Rano wraz z Śnieżynką udałem się do Daisy. Poprosiłem o dokumenty ludzi co opuszczali Hamel. Zaśmiała się gdy jej to powiedziałem. Odrzekła, że kilka dni temu Lorien pytał ją o to samo. Interesujące na co Chungowi takie informacje... Potem go zapytam. Jak już dostałem dokumenty w ręce, usiadłem przy najbliższym stole i porównywałem daty. Z wszystkich ludzi tylko 3 z nich tego samego dnia opuściły miasto: Sayuri, Zorrin i Kyuzo. Zorrina od razu skreślam, bo ktoś taki jak on nie zniszczy sobie reputacji. Nr.3 w rankingu pvp. Pozostaje ta dwójka. Sayuri, hm teraz wiem czemu Chung sprawdzał listę. Więc tak Kyuzo udał się do Besmy, a panna nazoidka do Altery, więc plan na dziś Besma, Altera, Henir i odpocząć.
Dzięki Arance i jakże jej "taniemu" biletowi znalazłem się w Besmie. Skierowałem się do Solvej. Na mój widok od razu mnie przytuliła tak, że o mało co nie udusiła. Pełna radości i optymizmu zapytała mnie co mnie sprowadza. Zapytałem ją czy widziała Kyzuo w okolicy. Odrzekła, że teraz rozmawia z Tomem oraz iż przyszedł tu na czas załatwienia sobie nowego setu. Ciekawe, podziękowałem jej i skierowałem się do kowala. Ujrzałem tam również chłopaka. Podszedłem do nich i przywitałem.
-O Elsword, witaj. Co Cię sprowadza tutaj?
-Siema, a wysłano mnie by sprawdzić, co porabiają nasi wojownicy. Jeśli można. - oparłem się o ścianę i założyłem ręce, a Śnieżynka usiadła mi na bucie. - Co tutaj robisz?
-Kompletuje sobie smocza zbroję. Z tego co wiem Ty też takową masz.
-Zgadza się. - hm nie wygląda podejrzanie, ale nawet jeśli robi zbroje to można przecież z Hamel teleportować się, bo składniki trzeba z wszystkich specjalnych map. - A czemu zatrzymałeś się w Besmie skoro do zbroi trzeba materiały z innych map?
-Inne już mam tylko brakują mi łuski smoka i parę innych pierdołek. Właśnie dlatego teraz tu z Tomem rozmawiam o tym. - wskazał ręką na Toma, a on tylko skinął głową na potwierdzenie.
-Rozumiem. - skierowałem się do wyjścia. - Życzę powodzenia w robieniu nowej zbroi.
-Dziękuje.
Wyszedłem na zewnątrz i z Śnieżynką wymienialiśmy się swoimi poglądami. To nie on, jakby to był on, to by mieszkańcy i inne ważniejsze stąd osoby zauważyły coś dziwnego. Zostaje Sayuri. Nie wierzę, że to ona jest za to odpowiedzialna.
Pieszo udaliśmy się do Altery, leży obok Besmy, więc przynajmniej nie muszę długo szukać. Gdy już znalazłem się w ich mieście, przywitała mnie grupka małych Pongosów i zaczęły otaczać Śnieżynkę z wszystkich stron, dotykać ogonów i zasypywać pytaniami. Wystraszyła się i spłoszona wbiegła na mnie i usiadła na ramieniu, zakrywając się ogonami. Pogłaskałem ją i powiedziałem by się uspokoiła, bo krzywdy jej nie zrobią. Skierowałem się do Pongosów(cholera nie wiem czy jedno "s" czy dwa;s) by nie straszyli mojej towarzyszki. Przeprosiły i pobiegły w stronę placu zabaw. Zaśmiałem się pod nosem po czym udałem do Adel. Ja zwykle siedział i czytał książki. Przywitałem się z nim. Mile zaskoczony był na mój widok. Przywitał i chciał zaprosić na herbatę, odmówiłem i powiedziałem na szybko iż mam misję. Przytaknął na to i czekał aż powiem mu w czym rzecz. Zapytałem o nazoidkę, Odrzekł iż mieszka niedaleko i kilka dni temu Chung też był w jej sprawię. No tak... Podziękowałem mu i skierowałem się do jej domku. Znajdował się na granicy pomiędzy miastem, a światem otwartym. Zapukałem do jej domu. Nikt nie otwierał. Nacisnąłem na klamkę i drzwi otwarły się. Zajrzałem do środka. Ciemno i ledwo było widać kontury przedmiotów. Śnieżynka mówiła by poczekać aż wróci, a nie włamywać się do domu. Jakie włamanie? Drzwi otwarte, więc można wejść. Wszedłem do pomieszczenia. Po chwili poczułem straszny odór... krwi? Moja towarzyszka weszła za mną i zakryła twarz ogonem. Nie podoba mi się to. Rozejrzałem się trochę. Podszedłem do stołu, przejechałem po nim dłonią. Poczułem iż coś było rozlane. Dźwignąłem rękę i z niej kapała krew. Byłem trochę przerażony tym. Co ona tu robi? Rozglądałem się ale nic nie zauważyłem żadnych ciał ani nic. Jednak sam fakt obecności tu krwi o czymś świadczy. Będę musiał się jej przyjrzeć. Wyszliśmy na zewnątrz, poza miasto. Umyłem dłoń w rzece, co płynęła i rozmyślałem nad tym. Ktoś taki jak ona, cicha, spokojna, wrażliwa aż do bólu, a zabija ludzi? Choćby Issa... Porozmawiam z Lorienem o niej i powiem o tym co dziś zobaczyłem.
Wieczorem wróciłem do Hamel i skierowałem się do domu. Miałem Henira jeszcze zaliczać a tu brakło czasu. Cholera no.. Jutro odwiedzę Chunga i trochę poszerzę informację o niej. Usiadłem sobie wygodnie w fotelu i kazałem lokajom przynieść coś do picia. Śnieżynka usiadła na kolanach i znowu zaczęła bawić się ozdobami z ubrania.
-Mówiłem Ci coś na ten temat.
-E tam, pobawić się chce.
-To idź pobawić się gdzie indziej i czymś innym.
-Cham! - zeskoczyła i pobiegła do kominka.
-Czekaj jak Cię zamknę w domu i sam będę chodzić na misję.
Spojrzała na mnie obrażona. Odwróciła się i zaczęła bawić się szklanym obramowaniem. Pokręciłem głową i wbiłem wzrok w tace z owocami. Kilka minut później przynieśli mi wodę do picia. Wziąłem szklankę i myślałem o misji. Jeśli Sayrui za to jest odpowiedzialna to czeka ją kara śmierci. Dziesięciu mieszkańców zaginęło, z śladów krwi w jej domu mogę śmiało powiedzieć iż są martwi. Wypiłem wodę, po czym skierowałem się do biblioteki. Ledwo wyszedłem z salonu i rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Tak, poczytam sobie książkę... Odwróciłem się i skierowałem do drzwi prowadzących na hol. Oparłem się o bok drzwi i czekałem aż lokaj otworzy i wpuści gościa. Dam głowę, że to Zekira. Drzwi wyjściowe się otworzyły a w nich... Jak strzał w dziesiątkę. Gdy mnie zobaczyła podbiegła i przytuliła. Cieszyłem się z jednej strony że przyszła, bo dawno jej nie widziałem. Zapytała jak mijają mi dni. Powiedziałem że mam misję. Zaciekawiła się tym. Wypytywała się o nią.
-Nie mogę powiedzieć. Ściśle tajne.
-Ta akurat, nie chcesz bym się w nią mieszała. - zawiesiła ręce na szyi i mierzyła mnie swoim spojrzeniem.
-To też, ale na prawdę nie mogę powiedzieć Ci o niej. - nie była zadowolona z tego faktu. Ucałowałem ją w usta, następnię w szyję. Wtedy dostrzegłem ranę na niej. Dotknąłem tej rany. - Co to jest? - przejechałem palcami po zadrapaniu co miała. Dotknęła mojej dłoni po czym spojrzała na mnie.
-Podczas zabawy z moimi przyjaciółkami, jedna mnie podrapała przez przypadek paznokciem. - paznokciem? Takie zadrapanie paznokciem? Coś ukrywa...
-Na prawdę?
Przyglądałem się jej uważnie. Nie dostrzegłem żadnego zmieszania, ale nie psuje mi taka rana przy zabawię. Pocałowała mnie na pożegnanie i skierowała się do wyjścia. Odprowadziłem ją wzrokiem. Nie podoba mi się to...
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz