Spałem sobie w najlepsze, gdy poczułem szturchanie w ramię. Leniwie
otworzyłem oczy i spojrzałem kto mnie tak zaczepia. Ujrzałem Śnieżynkę.
Przestała mnie szturchać, usiadła, uśmiechnęła się i zapiszczała. Widać
ucieszyła się, że już wstałem. Chyba była smutna, że sama była, dlatego
mnie obudziła. Pogłaskałem ją po główce po czym wzięła w swoje rączki
ogonek i zakryła swoją twarz jakby się zawstydziła. Zaśmiałem się,
pierwszy raz spotykam tak inteligentne zwierzątko. W dobrym nastroju
wstałem i doprowadziłem się do porządku. Po czym zeszliśmy na dół i
zjedliśmy śniadanie. Udaliśmy się na miasto. Jeszcze 4 dni i zawody
niech czas szybciej leci, bo chcę mieć to z głowy. Moja towarzyszka
siedziała mi na ramieniu. Skierowaliśmy się do Laury. Czas zapłacić za
użytkowanie banku.. Jestem ciekaw ile oni za miesiąc dostają. Podczas
drogi kilka osób zawiesiło spojrzenie na Śnieżynkę. W sumie nie ma co
się dziwić takiego słodziaka każdy lubi oglądać. Oczywiście spotykałem
też innych z podobnymi pupilami tyle, że innego koloru lub tego samego.
Gdy dotarłem do Laury i załatwiłem co musiałem, Daisy kazała mi udać się
do Penentia, bo ma sprawę do mnie. Czyżby misja? Demony się pojawiły?
Obym usłyszał, że demony w końcu się zabawię, a Mroczny będzie
zadowolony. Skierowałem się do dowódcy. Tam przywitał mnie i
pogratulował zwierzątka. Po kilku minutach zjawił się Lorien. Uh, a on
tu co? Też misja? Przywitaliśmy się, pogadaliśmy trochę, pogłaskał
Śnieżynkę, po czym Penentio sprowadził nas na ziemię i kazał słuchać, co
ma do powiedzenia. Pff stary pryk, nawet przywitać się nie da. Zaczął
od tego iż niedaleko obozowiska w Belder, na zachód widziano grupkę
demonów. Naszym zadaniem jest to sprawdzić i jeśli spotkamy mamy je od
razu zabić. Ah! Na reszcie coś się będzie dziać. Gdy tylko usłyszałem o
demonach Mroczny od razu powiedział iż w końcu "pożywi" się krwią
demonów. Pewnie mu tego brakowało przez ten czas, więc dam mu się
rozerwać. Dziwi mnie, że podczas tego, co się działo ostatnio żaden z
nich nie ingerował. Dali mi wolną rękę, bym się z tym uporał i przy
okazji, wiem już iż Mroczny zaprzestał próby przejęcia mnie. Gdy
skończył swoje kazanie skierowaliśmy się do portu. Gdy dotarliśmy na
miejsce stanęliśmy i patrzeliśmy na ten okręt. Spojrzeliśmy na siebie.
-Myślimy o tym samym?
-Pewnie tak.
Odwróciliśmy się i poszliśmy do Aranki. Jakoś nie widzi nam się płynąć
tam 3 godziny. Podeszliśmy do niej i kupiliśmy bilety. Jak zwykle
zadowolona nam je sprzedała. Nie dziwię jej się, oni się wzbogacają, a
my biedniejemy.. Odeszliśmy kawałek dalej. Już mieliśmy się teleportować
gdy ktoś wziął mi Śnieżynkę z ramienia. Odwróciłem się. Była to Aisha i
zaczęła z nią biegać po placu.
-Aisha no kurwa oddaj ją.
- Wkurzyła mnie. Co
ona sobie myśli. Widać było iż Śnieżynka nie chciała się bawić teraz.
Zaczęła piszczeć. Aisha stanęła i zaczęła ją głaskać po główce.
Podszedłem do niej i wyrwałem jej z ręki zwierzaczka.
-No ej, co Ty taki nerwowy?
- Pogłaskałem ją, otarłem łzy co jej poleciały i położyłem ja znowu na ramieniu.
-Aisha przestań tak na nią napadać, miło by Ci było jakby na Ciebie ktoś się tak rzucił?
-No nie ale..
-Nie ma ale. Zresztą nieważne.. Śpieszy mi się potem o tym pogadamy.
-Gdzie idziesz?
-Nie ważne.
- Podszedłem do Chunga. Aisha podbiegła do mnie, stnęła na przeciwko mnie i zawiesiła się na szyi.
-Powiedz, gdzie się wybierasz?
- Patrzała na mnie tak że...
-Mam misję, potem Ci powiem.
-A czemu nie tera-z?
- Jaka natrętna. Idź tu na misję gdy Aisha cię zaczepi no masakra.
-Bo nie.
- Przytuliłem ją do siebie. - Potem Ci wszystko powiem jeśli przyjdziesz do mnie wieczorem.
-Mhmh będę czekać.
Ucałowała w policzek, odwróciła się i poszła w stronę miasta.
Westchnąłem i spojrzałem na Chunga. Patrzał na mnie po czym zaśmiał się i
skierował wzrok na budynki.
-Co?
-Nie nic. Teraz zdałem sobie sprawę, że idealnie pasujecie do siebie.
Ta bardzo pasujemy do siebie.... Z niechęcią podszedłem do niego i
użyliśmy biletów. Od razu znaleźliśmy się w Belder. Tam przywitała nas
chmara tutejszych wojowników i wojowniczek. No pięknie.. Zaczęli
zasypywać pytaniami, oglądać zwierzątka, podziwiać nasze bronie, nas
samych. Normalnie mam dość ich powoli!!! Z opresji wyrwała nas Vanessa,
która pogoniła ich ostrymi słowami. Ta to ma charakter, współczuje jej
facetowi. Gdy zostaliśmy sami od razu zmieniła nastrój na życzliwy.
Zaprowadziła nas do jej domu i tam chciała nam wszystko wyjaśnić.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz