Nastał dzień zawodów. Gdy tylko się obudziłem szybko doprowadziłem się do porządku. Jest 8:23, zawody są o 10:00. Jeszcze trochę czasu mam, ale lepiej wcześniej jak później. Śnieżynka zaraz potem się przebudziła. Zeszliśmy na dół, zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się na miejsce spotkania z resztą uczestników. Po drodze spotykałem ludzi którzy życzyli mi powodzenia jak i członkowie gildii. Po kilkunastu minutach doszliśmy na miejsce. Straszny ruch panował na drogach, na miejscu spotkania, ah tyle zamieszania z powodu zawodów. Rozglądałem i przypatrywałem się tym co się zapisali. Nie których pierwszy raz na oczy widziałem. Jedni stali z młotami, drudzy z mieczami jeszcze inni wertowali książki pewnie czarodzieje. W końcu moglem się teleportować do Elder. Przynajmniej dziś kasy nie zbierają z używania biletów. W Elder słońce świeciło jasnym światłem, lekki powiew wiatru, szum drzew dobrze, że chociaż pogoda dopisuje. Dostrzegłem Camillę która sprawdzała coś, podszedłem do niej. Gdy mnie zobaczyła strasznie się ucieszyła. Wypytywała o formę, samopoczucie i inne mało ważne rzeczy. Dopytałem się jak to będzie wyglądać, wszystko mi powiedziała po czym dorzuciła, że przed samym startem jeszcze raz będzie o tym mówić. Musiała iść jeszcze coś załatwić, a ja udałem się pod drzewo i tam czekałem aż się wszytsko zacznie. Śnieżynka cały czas była przy mnie.
-Jestem pewna, że dasz sobie radę.
-Wiadomo.
Usiadła mi obok nogi i opierała się o nią a ja czekałem aż się zacznie przedstawienie. Mijały minuty, obserwowałem innych co przechodzili, niektórzy z stoickim spokojem a inni zdenerwowani i zestresowani. Dostrzegłem Loriena. Akurat spojrzał w moją stronę. Podbiegł do mnie i zaczęliśmy dyskutować o pierwszym bossie. Inspektor należy do jednych z łatwiejszych bossów jednak, jak się popełni błąd to można szybko zginać. Lorien ma na niego taktykę ja też, więc myślę że pójdzie z płatka. Rozmawialiśmy też o spotkanych wojownikach. Podbiegła do mnie Aisha, rzuciła na szyję i ucałowała w policzek. Życzyła mi powodzenia i była w 100% pewna że przejdę dalej. Odrzekłem że innego wyjścia nie ma. Uśmiechnęła się i zaczęła bawić się Śnieżynką. Co dziwne nie miała nic przeciwko. Po chwili dołączyła do nas reszta grupy.. Prawie cała.. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się aż do wybicia godziny 10:00. Wtedy podeszliśmy bliżej by słyszeć wszystko jak to będzie przebiegać. Po 30minutowym wykładzie w końcu zaczęto. Wszyscy którzy nie brali udziału bądź czekali na swoją kolej obserwowali jak inni zmagają się z mapą jak i samym bossem. Zasady są bardzo proste by być na pierwszym miejscu musisz szybko zaliczyć mapkę. Jeśli nie będziesz dawać rady masz dać znać żeby przyszli z pomocą i wtedy dyskwalifikacja.
Czas leciał i leciał dochodziła już 14:00. W końcu przyszła moja kolej. Śnieżynka chciała iść ze mną jednak powiedziałem jej że dam sobie radę bez niej póki co. Nie podobało jej się to ale musiała przystać na takie warunki.Gdy szedłem w kierunku startu wszyscy którzy byli zaczęli krzyczeć w moją stronę że mam to szybko zaliczyć, wygrać, bym pokazał kto jest najlepszy. Miło słyszeć, jednak nie czas na zachwycanie się "fanami". Stanąłem obok Camilli. Spytała czy jestem gotowy. Odrzekłem, że tak i wpuściła mnie na mapę. Szybko biegłem przed siebie i pokonywałem przeciwników. Łatwo szło póki co. Phantom, Cutter na przemian i wszystkie przeszkody niszczone. Dalej napotkałem roboty, z nimi trochę dłużej szło ale koniec końców szybko uwinąłem się z tym. Chyba szybciej jak robiłem to na co dzień. W końcu Inspektor. Z nim tak kolorowo nie będzie. Pobiegłem w jego stornę. Zależało mi skupić na nim swoją uwagę by przesunął się bliżej platform. Gdy tylko go zaatakowałem oddał mi i to porządnie. Poleciałem wysoko w górę po czym dostałem drugi raz i wylądowałem na platformie co była kilka metrów od niego. No cholera. Poczekałem trochę i zaatakowałem drugi raz. Wycofałem się, bo jego system obronny się włączył. Podszedłem na sam koniec platformy. Cofnąłem i w końcu się zbliżył. No to teraz koniec z nim! Miał akurat włączony system obronny przeciw fizycznym atakom, więc trza skorzystać z magii. Przywołałem swoje mroczne moce i użyłem na niego Triple Gejzera. Zaraz zmienił na system obronny fizyczny. Używając eliksirów szybko napełniłem swoją duchową energię do kolejnego ataku i jak na złość znowu mi przyłożył. Będę cały poobijany przez niego. Wstałem i ruszyłem w jego kierunku. Znowu przesunął się kawałek dalej tam gdzie chciałem. Użyłem na niego Finala, a zaraz po tym Cutter, jeszcze Mael i... I kurwa mać!! Anulował mi umiejętność. Nienawidzę tego jego ataku! Przeszedł na tryb normalny czyli z wszystkiego mogę go atakować. Na razie muszę uzbierać dość energii by użyć czegokolwiek. Eliksirów używać za często nie mogę, bo bym sam sobie zaszkodził. Gdy już miałem dość energii użyłem Cuttera. Przeszedł na system obronny fizyczny. Jeszcze kilka sekund i będę mógł użyć eliksirów do tego czasu muszę go atakować Cornwellem i mieczem. Podczas ataku odepchnął mnie i wrzucił w swój atak. Porządnie oberwałem jednak eliksiry szybko przywróciły mi siły. Użyłem szybko Triple, a zaraz po tym Finala. Jednak zanim dałem Finala uderzył we mnie laserem. Rozciął mi do żywego lewy bok. Pokonany! No ale na sam koniec musiałem jeszcze oberwać resztkami jego ataków.. Gdy rozległ się dźwięk iż zakończyłem udałem się kawałek dalej i położyłem się na ziemi. Jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnąłem odpoczynku. Po chwili obok mnie znaleźli się lekarze, Aisha i Śnieżynka, które strasznie były zmartwione. Wynieśli mnie na noszach, a Aisha leczyła moją ranę, a Śnieżynka siedziała obok mnie. Gdy wychodziliśmy Camilla podeszła do nas i powiedziała, że póki co najlepszy czas mam, więc mogę spokojnie odpoczywać. Zanieśli mnie do namiotu gdzie leczono poszkodowanych. Tam Aisha dokończyła w spokoju to co zaczęła. Oczywiście oberwało mi się za to że pozwalam by mnie tak raniono podczas starcia. Rzuciłem jej by poczekała jak będę walczyć z Type-H, to będzie wiedzieć, co to znaczy przyjąć na siebie obrażenia. Jednak gdyby nie mroczne moce to bym pewnie był w gorszym stanie.
Zbliżał się wieczór, stanęliśmy wszyscy i czekaliśmy aż Camilla powie listę uczestników, którzy przeszli dalej. Mnie wyczytała jako pierwszego, czyli nikt nie pobił czasu, potem leciała dalej i dalej, z kolei Lorien, a za nim Raven i Issa. Miło, że nasza czwórka przeszła dalej. Jutro czeka nas zabawa z smokiem na pewno znowu będę poparzony.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz