Weszliśmy do jej domu. Skromnie mieszka co mnie zdziwiło. Skierowaliśmy
się do jej gabinetu. Gdy weszliśmy doznaliśmy szoku. Cały gabinet,
dosłownie cały był udekorowany stosami dokumentów. Przeprosiła nas za
bałagan jaki ma i podeszliśmy do jej biurka gdzie stały dwie duże
"wieże" papierków. Leżały też wolne papierki i w nich Vanessa kopała i
szukała tych, co tyczą naszej misji. Minuty mijały a nadal nie znalazła
tego co chciała. W końcu się wkurzyła zrzuciła wszystko z biurka.
Odsunęliśmy się z Chungiem by nie wylądować pod górą tych papierków i w
końcu usłyszeliśmy okrzyk radości. Znalazła papiery, które były nam
potrzebne. Wręczyła nam je i zapoznaliśmy się dokładniej o co w tym
chodzi. Vanessa dorzuciła że wysłała tam patrol 2 dni temu i do dziś nie
wrócił. Czyli to znak, że coś jest nie tak. Podziękowaliśmy jej i od
razu ruszyliśmy do podejrzanego miejsca.
Było już południe. Biegliśmy w danym kierunku. Kilkanaście minut później
dostrzegliśmy jaskinię. W bezpiecznej odległości obserwowaliśmy ją.
Było nadzwyczajnie cicho, jedynie szelest liści, gdy wiatr zawiał.
Lorien dał znać, że pójdzie się rozejrzeć. Dałem mu wolną rękę, a sam
obserwowałem wejście. Po dłuższym czasie Lorien wrócił i oznajmił, że w
środku znajduje się coś, co emanuje mroczną energię. Podeszliśmy do
wejścia. Chung chciał użyć Dreada jednak powstrzymałem mu tłumacząc, że
ja się tym zajmę z powodu mojego mroku. Zgodził się i zdeklarował się na
wartę. Wbiegłem do jaskini wraz z Śnieżynką. Przywołałem Cornwella i
Mrocznego.
-No w końcu, już mi się nudziło!
- Odrzekł z wielką satysfakcją
-Co poradzę, że demony są na wyginięciu teraz.
-Mniej gadania więcej walczenia! Dawać mi krew demonów!
Mogłem się spodziewać iż tak będzie. Cóż nie pozostaje mi nic innego jak
powoli zabijać i torturować demony. W końcu wyczułem obecność czegoś
lub kogoś. Spojrzałem w tamtym kierunku. Dostrzegłem ledwie kontury
postaci i te czerwone oczy, które były wlepione we mnie. Pobiegłem w
jego stronę, a on uciekał. Uh rzadki widok, że demon ucieka przede mną.
Kawałek dalej znajdowały się 3 tunele. Demon był podobny do człowieka,
zatrzymał się na środku, wydawał swój głos i z tuneli powoli zaczęły
wychodzić demony. Robi się ciekawie. Wychodziły i wychodziły końca widać
nie było. Trochę zaniepokoiła mnie ta sytuacja. Było ich tysiąc.. Jak
nie więcej. Jak one uciekły... Przecież każdy dokładnie zabijał i
sprawdzał teren. To nie możliwe.. Mroczny już się cieszył na rzeźnie, ja
w sumie też. Śnieżynka była trochę przestraszona jednak była gotowa do
walki. Przyjąłem pozycję do ataku gdy wtedy... Demony oddały mi pokłon?
Co to ma znaczyć? Mroczny też dziwił się, co jest grane tak jak
Cornwell, Śnieżynka tylko pisnęła z zdziwienia. Patrzeliśmy na nich i
wtedy jeden z demonów odrzekł "To jest nasz Pan i Władca. Oddajcie mu
cześć!", a zaraz potem chór demonów krzyknął "To jest nasz Pan i
Władca". Nie podoba mi się to... Podszedłem bliżej jednak na bezpieczną
odległość.
-Co to ma znaczyć?
- Zapytałem stanowczym
tonem. Dowódca demonów wstał i spojrzał na mnie. Wyglądał na
doświadczonego i co dziwne był strasznie podobny do człowieka. Różnił
się od reszty. Miał z tyłu skrzydła, miecz w ręce i uzbrojenie. Długie
czarne włosy, złowrogie spojrzenie, krwistoczerwone oczy z czarnymi
białkami. Jakby ktoś się przebrał za demona, jednak to nie to..
-Chcemy Ci służyć Panie, pokonałeś Rana, dla nas nie jest już władcą i chcemy byś Ty nami kierował.
-
Co do cholery? Że ja? Człowiek który panuje nad demonami? Jak się
dowódca i inni dowiedzą to wykopią mnie na zbity pysk z Hamel. Co gorsza
ojciec pewnie też nie będzie zadowolony, gdyż od wieków walczymy z
demonami.
-Służyć? Chyba wam się coś pomieszało. Nie zamierzam mieć z wami nic wspólnego. Ja jestem od tego by was zabijać, a nie rządzić.
-W takim razie nas zabij, bo nie mamy już gdzie wrócić.
- Proszą się o śmierć? Czyżby jakiś rozłam tam panował? Jednak chwila
chwila... Mając demony po swojej stronie, dowiedziałbym się gdzie jest
ojciec Chunga, mógłbym ich wykorzystać do walki przeciw Ranowi jak wrócą
mu siły, miałbym znaczną przewagę nad innymi i każdy kto by mnie
wkurzył bym posłał demony by zajęli się nim, a Mroczny będzie mieć cały
czas dostęp do demonów. Hmm..
-Będziecie robić wszystko co wam powiem?
-Wszystko co rozkażesz Panie.
- Pochylił się.
-Dobrze więc. Niech wam będzie. Będziecie robić wszystko, co wam powiem.
-Tak!
Na początku kazałem im znaleźć miejsce gdzie będą mogli żyć bezpiecznie,
mają zakaz atakowania ludzi i wychodzenia na zewnątrz oraz mają się
dowiadywać wszystko na temat Rana, ojca Chunga i tego co planuje. Na
wszystko przystał po czym odwrócili się i zniknęli w tunelach. Potem
rozmawiałem z Mrocznym i Cornwellem o tym. Z jednej strony podzielali
moje plany, a z drugiej jak ktoś się dowie o tym to uznają mnie za
zdrajcę. Będę teraz kroczyć po cienkiej linii. Jeden błąd i wszystko się
wyda. Wyszedłem na zewnątrz. Zbliżał się powoli wieczór. Lorien zapytał
mnie, co tak długo tam robiłem. Odrzekłem, że trochę ich było i dlatego
ta długo. Nie wypytywał o nic więcej na szczęście i wróciliśmy do
Belder. Zawiadomiliśmy Vanessę, że się tym zajęliśmy. Gdy nam
podziękowała za pomoc skierowaliśmy się do portu. Weszliśmy na okręt i
płynęliśmy do Hamel. Siedzieliśmy na zewnątrz podziwiając gwiazdy i
rozmawiając o zawodach. Śnieżynka zasnęła mi na kolanach. W sumie dziś
dużo przeżyła. Mam nadzieję, że przyzwyczai się do mojego trybu życia.
W końcu dotarliśmy do Hamel. Było ciemno pewnie niedługo wybije dwunasta. Pożegnaliśmy się i skierowaliśmy do swoich domów.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz