Zbliżała się powoli 17. Przez ten cały czas leżałem na kanapie i
myślałem o, w sumie nawet nie wiem o czym. Skierowałem się do swojego
pokoju i przebrałem się w skompletowany set Incubusa (dobra prawie
całym, bo mi dziś sprzątli sprzed nosa łapki do kompletu;x). Kazałem
Śnieżynce zostać w domu i robić co chce byle jak wrócę, dom był w stanie
nienaruszonym. Zgodziła się, odprowadziła mnie do drzwi po czym udałem
się do Reny.
Imprezy Reny na nasza rocznicę są co roku te same, czyli mały
poczęstunek, wspomnienia i na wieczór powrót. Zapukałem do jej drzwi.
Otwarła je z uśmiechem i radością. Wszedłem do środka i skierowałem się
do salonu. Siedzieli tam już Raven i Lorien. Przywitaliśmy się, zająłem
wolne miejsce i zaczęliśmy dyskutować o wojownikach, pvp i innych
rzeczach. Kilka minut później ostatnia brakująca osoba doszła czyli
Zekira. Dziewczyny weszły do salonu, Zeki przywitała się i usiadła na
przeciwko mnie... No nie wierzę... albo jej już kompletne odbiło albo
zamierza mnie torturować tym. Rena usiadła pomiędzy Ravenem, a Lorienem.
I tak zaczęliśmy wspólnie gawędzić o wszystkim i o niczym. Miło jest od
czasu tak spotkać się z kims kogo znasz od tak dawna i powspominać
dawne czasy. Lorien poprosił mnie o rozmowę, prywatną bez towarzystwa.
Zgodziłem się i udaliśmy się do jej ogrodu. Był piękny jak zawsze,
zadbany. Dwie dróżki prowadzące do fontanny, a druga to altany. Udaliśmy
się dróżką pod fontannie i usiadłem na oparciu ławki, a Chung poszedł w
moje ślady.
-Jak sobie z tym radzisz?
-Z czym?
-No z tym, że już z Aishą nie jesteś.
-Jakoś...
-Słyszałeś pewnie, że Aisha próbowała się zabić kilka razy.
-E nie?
- spojrzałem na niego lekko wystraszony.
-Było kilka akcji u Reny, jak była czy w jej mieszkaniu, możesz zapytać się o to elfki albo Aishy albo jej współlokatorek.
- zaskoczyła mnie na informacja, nigdy bym nie pomyślał że ona będzie chciała się zabić po tym.
-Więc to tak... A jak u Ciebie?
-A w porządku. Póki co jest wszystko dobrze i jakoś to idzie dalej, a to dzięki Tobie i w sumie dzięki za rady wtedy.
-Od tego ma się przyjaciół prawda?
- przeczesałem włosy ręką, Lorien spojrzał w niebo i przez chwile nastała cisza.
-Kochasz ją prawda?
- spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałem w sumie co odpowiedzieć.
-Sam nie wiem wiesz, ale brakuje mi jej...
-Ekhm przepraszam panom w jakże interesującej rozmowie.
- jak oparzeni się odwróciliśmy. Za nami stała Aisha. O cholera... Oby tego nie słyszała. - Rena ma coś dla nas, więc chodźcie.
Zeskoczyliśmy z ławki i w trójkę wróciliśmy do salonu. Na stole leżało
pięć kopert. Zajęliśmy nasze miejsca i wtedy Rena kazała by każdy otwarł
swój. W kopercie znajdowała się bransoletka, nie taka zwykła jak
zwykle. Była srebrna, nienaturalnie srebrna, jakby ktoś wykuł prosto z
rudy. Na bransoletce była jakby część jakiejś układani w kształcie
półksiężyca. Każdy miał inną. Wtedy Rena powiedziała że każdy z nas ma
inny fragment dlatego że gdy cała nasza piątka połączy w jedno to
powstanie całość. Popatrzeliśmy na siebie i przyłożyliśmy każdy swój
fragmencik. Brakowało jednego od Sylpha, ale faktycznie gdy zbliżyliśmy
każdy z kawałków powstał okrąg (prawie), a w środku symbol eldrytu.
Pewnie to wszystko Rena sama przygotowała. Dla niej przyjaźń jest bardzo
ważna i poświeci wszystko, co ma by pomóc któremuś z nas gdy będą
problemy.
Zbliżał się wieczór. Czas się zbierać. Podziękowałem Renie za wszystko jak i reszcie i skierowałem się do wyjścia.
-Elsword zaczekaj chwile.
- gdy już miałem otwierać drzwi Aisha
zawołała w moją stronę. Nie cholera, dlaczego teraz jakby wyczekuje
tego, a z drugiej strony chce by zostawiła mnie w spokoju. Odwróciłem
się i Zeki stała już koło mnie.
-O co chodzi?
- bez słowa, od tak jak zawsze
przytuliła się do mnie. To był pierwszy raz gdy nie wiedziałem czy ją
przytulić do siebie czy odepchnąć.
-Przynajmniej dzisiaj pozwól mi być blisko Ciebie.
- wtedy
przypomniały mi się jej słowa z listu. Przytuliłem ją i staliśmy tak
przez dłuższą chwile, oczywiście reszta paczki wyjrzała z salonu,
pokazałem im ręką by się zajęli swoimi sprawami i tak tez zrobili. Byłem
szczęśliwy, naprawdę szczęśliwy, po tak długim czasie moje serce w
końcu zaznało ukojenia. Jednak ten czar szybko pryśnie... Jutro wszystko
wróci do stanu jaki jest od dłuższego czasu.
-Nie rób więcej głupot typu samobójstwo ok? Dowiedziałem się dziś o tym i ja Cię proszę nie rób tak więcej.
Odsunąłem się od niej i spojrzałem w jej fioletowe oczy. Malował się na
nich smutek, poczucie winy jak i radość. Skinęła głową, a ja otwarłem
drzwi i wróciłem do swojego domu.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz