wciąż nie mogę pogodzić się z tym jak Chung został zraniony, przecież on... On na to nie zasługiwał. Jest chyba jedną osobą stąd, której nie powinno nic złego spotkać. Jest, taki spokojny zawsze, przyjacielski, staje w obronie przyjaciół, a dostaje nóż w plecy. Świat jest niesprawiedliwy.
Zgramoliłem się z łóżka i przeczesałem włosy ręką. Spojrzałem w lustro. Na lewym oku cały czas miałem akcesorium, co kupiłem razem z Zekirą do kompletu setu. Pomimo iż panuje nad mrokiem i Mrocznym, to jednak nie mam odwagi zdjąć go i biegać bez. Bałem się, ze wymknie się wszystko spod kontroli. Wróciły wspomnienia.. Przyjrzałem się sobie jeszcze raz i odgarnąłem włosy, co zasłaniały mi prawą stronę twarzy. Jakbym miał wyjść w takich włosach na zewnątrz to na pewno, nikt by się nie skapnął, że to ja i dam głowę, że by wzięli mnie za dziewczynę. O matko... Zawsze trzeba dbać o ten pieprzony wygląd (nie myśleć o tych jego czerwonych własnych włosach, ja pisze o wyglądzie i fryzie z mojej postaci. Przypominam, że opisuje życie mojej postaci i jego przygody, a nie kogo innego;p Jak ktoś nie wie jak wygląda to filmik albo na blogu mam ss). Umyłem się, ubrałem, a następnie zająłem tymi włosami. Śnieżynka podeszła do mnie i przyglądała się jak ustawiam włosy tak by przez cały dzień fryzura wytrzymała. Usiadła zaciekawiona na krześle i przyglądała się z dziwnym błyskiem w oczach.
-Na co się tak gapisz?
- już prawie kończyłem tylko jeszcze prawa strona.
-Na Ciebie, a jak myślisz.
- spojrzałem na nią i zacząłem zajmować się prawą stroną.
-Tylko się nie zapatrz na śmierć. Dziwne masz spojrzenie wiesz, jakbyś..
. - urwałem i sprawdziłem czy jest dobrze. Spojrzałem na nią. Kurde głupio takie coś powiedzieć "zwierzakowi". No, prawie zwierzakowi, bo ona nie jest normalna, tylko jest demonem - Wyrocznią. - albo nie ważne.
Mruknęła tylko i nadal nie odrywała wzroku. Zaczesałem grzywkę i skierowałem się w dół. Pobiegła zaraz za mną. Zjedliśmy śniadanie i czas na Henira. Jak ja dawno na nim nie byłem... Wyszliśmy na miasto i skierowaliśmy się pod Glave. Co mnie zaciekawiło, nie było listy grup. Co do cholery? Zapytałem się pana jednookiego, co się stało, odrzekł spokojnie, że zostało zmienione dobieranie do grup i przechodzenie map. Że jak? Dopytywałem się o byle szczegół, muszę wiedzieć na czym stoję tak? Wszystko mi wytłumaczył. Mniej więcej wiedziałem, o co biega. Jedna misja kurde, a tu robią rewolucje. Z jednej strony fajnie, bo nie będą sobie rządzić te egoistyczne dupki, którzy myślą, że są super fajni. Wymieniłem spojrzenie z Śnieżynką i daliśmy na losowe dobieranie. Po kilkunastu sekundach trafiła mi się grupa. No i teraz to ja rozumiem, szybko, zwięźle i na temat.
Gdy skończyliśmy dochodziło południe. Nie chciało mi się biegać po dungach. Mam set, wiec mało mnie teraz one interesują. Skierowałem się na rynek. Przyglądałem się tablicy przez dłuższy czas i zauważyłem górę i dół jakże pięknego setu avatara. No tego nie przepuszczę (tak nie mogłam przepuścić okazji. Mam fazę na wygląda w secie incu<3) i zakupiłem górę i dół. Poczeka się z czasem i dokupi resztę.

Odwróciłem się za siebie i w oddali dostrzegłem zarys nazoida, którego wcześniej widziałem. Przyjrzałem się i aż się we mnie zagotowało. Sylph! Ten kretyn w końcu się zjawił. Niech no ja sobie z nim pogadam... Skierowałem się w jego stronę i wtedy kij wie skąd, Aisha uwiesiła mi się na plecach. No ta to wie kiedy się pojawić. Zeszła ze mnie i stanęła na przeciwko cały czas zwieszając ręce na szyi. Uśmiechnięta jak zwykle.
-Hej. Co tam misiek jak misja?

-Cześć, zakończyłem ją wczoraj.

-O to świetnie może przejdziemy się gdzieś? Co Ty na to?
- teraz jej się zachciało łazić.
-Może innym razem, bo jestem zajęty.
- odpowiedziałem z nutą gniewu w głosie. Spojrzałem przed siebie. Sylph jeszcze tam stał. Skierowałem wzrok na Aishe, która już nie była pełna humoru. Przestała się na mnie wieszać.
-Jak zawsze.
- jej głos był smutny i taki zrezygnowany. Odwróciła się i skierowała w stronę parku. Spojrzałem na miejsce gdzie stał mój przyjaciel. Już go nie było... Świetnie. Podszedłem do niej i złapałem za ramię. Odwróciła się i wyrwała. - Idź zająć się swoimi sprawami, a mi daj spokój ok?
-Co Cię znowu ugryzło?

-Mnie?
- zaśmiała się pod nosem. - Nie żartuj sobie, od pewnego czasu traktujesz mnie jak... Jak powietrze?
-Ta ciekawe od kiedy. Weź daj już spokój.

-To Ty mi daj. Zresztą nieważne, wra...
- podszedłem do niej, złapałem za podbródek i pocałowałem w jej usta. Jak zwykle słodkie i miękkie. Hmm czas chyba trochę zapewnić sobie relaksu z moją jakże piękną i wyjątkową dziewczyną. Oczywiście ta sytuacja przyciągnęła dużo gapiów, jakby nigdy nie widzieli jak chłopak całuje swoją dziewczynę... Odsunąłem się od niej i spojrzałem łagodne w jej oczy.
-To gdzie chciałaś iść?
- uśmiechnęła się już i założyła grzywkę za ucho.
-Do naszego miejsca.

Wziąłem ją za rękę i skierowaliśmy się do naszego, tylko naszego miejsca. Staliśmy razem na mostku i spoglądaliśmy w krajobraz, który nie miał końca. Zapytała mnie z czasem czemu zmieniłem decyzję. Wytłumaczyłem jej, że zobaczyłem Sylpha, ale nie byłem do końca pewien czy to on i chciałem sprawdzić. Teraz wiedział o co mi wcześniej chodziło, przeprosiła za swoje zachowanie i w zamian za to dała mi to, czego chciałem najbardziej. Chwila przyjemności każdemu się należy. Śnieżynka stała obok nas i wyczułem jej gniew i zazdrość. Z jakiego powodu ona... Później z nią porozmawiam. Z czasem Zekira powiedziała, że spróbuje się skontaktować z Sylphem czy faktycznie tu jest. Dałem jej wolną rękę. Po kilku chwilach powiedziała, że dziś wrócił i chciałby porozmawiać z nami, o tym co się działo gdy go nie było. Odpowiedziała, że powiadomi resztę. Oczywiście punkt zbiórki to mój dom. Szczęście w nieszczęściu, że chce pogadać. Ja sobie też z nim zamienię dwa słowa... Albo więcej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz