wtorek, 16 października 2012

Wpis11

Spojrzała na mnie swoimi czarnymi oczami, jej spojrzenie było jednak inne jak wcześniej. Jakby chciała mi się z czegoś zwierzyć, dziwne..
-Chciałam z Tobą zamienić słówko jeśli można. - Odparła cichym głosem i spuściła głowę.
-Wejdź.
Odsunąłem się z wejścia do salonu i ją wpuściłem, drzwi zostawiłem otwarte, skoro tylko na słówko to zaraz pójdzie. Śnieżynka siedziała wygodnie na fotelu i wszystko bacznie obserwowała. Po czym zaczepiła mnie iż wiedziała, że coś będzie. Powiedziałem, że jak wyjdzie to się nią zajmę. Zaśmiała się ironicznie tylko i położyła na fotelu, zakrywając twarz ogonem, a resztą się otulając. Issa obserwowała mała po czym usiadła na drugim fotelu, a ja stanąłem obok niej, jakoś siedzieć mi się nie chciało.
-Więc o czym chcesz porozmawiać? - Nastała cisza. Jakby zastanawiała się co powiedzieć.
-Na początku chciałam Ci pogratulować zwierzątka jak i pomyślne przejście dalej w zawodach. - Raczej nie o to jej chodzi, obserwowałem ją cały czas, coś ukrywa..
-Dzięki, akurat pierwsze bossy są łatwe, jutro dopiero zaczną się schody. A Ty jak się czujesz? Widziałem, jak dostałaś od smoka.
-Już wszystko w porządku, nie groźna rana.. - Odparła zmieszana. Myślałem, że to Aisha zachowuje się dziwnie, jednak ona ją pobija.
-Czyli jutro wystartujesz... To się cieszę. - Skierowałem się do Śnieżynki. Pogłaskałem ją po główce, zamruczała cichutko. Issa skupiła swój wzrok na mnie. Spojrzałem na nią i podszedłem do niej. - A teraz może mi powiesz, po co naprawdę przyszłaś? Bo o zawody raczej Ci nie chodziło. - Usiadłem na przeciwko niej, na stole. Uśmiechnęła się i spuściła głowę w dół.
-Ta masz rację, nie przyszłam tu ze względu na zawody tylko.. - Wstała, usiadła mi na kolanach, po czym jedną rękę wplotła w włosy, a drugą dotknęła twarzy. Prawą ręką objąłem ją w pasie, po czym zbliżyła się tak blisko jakby chciała mnie pocałować. - Powiedzieć Ci, że Cię kocham. - Cholera, mogłem przewidzieć że tak to się zakończy! Niech szlak trafi Śnieżynkę... Issa już chciała mnie pocałować. Położyłem palce na jej usta i ją zatrzymałem przed tym czynem przymrużając oczy.
-Tyle, że ja nie odwzajemnię Twoich uczuć moja droga. - Wstałem z nią i rzuciłem na fotel. Nachyliłem się nad nią i spojrzałem jej w oczy, które były zdeterminowane. - Kocham tylko jedną osobę i nie zamierzam bawić się w podchody z innymi i radzę Ci zaprzestać takich akcji, bo będę zmuszony zakończyć naszą przyjaźń. - Cały czas patrzałem na nią i czekałem, co teraz zrobi. Ta była zdenerwowana faktem iż odrzuciłem ją.
-Co Ty takiego w niej widzisz? Zresztą co Ci szkodzi. - Uwiesiła mi się na szyi i patrzała ciągle mi w oczy jakby starała się mnie przekonać co do niej.
-Widzę to, co w Tobie nie widzę i przestań już. - Złapałem ją za ręce i ściągnąłem z siebie. Oddaliłem się kawałem i skierowałem do wyjścia z salonu. - Idź już, nie zamierzam dłużej o tym z Tobą dyskutować.
Spojrzałem w jej stronę. Wstała, spojrzała na mnie po czym spuściła wzrok i kierowała się do wyjścia. Odprowadziłem ją do drzwi wyjściowych otwarłem i czekałem, aż opuści mój dom. Cały czas ją obserwowałem, gdy wychodziła dostrzegłem na zewnątrz na schodach Aishe. Kurwa.... Ta to ma wyczucie... Z jedna się uporałem, to druga przychodzi. Za jakie grzechy!! Aisha posłała jej pełne gniewu spojrzenie. Gdy Issa już była daleko, spojrzałem na Aishe, ona na mnie wkurzona do granic... Złapałem się za głowę, po czym gestem ręki pokazałem jej by weszła. Gdy weszła, zamknąłem drzwi, złapałem Aishę za ramię, oparłem o drzwi i pocałowałem. Odwzajemniła i trwaliśmy tak przez dłuższy czas.
-Jakiego jeszcze chcesz dowodu, że Cię nie zdradzam? - Przytuliłem ją do siebie i wargami muskałem jej szyję.
-Powiedz mi tylko, czy się z nią całowałeś? - Spojrzałem na nią.
-Chyba sobie żartujesz? Tylko Ty masz taki przywilej. - Zaśmiała sie i delikatnie dotknęła swoimi ustami moich warg.
-To właśnie chciałam usłyszeć.
Jeszcze przez dłuższy czas romansowałem z Aisha, chyba właśnie po to przyszła, po czym gdy dochodziła 22 wróciła do siebie. Skierowałem się do salonu. Tyle pod wieczór się wydarzyło, a już myślałem że dzień się pięknie zakończy.
-Mówiłam Ci, że Issa zrobi krok w przód.
-Ty to już się nie odzywaj.
Wziąłem ją z fotela na ręce i udaliśmy się do mojego pokoju. Tam Śnieżynka zeskoczyła na dół, wdrapała się na łóżko i położyła się tam gdzie ostatnio, a ja też chwile potem położyłem się i myślałem co jutro mnie spotka..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz