piątek, 12 października 2012

Wpis6

2dni! Chyba nie zdążę z setem na czas. No trudno jakoś sobie poradzę bez. Gdy wstałem Śnieżynka jeszcze spała. Widocznie wczorajszy dzień ją strasznie wykończył. Nie miałem serca by ją budzić i tak na Heniu niepotrzebne marnuje energię więc niech póki co zostanie w domu. Zjadłem śniadanie i udałem się na Henira. Po kilku godzinach zakończyliśmy zmagania. Trafiła mi się bardzo sympatyczna grupa, co cieszy. Udałem się na rynek chociaż nie wiem po co jak i tak nie kupuje teraz nic. Dochodzi popołudnie, by mieć dziś więcej czasu wolnego muszę szybko zaliczyć sekrety, więc do roboty. Wróciłem do domu i tam czekała na mnie Śnieżynka. Od razu wskoczyła na mnie i przytuliła prawie jak Aisha. Widać, że nie lubi być sama. Zabrałem ją i udaliśmy się na sekrety. Kolejne godziny zleciały, Śnieżynka coraz lepiej sobie radzi i jej ataki są bardzo pomocne. Miała już wbite koło połowy do następnego poziomu, chyba przycisnę ją dziś i wbije chociaż z drugiej strony... Zobaczę w jakim będzie stanie i wtedy zadecyduje, co będę robić.
Wybiło popołudnie. Wszystkie na dziś zadania zaliczone. Chwila wytchnienia i zajmę się jej poziomem, póki ma energię. Udaliśmy się w międzyczasie do Camilli. Przywitałem się z nią i zabrałem dokumenty listy uczestników. Od razu kazała oddać, wtedy Śnieżynka wskoczyła jej na blat i tłumaczyła po swojemu by mi dała obejrzeć. Camilli strasznie spodobała się moja towarzyszka i zaczęła się z nią bawić. Ja sobie przeglądałem listę uczestników. Kurde dużo ich. Z 200 na oko będzie. Po Inspektorze zostanie co najwyżej 100, więc nie ma o co się martwić. Wygram to, to jest już przesądzone. Odłożyłem listę, podziękowałem iż dała mi wgląd, albo sam sobie wymusiłem te pozwolenie. Zabrałem Śnieżynkę i udaliśmy się na mapy. Do późnego wieczoru męczyliśmy się w kółko to samo. Już więcej ja i ona nie damy rady. Przynajmniej udało się dobić fazę dojrzewania. Wróciliśmy do domu i runęliśmy na kanapie. Kazałem lokajowi przynieść coś do picia, bo zaraz dostanie odwodnienia. Śnieżynka leżała choćby martwa obok kanapy. Po chwili przynieśli mi wody jak i małej w misce. Od razu wsadziła cała główkę do wody i rozlała część w okół siebie. Śmiesznie to wyglądało. Gdy już pragnienie znikło rozłożyłem się wygodnie na kanapie i wtedy... Nawet nie kwadrans a Aisha weszła z hukiem do salonu i zaczęła się wydzierać, co ja robię całymi dniami.
-Dziewczyno nie drzyj się! Głowa mnie boli.

-Ta boli, jak Ci przyłożę to zaboli! Gdzie Ty się włóczysz całymi dnami co?!
- Chodziła tam i z powrotem zdenerwowana. Śnieżynka w końcu wyciągnęła łepek z miski i wgramoliła się na fotel. Po chwili na nim zasnęła.
-Wszędzie. Tu i tam..
- Zacząłem swoje dogryzanie. Jak zwykle musi się na kimś wyładować.
-Jakie tu i tam?! Dokładniej może?

-Co dokładniej, przecież dzień w dzień robię to samo, najpierw Henir, potem sekrety, a na koniec zajmuję się Śnieżynką, by szybko wbiła najwyższy poziom. Nie wiem, o co Ci chodzi.

-O to mi chodzi, że nic nie mówisz mi! Cały dzień jestem sama, aż łaskawie znajdziesz czas dla mnie wieczorem!

-Ale znajduję.
- Uśmiechnąłem się jak to miałem w zwyczaju, spojrzała po czym uciszyła się na chwilę.
-Ahh głupi jesteś! Z Tobą wytrzymać się nie da! A nie pomyślałeś, że może chcę byś mi więcej czasu poświęcił?

-I tak poświęcam o te 2 godziny za dużo.
- Machnąłem ręką i czekałem na jej reakcję. Spojrzała na mnie z chęcią mordu. Przywołała swoją rózgę i chciała użyć jakiegoś zaklęcia, jednak szybko dźwignąłem się z kanapy i przywołałem Cornwella. Nawet nie sekunda, a stałem obok niej z Cornwellem przy jej gardle. Patrzała na mnie ciągle tak samo jak wcześniej. - Lubię się z Tobą drażnić wiesz. - Odwołałem Cornwella i dotknąłem jej twarzy. Westchnęła i odwołała swoją różdżkę.
-Co ja z Tobą mam..

Przytuliła się do mnie i na tym nasze drażnienie się zakończyło. Usiedliśmy razem na kanapie i starałem się jej wytłumaczyć, iż całe dnie mam pełne zajęć, a teraz te zawody, więc jest jak jest. Zaproponowałem jej, by jutro zobaczyła jak mój dzień wygląda, to od razu się wycofała, bo jak mnie widzi zmachanego to ona by ledwo żywa wracała i potem na nic już nie miała sił. Przynajmniej mam czas dla niej wieczorem, więc niech już zejdzie i tak cały dzień wyglądał by tak samo jak te 5 godzin wieczorem co jest u mnie. Gdy już pogodziła się z tym faktem pogłaskała mała i skierowała się do wyjścia. Dziś nawet zrobię wyjątek i ją odprowadzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz