sobota, 24 listopada 2012

Wpis3

Zbliżała się powoli 17. Przez ten cały czas leżałem na kanapie i myślałem o, w sumie nawet nie wiem o czym. Skierowałem się do swojego pokoju i przebrałem się w skompletowany set Incubusa (dobra prawie całym, bo mi dziś sprzątli sprzed nosa łapki do kompletu;x). Kazałem Śnieżynce zostać w domu i robić co chce byle jak wrócę, dom był w stanie nienaruszonym. Zgodziła się, odprowadziła mnie do drzwi po czym udałem się do Reny.
Imprezy Reny na nasza rocznicę są co roku te same, czyli mały poczęstunek, wspomnienia i na wieczór powrót. Zapukałem do jej drzwi. Otwarła je z uśmiechem i radością. Wszedłem do środka i skierowałem się do salonu. Siedzieli tam już Raven i Lorien. Przywitaliśmy się, zająłem wolne miejsce i zaczęliśmy dyskutować o wojownikach, pvp i innych rzeczach. Kilka minut później ostatnia brakująca osoba doszła czyli Zekira. Dziewczyny weszły do salonu, Zeki przywitała się i usiadła na przeciwko mnie... No nie wierzę... albo jej już kompletne odbiło albo zamierza mnie torturować tym. Rena usiadła pomiędzy Ravenem, a Lorienem. I tak zaczęliśmy wspólnie gawędzić o wszystkim i o niczym. Miło jest od czasu tak spotkać się z kims kogo znasz od tak dawna i powspominać dawne czasy. Lorien poprosił mnie o rozmowę, prywatną bez towarzystwa. Zgodziłem się i udaliśmy się do jej ogrodu. Był piękny jak zawsze, zadbany. Dwie dróżki prowadzące do fontanny, a druga to altany. Udaliśmy się dróżką pod fontannie i usiadłem na oparciu ławki, a Chung poszedł w moje ślady.
-Jak sobie z tym radzisz?

-Z czym?

-No z tym, że już z Aishą nie jesteś.

-Jakoś...

-Słyszałeś pewnie, że Aisha próbowała się zabić kilka razy.

-E nie?
- spojrzałem na niego lekko wystraszony.
-Było kilka akcji u Reny, jak była czy w jej mieszkaniu, możesz zapytać się o to elfki albo Aishy albo jej współlokatorek.
- zaskoczyła mnie na informacja, nigdy bym nie pomyślał że ona będzie chciała się zabić po tym.
-Więc to tak... A jak u Ciebie?

-A w porządku. Póki co jest wszystko dobrze i jakoś to idzie dalej, a to dzięki Tobie i w sumie dzięki za rady wtedy.

-Od tego ma się przyjaciół prawda?
- przeczesałem włosy ręką, Lorien spojrzał w niebo i przez chwile nastała cisza.
-Kochasz ją prawda?
- spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałem w sumie co odpowiedzieć.
-Sam nie wiem wiesz, ale brakuje mi jej...

-Ekhm przepraszam panom w jakże interesującej rozmowie.
- jak oparzeni się odwróciliśmy. Za nami stała Aisha. O cholera... Oby tego nie słyszała. - Rena ma coś dla nas, więc chodźcie.
Zeskoczyliśmy z ławki i w trójkę wróciliśmy do salonu. Na stole leżało pięć kopert. Zajęliśmy nasze miejsca i wtedy Rena kazała by każdy otwarł swój. W kopercie znajdowała się bransoletka, nie taka zwykła jak zwykle. Była srebrna, nienaturalnie srebrna, jakby ktoś wykuł prosto z rudy. Na bransoletce była jakby część jakiejś układani w kształcie półksiężyca. Każdy miał inną. Wtedy Rena powiedziała że każdy z nas ma inny fragment dlatego że gdy cała nasza piątka połączy w jedno to powstanie całość. Popatrzeliśmy na siebie i przyłożyliśmy każdy swój fragmencik. Brakowało jednego od Sylpha, ale faktycznie gdy zbliżyliśmy każdy z kawałków powstał okrąg (prawie), a w środku symbol eldrytu. Pewnie to wszystko Rena sama przygotowała. Dla niej przyjaźń jest bardzo ważna i poświeci wszystko, co ma by pomóc któremuś z nas gdy będą problemy.
Zbliżał się wieczór. Czas się zbierać. Podziękowałem Renie za wszystko jak i reszcie i skierowałem się do wyjścia.
-Elsword zaczekaj chwile.
- gdy już miałem otwierać drzwi Aisha zawołała w moją stronę. Nie cholera, dlaczego teraz jakby wyczekuje tego, a z drugiej strony chce by zostawiła mnie w spokoju. Odwróciłem się i Zeki stała już koło mnie.
-O co chodzi?
- bez słowa, od tak jak zawsze przytuliła się do mnie. To był pierwszy raz gdy nie wiedziałem czy ją przytulić do siebie czy odepchnąć.
-Przynajmniej dzisiaj pozwól mi być blisko Ciebie.
- wtedy przypomniały mi się jej słowa z listu. Przytuliłem ją i staliśmy tak przez dłuższą chwile, oczywiście reszta paczki wyjrzała z salonu, pokazałem im ręką by się zajęli swoimi sprawami i tak tez zrobili. Byłem szczęśliwy, naprawdę szczęśliwy, po tak długim czasie moje serce w końcu zaznało ukojenia. Jednak ten czar szybko pryśnie... Jutro wszystko wróci do stanu jaki jest od dłuższego czasu.
-Nie rób więcej głupot typu samobójstwo ok? Dowiedziałem się dziś o tym i ja Cię proszę nie rób tak więcej.

Odsunąłem się od niej i spojrzałem w jej fioletowe oczy. Malował się na nich smutek, poczucie winy jak i radość. Skinęła głową, a ja otwarłem drzwi i wróciłem do swojego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz