poniedziałek, 29 października 2012

Wpis4

Nie wiedziałem co myśleć o tym wszystkim. Issa jest demonem tak samo jak Śnieżynka, ja zostałem ich rzekomym przywódcą. Wszystko fajnie tylko Aisha, jak ona o to spyta to co powinienem jej powiedzieć. Jeśli powiem, że to prawda to wtedy będzie zła na mnie i że Issa miała rację, jeśli nie powiem to i tak z biegiem czasu wyjdzie to na jaw. Jest super...
Skierowałem się do miasta wraz z moją małą i rozglądaliśmy się po rynku. Tłum jak zwykle, hałasu nie mało. Szedłem dalej i rozglądałem się za czymś ciekawym. Był taki tłok, że chodzić tu nie szło. Aż miałem ochotę Cornwellem utorować sobie drogę. Wtedy ktoś mnie popchnął i wpadłem na osobę przede mną. Od razu przeprosiłem. Osoba, na którą wpadła odwróciła się do mnie. Mój nastrój, który już został zepsuty został jeszcze bardziej poszarpany. Osobą, na którą wpadłem był Raven. Tak w ogóle, co on tu robi?! Miał jechać na te durną wycieczkę. Odrzekł, że nic nie szkodzi. Razem udało nam się wyjść z tego tłumu, w drugą uliczkę, gdzie można było spokojnie oddychać i się poruszać. Szliśmy razem przed siebie, nie odpowiadała mi jego obecność. Gdy tak szliśmy przeprosił mnie, spojrzałem na niego zdziwiony, że niby za co. Powiedział mi, że dopiero po tamtej walce zorientował się, o co mi chodziło i dlaczego byłem wściekły na niego. Machnąłem ręką i powiedziałem, iż nie ważne stało się i koniec. Na końcu drogi spojrzałem na niego. Przeprosiłem, że go tak ostro potraktowałem podczas walki i zapytałem czy już między nami będzie jak dawniej. Uśmiechnął się i położył rękę na ramieniu. Odrzekł, że nie widzi żadnego problemu. Przynajmniej z nim mam już dobre kontakty. Pożegnaliśmy się i z Śnieżynką udaliśmy się na Henira.
Minęło parę godzin, ale w końcu zakończyłem zmagania tam. Szczęście, że trafiło mi się sympatyczna grupa. Potem sekrety. Już trochę nudzi mnie ta codzienność ale muszę z czegoś żyć i set też muszę w końcu ukończyć. Zacząłem od Robo i zakończyłem na Iluzji. Kolejne godziny minęły. Jutro będą wszystkie potrzebne materiały i nie będę musiał już tak regularnie tam chodzić.
Dochodziła 17. Coś szybko dziś się uwinąłem z tym wszystkim. Skierowałem się do centrum Hamel i tam usiadłem na ławce. Śnieżynka usiadła na kolanach i po chwili zasnęła. Pogłaskałem ja po główce i obserwowałem, co się działo w okół mnie. Mało ludzi przechodziło przez centrum, kilka osób siedziało i gawędziło, dzieci bawiły się w różne zabawy, starsze panie otrzymywały pomoc od tutejszych ludzi przy noszeniu zakupów. Spokój i cisza. Od czasu do czasu ptaki przelecą i zaśpiewają, czasem poleci spokojna muzyka. Można powiedzieć, iż Hamel to utopia.
Przez dłuższy czas siedziałem i rozmyślałem nad tym co wczoraj się wydarzyło. Ciekawi mnie jak Isse potraktują mam nadzieję, że skatują ja raz, a do porządku i oduczy się. Wziąłem Śnieżynkę na ręce i skierowałem się do domu. Muszę trochę się zaznajomić z światem demonów. Oby Mroczny miał jakieś ciekawe książki. Gdy dotarłem do domu położyłem mała przy kominku, a sam położyłem się na kanapie i udałem się do mojej podświadomości.
Co mnie zdziwiło oby dwoje grali w szachy. Kto jak kto ale Mroczny i szachy? Nie czekając dłużej poprosiłem Mrocznego o książki związane z światem demonów oraz Wyroczniach. Powiedział, że są w ostatnim regale. Skierowałem się tam i wyłapałem 3 książki związane z demonami. Jak w rzeczywistości tak tu ułożyłem się na kanapie i studiowałem książki.(Nie chce mi się pisać, co takiego wyczytał potem z biegiem fabuły będę wspominać o tym). Mijały godziny, znudziło mnie to już. Odłożyłem książki i wróciłem do swojego świata. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 22. Nie mam już nic więcej do roboty więc pora iść spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz