Wstałem wcześnie rano. Co prawda jeszcze nie doszedłem do sprawności ale myślę że to na Terenie Skażonym się zmieni. Wstałem, wziąłem na ręce śpiącą Śnieżynkę i skierowałem się do wyjścia. Po drodze spojrzałem w stronę Issy. Wyglądała też dużo lepiej jak wczoraj. Słońce dopiero co wstawało. Zimne powietrze lekko powiewało. W oddali słychać było jak ptaki śpiewają. Poszedłem w stronę lasu, co był niedaleko. Przechodząc dalej przez gęstwiny drzew ,wyszedłem na puste otwarte pole. Dalej znajdowało się wzgórze, tam też się udałem. Usiadłem na brzegu wzgórza, położyłem Śnieżynkę na kolana i głaskałem po jej główce spoglądając przed siebie. Wydawało mi się, iż krajobraz ciągnie się w nieskończoność. Chmury, powoli sunęły do przodu, przyjmując różne kształty, drzewa na dole pod siła wiatru kłaniały się do ziemi, a trawa wyglądała jakby ktoś ręką rozczesał. Piękny widok, ukojenie dla mnie i chwila odpoczynku. Szkoda tylko że to potrwa tylko chwilę. Dlaczego wybrałem sobie takie życie pełne napięcia, zagrożenia.. Chciałbym by moje życie się zmieniło na spokojniejsze, jednak chyba to jest niemożliwe.. Z czasem Śnieżynka się przebudziła. Przetarła oczka, ziewnęła i usiadła.
-Co Ty spać nie umiesz?~ - Ziewała jeszcze, spojrzała na mnie.
-Jak już nie chce mi się spać to nie śpię prawda? Poza tym.. Musiałem trochę się przewietrzyć i chociaż na chwilę uciec od swojego życia. - Patrzałem na niebo i chmury na nim płynące.
-Nie lubisz swojego życia? - Zaczęła się bawić ozdobami, które były na moim ubraniu.
-Powiedzmy, że czasem chciałbym mieć chwile spokoju. - Spojrzałem na nią. - Nie baw się tak, bo to nie służy do tego. - Dźwignęła spojrzenie na mnie, zostawiła ozdoby w spokoju, zeskoczyła na trawę i tam usiadła opierając się o mnie.
-Każdy by chciał. Ehh dziś ostatnia walka. Dasz sobie radę prawda?
-Myślę, że tak.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę, po czym udaliśmy się do Aranki. Dochodziła 8 rano, prze teleportowałem się do Altery. Jeszcze żadnego z uczestników nie było, tylko Camilla rozmawiająca z jakimiś osobami, mieszkańcy tajże wioski oraz widzowie z wcześniejszych miejsc. Skierowałem się do jej stanowiska i usiadłem na krześle. Gdy tylko mnie zobaczyła kazała mi zejść. Odmówiłem i się z nią drażniłem. Po chwili zapytała mnie, jak się czuje i czy jestem w stanie stawić czoła temu bossowi. Odrzekłem, że dam radę, w przeciwnym wypadku bym tu nie przyszedł. Śnieżynka stała obok mnie, czekaliśmy aż wszyscy się zejdą i będzie można rozpocząć finałową mapę. Z czasem schodzili się uczestnicy oraz widzowie. Co mnie zdziwiło podeszła do mnie Carolin - Void Princess.
-Siemka piękny. Jak tam? Już w porządku? - Podparła się o blat stolika i uśmiechnęła w moją stronę.
-Ty jak zwykle.. Lubisz mi dokuczać. - Wziąłem jej z ręki różdżkę co miała. - Jakoś leci, jednak wolałbym by jutro odbyły się zawody.
-Hee nie tylko Ty. Mam nadzieję, że znowu wynosić Cię nie będą, bo nie będę miała z kim walczyć.. - Usiadła na stole i zabrała różdżkę.
-Specjalnie dla Ciebie zrobię tak by mnie wynosili. - Uśmiechnąłem się prowokująco do niej.
-Wredny jesteś! - Skierowała swój badyl w moją stronę. - Masz wyjść w jednym kawałku! Albo poczujesz gniew Księżniczki Dusz.
-Prędzej bym się bał gniewu Zekiry jak Twojego - Zaśmiałem po czym ona też. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę dopóki Aisha do nas nie podeszła.
-Carolin!
-Zekira! - Przytuliły się jakby wieki się nie widziały. Rozmawiały o różnych pierdołach co mnie akurat mało interesowały. Po wymianie zdań Aisha podeszła do mnie i usiadła na kolanach. Carolin pomachała i poszła do swojej grupki przyjaciół.
-Od dawna tu siedzisz?
-Od 8 jakoś tak. A co?
-Nie, bo byłam zobaczyć jak się czujesz. Nie sądziłam, że już tu będziesz. - Oparła głowę o ramię i siedzieliśmy tak przez dłuższy czas. - Masz zabić go tak byś sam za bardzo nie ucierpiał.
-Postaram się ale nie obiecuje
Pogłaskałem ją po głowie po czym zeszliśmy na dół. Raven i reszta naszej ekipy stała na dole i rozmawiała. Przywitaliśmy się i wymienialiśmy się zdaniami na temat tego wszystkiego jak i Type-H. W końcu wybiła godzina 10. Wraz z Ravenem i resztą uczestników stanęliśmy i czekaliśmy aż Camilla zakończy przemówienie. Gdy wyjaśniła zasady dorzuciła iż musimy podpisać pewien formularz
-Co to za formularz? - Zapytała Carolin. Camilla podeszła bliżej do nas i się uśmiechnęła
-Jeśli w trakcie walki z Type-H zginiecie nie bierzmy za to odpowiedzialności. - Aha.. Czyli idziemy tam z własnej woli, jak zginiemy nasza wina.. Super.. Wymienialiśmy się spojrzeniami. - Więc? Kto startuje? - Zapadła cisza. Zastanawiałem się czy warto.. Jednak biorąc pod uwagę nagrodę.. Nie mogę się wycofać.
-Daj ten formularz. - Wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni. Ja ledwo żywy po wczorajszej walce z Hoakinem dziś chce stawić czoło Type-H. Pewnie myślą że jestem idiotą i proszę się o śmierć. Trudno. Camilla wręczyła mi formularz. Zapoznałem się z nim podpisałem i oddałem.
-Ktoś jeszcze?
Z czasem Raven też się zdecydował. Natomiast reszta wycofała się. Więc w dwójkę startujemy. Ciekawe kto z nas wygra.. Szkoda, że reszta się wycofała.. Trudno ich strata. Jako pierwszy poszedł Raven. Stanąłem obok reszty i przyglądaliśmy się jak sobie radzi. Szybko uwijał się z mapką, było to widać gołym okiem. Na bossa zostało mu 1:40min. Najpierw zaatakował go Crowem, a zaraz po tym Deadlym. Type-H zaatakował Storm Blade. Z daleka Rav szykował się do użycia swojego ulubionego chyba ataku Gatlinga. Gdy zakończył atak boss powtórzył swój atak. Gdy zakończył nasz przyjaciel podbiegł do niego i walczył z nim wręcz i wykończył Deadlym. Zakończył mapę 2 sek później od ustalonego czasu. Uh ciekawe co Camilla z tym zrobi. Rena poszła w stronę wyjścia z mapy i tam przytuliła Ravena do siebie. Nie był aż tak okaleczony, ale wzięli go na wszelki wypadek do namiotu. Teraz moja kolej. Podszedłem do Camilli i gdy dałem znać iż jestem gotów wpuściła mnie na mapę.
Ruszyłem przed siebie i z pomocą eliksirów oraz Cornwella staraliśmy się szybko dostać do Type-H. Gdy dotarłem do niego miałem 1:35 by go zabić. Cholera.. Pobiegłem w jego stronę i ściągnąłem na dół. Użyłem Maela, przywołałem moce Morcznego i zaatakowałem Blastigniem. Nie użył swojego ataku? Skoro tak to potraktowałem go obszarowym atakiem, dopiero po tym użył Storm'a. Zaraz potem zaatakowałem go serią combo. Wskoczyłem na rynnę wyżej, dziwi mnie, że po takim żałosnym ataku znowu on zaatakował tym czymś. Dzięki stoicowi Mrocznemu mogłem jakoś uniknąć tego. Gdy teren był bezpieczny zeskoczyłem do niego i znowu go zaatakowałem tym samym combo i posłałem w jego stronę 4 Cornwelle. Jeszcze stał? Znowu wziąłem go w combo i podrzuciłem nim by na rynnie był. Gdy już z góry chciałem go atakować przywołał swój miecz. Dobrze, że byłem na górze.. Gdy byłem przed nim chciałem rzucić w nim Maelem, no ale.. Zaatakował mnie w lewą rękę i anulował mój atak. Zeszliśmy na dół i tam atakowałem go dalej Cornwellem i mieczem. Następnie posłałem znowu w jego stronę Cornwelle i podrzuciłem nim do góry. Gdy leżał chwilowo wypiłem eliksir i zaatakowałem go moim najsilniejszym atakiem. Na rynnie znowu Type-H użył swojego ataku, a ja w oddali czekałem, aż skończy bym mógł rzucić w niego Maela. Gdy był atakowany moją umiejętnością, nie szczędziłem sobie czasu i użyłem Blastinga. Przeczuwałem, że znowu zaatakuje tymi mieczami i nie pomyliłem się. Jednak za późno odskoczyłem i oberwałem trochę z tego. Na szczęście udało mi się na ziemi położyć tak by mnie miecze nie trafiały. Gdy zakończył odskoczyłem do tyłu i wymienialiśmy się ciosami. Szczęście że miałem dużo energii i znowu rzuciłem w niego Cornwelle. tam znowu go posłusznie atakowały, a ja dobiłem jeszcze kolejnymi czterema mieczami. Wycofałem się do tyłu. Widać trening się zdał i mogę przewidzieć, kiedy mniej więcej zaatakuje. Mało czasu coś czuje mi zostało, muszę szybko to zakończyć. Chciałem już go zaatakować serią combo gdzie nie można mi go przerwać i zbytnio się pośpieszyłem. Miecz z dołu jego ataku mnie jeszcze poranił po nodze przez co upadłem, jak widać na szczęście, bo znowu przywołał swój miecz. gdy biegł w moją stronę wstałem i skontrowałem go. Rzuciłem Maela i poprawiłem kolejną umiejętnością od Mrocznego, ale to było za mało. Zostało mu niewiele życia i musiał użyć swojego pierdolonego ataku! Dzięki stoicowi Mrocznemu wyszedłem z ataku cały pocięty. Od razu gdy atak zakończył się dobiłem go rękojeścią miecza. Dlaczego mam przeczucie że przez ten atak nie wygram tego? Odwołałem swoje moce jak i Cornwella. Usiadłem na ziemi i patrzałem na to jak wyglądam. Jest świetnie.. Z czasem przyszli lekarze i Aisha. Zapytałem ją o czas, odpowiedziała, że 3sek po czasie zakończyłem. Nie byłem zadowolony z tego faktu.Szybko wyleczyli mnie i wyszliśmy na zewnątrz. Podszedłem do naszej grupy. Pogratulowaliśmy sobie z Ravenem ukończenia w całości zawodów, teraz czekać na wyniki.
Camilla naradzała się z innymi co byli. Jakieś wielkie szychy? Albo kij wie kto to był.. Po kilkunastu minutach w końcu Camilla zwołała wszystkich.
-Więc tak. Postanowiliśmy, iż nie zdyskwalifikujemy was, bo jesteście jedynymi uczestnikami, a zwycięzca musi zostać wybrany, z powodu kolejnego etapu zawodów na skale światową. I tak tegoroczne zawody na Dungeona Mastera wygrywa... - No gadaj do cholery, a nie!. - Raven.
Że co kurwa?! Co to ma być do cholery?! Wkurzyłem się i to nie na żarty. Ona chyba sobie żartuje. Wszyscy byli w szoku. Co jest grane...
-Co? Z jakiej racji?! Elsword szybciej pokonał Type-H!
Zaraz po odezwaniu się Carolin rozległy się opinie widzów. Wydzierali się na nią iż to ja powinienem wygrać. Miałem taką ochotę jej przyłożyć.
-Może i szybciej pokonał ale tu chodzi o całość mapy, a nie tylko bossa.
Cholera... Jak to się mogło stać? Nie wierzę w to co się dzieje!! Najgorsze w tym wszystkim iż Raven stał koło mnie. Spuściłem głowę w dół. Aisha dotknęła mojego ramienia. Powiedziałem jej chłodnym tonem, by mnie zostawiła. Raven chciał o tym podyskutować, tyle że ja nie miałem na to ochoty. Powiedziałem mu głośnym, zdenerwowanym tonem głosu, że nie mam zamiaru z nim o niczym dyskutować i niech świętuje swoją niezasłużoną wygraną. Najchętniej to bym go zabił. Mam taką ochotę go zabić za to iż zniszczył mi moje plany! Skierowałem wzrok na Śnieżynkę. Podeszła do mnie i razem skierowaliśmy się do domu. Miałem głęboko gdzieś imprezę z okazji zwycięzcy.
Dopiero dochodziła godzina 12. Jeszcze cały dzień przede mną. Gdy tylko wróciłem trzasnąłem drzwiami, zarówno wyjściowymi jak i z salonu. A w salonie.. Rozwaliłem z złości szklany stół i lustro, co wisiało nad komodą.
-Uspokój się, bo cały dom zdemolujesz. - Spojrzałem z gniewem na Śnieżynkę, co stała obok drzwi. Z gniewu i złości, co we mnie siedziała samoczynnie Mroczny wyszedł na zewnątrz.
-Jak mam być kurwa spokojny?! To nie były byle jakie zawody! Nagroda za nią była dla mnie dużo bardziej ważniejsza od tego zjebanego tytułu! A teraz co? Mogą sobie ją w dupe wsadzić. Jeśli będzie trzeba to pozabijam wszystko żeby się uspokoić, ale to i tak nie da mi radości jak ta nagroda!
-Co to za nagroda? - Była spokojna jakby nigdy nic.
-Nieważne! Albo.. - Usiadłem na fotelu. - Nagrodą była tygodniowa wycieczka do wybranego przez siebie miejsca na całym świecie.. - Przeczesałem włosy ręka i oparłem głowę o oparcie.
-Teraz rozumiem.. - Podeszła do mnie i usiadła na kolanach. - Chciałeś Zekire zabrać do miejsca którego by chciała...
-Ta..
Nie wiem czemu, ale łza mi poleciała z oka. Z złości? Zazdrości? Sam nie wiem.. Siedziałem przez dłuższy czas w rozwalonym salonie, a Śnieżynka zasnęła przy fotelu, obok mnie. Ktoś zadzwonił do domu. Pewnie to Aisha... Albo Lorien.. Po kilku minutach zapukał ktoś do drzwi z salonu. Odrzekłem iż można wejść. Zobaczyłem Zekire za plecami lokaja..
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz