środa, 24 października 2012

Wpis17

Aisha rozglądała się zdziwiona po salonie. Fakt.. Nie powiadomiłem, by to sprzątnęli. Kiwnąłem głowę w stronę lokaja i zaraz kilku znalazło się w salonie i sprzątało rozbite szkło. Aisha wolnym krokiem szła w moją stronę.
-Co tu się stało? - Zapytała zdziwiona i spojrzała na mnie zmartwiona.
-Nic takiego... - Skierowałem wzrok w stronę okna. Co ja mam jej kurwa powiedzieć?! Zapewniałem ją, że wygram, że zrobię to dla niej, a co? Brak mi słów.. Podeszła do mnie, usiadła na kolana i zawiesiła ręce na szyi.
-Raven mi powiedział o nagrodzie za wygraną. Powiedz..
-Tak, taki miałem plan, ale został zniszczony przez niego. - Wiedziałem, o co chciała spytać. Spojrzałem na nią. - Chciałem Ci zrobić niespodziankę i zapewnić chociaż trochę wolności od wszystkiego. - Położyła głowę na ramieniu.
-Trudno się mówi. Mi w zupełności wystarczy Twoja osoba, a nie jakieś nagrody czy inne sprawy. Chociaż nie powiem, szczęśliwa bym była.. - Właśnie, a nie jest, bo ten debil musiał się wpierdolić, a co.. Przynajmniej przez tydzień nie będę go widzieć. Przytuliłem ją do siebie.
-Następnym razem, o ile dożyje to wygram to, zobaczysz.
-Wierzę na słowo.
Pocałowałem ją po czym przez dłuższy czas romansowaliśmy. Gdy zbliżał się wieczór musiała już iść. No tak impreza na cześć zwycięzcy. Gdy Zekira poszła siedziałem i rozmyślałem nad tym wszystkim. Minuty mijały, a ja byłem w martwym punkcie. Tak bardzo mi zależało.. A tu przyjaciel musiał wszystko zepsuć. Tak myśląc Raven wcale taki dobry nie jest i nie zasłużył na wygraną. Nie jest ani człowiekiem, ani nazoidem.. Jest nikim. Nie pogodzę się z tym, że ktoś taki jak on to wygrał! Wstałem, zabrałem miecz i skierowałem się do wyjścia. Śnieżynka chwile później podbiegła do mnie i razem poszliśmy do miejsca gdzie odbywała się impreza. Z tego co wiem to odbywa się w centrum Hamel i nie myliłem się. Z daleka było widać oświetlone miejsce i muzykę, co grała. Zaraz wszystko będzie jasne, ja mu nie daruje tego, co zrobił. Mam ochotę go zabić. W końcu dotarłem na miejsce. Widać wszyscy się dobrze bawią, ja też zaraz się zabawię. Szukałem Ravena i reszty, w końcu ich znalazłem. Kazałem Śnieżynce przekazać mu że czekam na arenie bo mam sprawę do niego. Kiwnęła głową i ruszyła w jego stronę, a ja na arenę.
Po kilkunastu minutach w końcu się zjawił. Zszedł na dół na arenę i stanął na przeciwko mnie.
-Co to za sprawę masz do mnie?
-Chce zawalczyć z Tobą. Skoro jesteś taki dobry, że wygrywasz zawody, to walka ze mną nie powinna być dla Ciebie wyzwaniem.
-Nie mam ochoty z Tobą walczyć.
-Strach obleciał?
-Nie próbuj mnie prowokować. Zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko, któremu wykupili zabawkę na którą miał ochotę.
-Hoo odważne słowa. Dla Ciebie jestem dzieciuchem a Ty kim jesteś? Człowiekiem? Nazoidem? Heh żałosne nie zaliczasz się do żadnej z tych grup. Jesteś nikim.
-Przesadzasz Elsword.
-Vice Versa. - Skierowałem miecz w jego stronę, przywołałem Cornwella i z gniewem w oczach patrzałem na niego. - Udowodnij mi, że należy Ci się ta wygrana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz