Siedziałem rano w salonie i jadłem śniadanie. Telewizor jak zwykle leciał i co mnie zaciekawiło to to iż od pewnego czasu dochodzi do dziwnych zniknięć mieszkańców. Czyżby kolejny psychopata? Nie zastanawiając się dłużej wraz z Śnieżynką udałem się na rynek zarobić trochę. Teraz to ja jestem w potrzebie.
Kilka godzin tam spędziłem. Gdy wychodziłem z rynku, słońce chyliło się ku zachodowi. Poszedłem na spacer po parku. Dawno nie przechadzałem się po zacisznych miejscach. Jak zwykle panował tu spokój i cisza. Lekki powiew wiatru, szum drzew, odgłos wody tryskającej z fontanny. Nie wiem dlaczego ale uspokoiłem się w głębi duszy. Przyjemne uczucie, uwolnić się od wszystkiego. Usiadłem na ławce i przyglądałem się fontannie. Śnieżynka usiadła mi na kolana, a ja położyłem głowę na oparcie ławki i zamknąłem oczy. Oderwać się od rzeczywistości, chociaż na chwilę.
Chwila nie trwała długo gdy poczułem czyjeś dłonie na twarzy i lekkie muśnięcie po wargach. Otwarłem oczy i dostrzegłem Aishe, która jak zwykle życzliwie się uśmiechała.
-Co byś chciała? - Odwzajemniłem uśmiech i wplotłem palce w jeden z jej kucyków.
-A jak myślisz? - Obeszła ławkę i usiadła obok mnie wtulając się. - Tylko Ciebie chce.
Przytuliłem ją do siebie i rozmawialiśmy o tym jak nam dni mijają. Jedyne co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie, było zapytanie czy coś ukrywam przed nią. Jakoś udało mi się z tego wybrnąć. Gdy już ściemniło się odprowadziłem Zekire do jej mieszkania, a sam wróciłem do siebie. Miałem strasznego lenia nic mi się nie chciało, nawet pisać tego wpisu do pamiętnika. Nie miałem już nic do roboty. Set skończony, Henira już mi się powoli odechciewa...
Koło godziny 21 przyszedł do mnie Lorien, z zapytaniem czy potrenujemy. W sumie nie głupi pomysł, przynajmniej coś się będzie dziać. Pogratulowałem mu nowego wizerunku i skierowaliśmy się w stronę aren. Rozmawialiśmy o naszej paczce głównie i podczas rozmowy wynikło, iż jak Chung ma rację mamy tylko siebie i jesteśmy dla siebie jak rodzina. Cieszyłem się z takiej rodziny, zawsze można na kogoś liczyć i swoje już przeszliśmy. Już dochodziliśmy do areny gdy ujrzeliśmy karetki. Co tam się stało? Pobiegliśmy tam. Akurat wynosili dwie osoby. Gdy tylko podeszli bliżej rozpoznałem Isse i Aishe. Co one kurwa robiły? Od razu zabrałem się z lekarzami. Lorien też chciał mi towarzyszyć i tak skierowaliśmy się w stronę szpitala.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz