poniedziałek, 15 października 2012

Wpis9 Oczami Chunga

Od dnia gdy zapisałem się na zawody trochę czasu minęło i zanim się obejrzałem nastał dzień zawodów. Wiele się działo przez te dni, misję, rozmowy, spotkania i inne. Jednak pisać o tym nie będę, bo nie lubię pisać o takich rzeczach..
Zbliżała się godzina 9:00. Udałem się do teleportu i w mgnieniu oka znalazłem się w Elder. Dużo ludzi jest... Nie sądziłem, że tyle ich będzie. Gdy tak chodziłem szukając dla siebie miejsca, mijałem wielu wojowników, aż w końcu w oddali, pod drzewem dostrzegłem Ammo, który wszystko obserwował z daleka. Skierowałem się do niego i zaczęliśmy rozmawiać o pierwszym przeciwniku. Z czasem dołączyła do nas reszta i wspólnie gawędziliśmy do czasu aż wybiła godzina 10:00. Podeszliśmy bliżej by wysłuchać co Camilla ma do powiedzenia. Zapoznała nas z ogólnymi zasadami zawodów jak również podała czas potrzebny do zaliczenia danej mapy. Inspektor i Smok w 15min, Hoakin w 20min, a Type H w 10min. Wszystko pięknie poza tym, że trzeba to przejść.
Czas powoli mijał, wojownicy się zmagali z mapą. Jedni wygrywali, drudzy dostawali takie lanie, że trzeba było im pomóc, a inni nie mieścili się w czasie. W końcu przyszedł czas na Ammo. Coś czuje że ustanowi nowi rekord mapy. Skierował się do Camilli, a my czekaliśmy aż rozpocznie. Aisha strasznie się o niego martwiła, nie wiem czemu, przecież ona lepiej wie do czego jest zdolny, więc na pewno nic mu nie będzie. Trzymała w rękach Śnieżynkę i wpatrywały się w ekran jak wszyscy pozostali. Co chwile było słychać, jak go inni podziwiają i jego technikę walki. Sława nie boli... W końcu dotarł do Inspektora i rozpoczął z nim walkę. Większe emocje panowały wśród widzów jak u niego gdy go bił. Aisha ciągle była zdenerwowana, za każdym atakiem ściskała tak mocno Śnieżynkę, że myślałem iż ją udusi. Położyłem jej rękę na ramieniu i zapewniałem, że nic mu poważnego nie będzie. Jednak ta nie chciała słuchać i ciągle panikowała.. Rena podeszła do niej i zaczęła uspokajać. W końcu go zabił jednak dostrzegłem iż na sam koniec laserem oberwał, albo mi się wydawało.. Gdy tylko rozległ się dźwięk na zakończenie padł na ziemię, czyli jednak.. Aisha wybiegła jak oparzona w stronę lekarzy i razem z nimi poszła po Elsworda. Po chwili wynieśli go na noszach, był przytomny, więc nic poważnego mu nie będzie.
Gdy go zabrali wtedy nadeszła moja kolej. Trochę zestresowany podszedłem do Camilli. Zapytała czy jestem gotowy, gdy odpowiedziałem, że tak wpuściła mnie na mapę. Starałem się jak najszybciej pokonać przeciwników. Głownie używałem na nich granatów, BBS'a (Big Bang Stream), Dread Chase oraz Cannon Strike. Dotarłem do Inspektora. Nie obrałem takiej taktyki jak Ammo. Podbiegłem do niego, uaktywniłem tryb Berserka i użyłem na niego Carpeta. W tym samym momencie uniósł swoją "rękę" i chciał mnie przygnieść do ziemi jednak wybiłem się w powietrze dzięki mojej broni. Gdy wylądowałem na ziemi pobiegłem w stronę platform i patrzałem jak mój atak go "przytula". Następnie użyłem Dread Chase, podbiegłem znów do niego. Gdy wypiłem eliksir, użyłem Wonder Wall'a. Zaatakowałem go moim działkiem. Chciał mnie zaatakować swoim działkiem w lewej "ręce" jednak nie ma tak łatwo. Przebiłem się przez niego i atakowałem go z Siege Mode. Gdy amunicja do innego rodzaju strzał się naładował cofnąłem się w miarę bezpieczną odległość. Wypiłem znowu eliskir i Tactical Field! Uklęknąłem i wymierzyłem w niego. Odwróciłem swoją broń i atakowałem go silniejszymi strzałami. Gdy Field się skończył i amunicja, naładowałem szybko zwykłą i użyłem Dread'a. Po tym Inspektor wybuchnął, a ja czekałem aż będę mógł wyjść i zobaczyć czas. Podeszli do mnie lekarze, gdy zobaczyli iż prawie w ogóle nie mam zadrapania byli w szoku. No ja nie wiem w czym tu się dziwić.. Wyszliśmy i ujrzałem swój czas. 13:02 nie jest źle. Podszedłem do grupy przyjaciół, pogratulowali mi po czym razem oglądaliśmy do końca zmagania innych.
Wieczorem dołączył do nas Ammo i Aisha. Camilla przeczytała listę ludzi co przeszli do jutrzejszego wyzwania. Było nas 98. Ciekawe ile nas jutro zostanie.. Zmęczony pożegnałem się z przyjaciółmi i wróciłem do domu odpocząć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz