Kto by pomyślał, że Issa pokaże swoją drugą stronę. Myślałem, że jest spokojną, opanowaną i cichą dziewczyną, a tu... Mawiają za dnia anioł, w nocy demon.. Na pół przytomny zszedłem na dół i położyłem się na blat stołu w kuchni. Emilia do mnie podeszła i zapytała co się stało. Pokrótce powiedziałem jej, co się wydarzyło wczoraj i nie mam ochoty dziś na nic. Starała się mnie pocieszyć, po czym podsunęła mi talerz z kanapkami. Kazała mi zjeść i iść pokazać reszcie, że nie bez powodu mnie tak szanują. I to się nazywa motywacja. Gdy zjadłem Śnieżynka zbiegła po schodach, jeszcze się potknęła i runęła na dole trzymając się za główkę.
-Nie biegaj tak, bo się zabijesz. - Zaśmiałem się i podszedłem do niej. Marudziła coś pod nosem i powoli wstawała
-Martwiłam się, że już poszedłeś i mnie zostawiłeś.. - Odrzekła trzymjąc się za swój pyszczek. Przykucnąlem do niej i pogłaskałem po głowie.
-Przecież wiesz, że wychodzę tylko z Tobą na zewnątrz, więc nie panikuj tak.
Prychnęła i poirytowana dalej gładziła pyszczek. Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do kuchni. Usadowiłem ją na blacie stołu, zmoczyłem wodą chusteczkę, co leżały. Podszedłem do niej i przetarłem bolące miejsce. Pokręciła główką po czym dała znać, że już lepiej. Pożegnałem się z Emilą jak i resztą po czym ruszyłem do Aranki by mnie prze teleportowała do Belder. Iluzja... Ehh, nie przepadam za tą mapą jak i bossem. Co prawda mam łatwiej jak inni, bo mogę przełamać leczenie, więc mam przewagę. E chwila chwila, wczoraj znowu ukończyłem czas jako najlepszy, więc dziś... Facepalm.. Dochodziła 10:00, kurde dziś się prawię spóźniłem. Szukałem wzrokiem Loriena i reszty. Stali niedaleko Camilli, podbiegłem do nich. Aisha przytuliła mnie i pytała, co ja robiłem, że prawie się spóźniłem. Wyszeptałem jej co się wydarzyło i jeszcze te akcje z wczoraj... Westchnęła po czym wtuliła się. Obok Loriena stała Issa i mierzyła mnie i Aishę wzrokiem. Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się wrednie w moją stronę jakby chciała powiedzieć, że i tak będę należeć do niej. Bezczelna suka.. Chyba jednak zakończę przyjaźń z nią, bo będą kłopoty. Dostrzegłem iż potem skierowała wzrok na Śnieżynkę, która pokazywała jej język i oko. Śmiać się chciałem z tego jednak powstrzymałem się od tego. Po chwili Camilla przemówiła i wyjaśniła zasady na dziś. Odczytała iż jako pierwszy rozgrywki zacznę ja.. Jest pięknie. Podszedłem do niej po czym, gdy dałem jej znać iż mogę ruszać wpuściła mnie na mapę.
Nie lubię tej mapy... Za długa... A mobki stawiają mocny opór.. Gdy już sobie pomarudziłem jaki ten świat jest okrutny, ruszyłem przed siebie. Starałem się szybko zabijać przeciwników i czym prędzej zająć się Hoakinem. Im więcej czasu dla mnie tym lepiej, jednak coś czuje że mogę nawet nie przejść dalej. W chwilach zwątpienia i rozmyślania potwory mnie o mało co nie zabiły. Aisha chyba tam już nie wytrzymuje z nerwów.. Znowu dostanę.. Po długich zmaganiach w końcu dotarłem do głównego przeciwnika. Podbiegłem do niego i użyłem Phantoma. Zaraz po tym zacząłem swoje combo. Gdy miałem dość energii użyłem Cuttera i dalej go atakowałem. Przy okazji też mi się oberwało z tych jego wybuchów.. Atakowałem go dalej mimo to, wtedy wypił jeden z swoich eliksirów, czyli teraz się pomniejszy i będzie mi ciężej go atakować. Uciekać nie będą przed atakiem. Gdy miał już się zmieniać użyłem w tym samym momencie Cuttera i ominął mnie ten atak. Jedyne, co mnie zdziwiło dlaczego nie oberwał.. No to teraz atakuj go w tej formie... No to jest najgorsze, co może być. W wolnej chwili wypiłem eliksir i przy nim przywołałem znowu Phantoma i starałem się jakoś atakować. Po kilkunastu sekundach potraktowałem go z Cuttera chyba jedyna moja umiejętność, która dużo mu życia zabiera. Nadal kontynuowałem ataki. W końcu się powiększył i wytworzył chmurę, z której atakowały mnie pioruny, jednak mnie to mało co rusza. Najważniejsze by on zginął, a nie śmieszne rany. Użyłem znowu Cuttera i atakowałem go tak by częściowo unikać piorunów. Gdy zakończył atak piorunami otoczył się aurą tarczy i leczenia. No w końcu! Od razu użyłem na niego Finala i przełamałem jego aurę. To teraz szybko go wykończyć trzeba. Zaraz po tym znowu zmienił się w "karła" i przyjąłem na siebie atak. Trochę zabolało i straciłem równowagę na chwilę, ale pomimo tego.. Nadal go atakowałem. Jak już naładowałem energię znowu Cutter poszedł w ruch. Szybko coś powrócił do normalności, mnie tam pasuje szybciej się stąd wyrwę. Atakowałem go Cornwellem i mieczem. Stworzył znowu chmurę i replay jakby z wcześniejszego ataku. Zrobiłem w sumie to samo, co poprzednio, przerwałem jego leczenie i dalej biłem go, aż w końcu padnie. Gdy znowu się zmieniał w karła użyłem Cuttera, jednak za wcześnie i przyjąłem na siebie atak. Słabo mi się po tym zrobiło. Uklęknąłem na chwilę na ziemi, łapiąc oddech i regenerując siły. Tu się zamęczyć na śmierć idzie. Miałem rozmazany obraz przez jakiś czas, nie mogłem nic zrobić. Po chwili zakaszlałem wypluwając przy tym sporą ilość krwi. Ciężko mi się oddychało.
-Elsword, co się dzieje? - Cornwell? Usłyszałem jego zmartwiony głos w podświadomości.
-Zamieńmy się, bo Cię zabije.
-NIE! Sam sobie z tym poradzę. - Mroczny jak zwykle chciał wyjść jednak nie, sam to zakończę. To JA mam wygrać nie ktoś za mnie.
-Nie bądź uparty i daj sobie pomóc jestes na skraju wyczerpania.
-I trudno! Zakończę to sam, a WY macie mi pomagać!
Na tym pogawędka się skończyła. Wyplułem resztki krwi co mi nasuwały się w usta i ruszyłem w stronę Hoakina. Nie wiem ile czasu minęło, ale chyba niewiele. Podszedłem do niego i przywołałem Phantoma. Biłem go, jak tylko mogłem byleby życie się topiło. Energię duchową przy okazji naładowałem na przywołanych przez niego zombi. Spojrzałem w bok, zaraz przywoła ruiny. Musze teraz uważać. Atakowałem i stanąłem na nim w sumie i ruiny przywołane spadły po obydwu stornach. Mało brakowało i by mnie przygniotło. Jedne rozwaliłem i użyłem Cuttera. Zombii i drugie ruiny znikły, a Hoakinowi jeszcze trochę życia zostało. Już prawie... Tracę po woli siły.. Nie jest dobrze.. Znowu obraz mi się rozmazał. Stanąłem na chwile i złapałem się za prawą stronę twarzy.
-Elsword nad Tobą!
Głos Mrocznego przywrócił mnie do trzeźwego myślenia, jednak za późno. Runęły na mnie dwie ruiny przywołane przez bossa. Jedna z nich mnie przygniotła. Krzyknąłem z bólu, które przeszyło całe moje ciało, a echo odgłosu rozbrzmiewał przez dłuższy czas. Odwróciłem się i spojrzałem na "mini" Hoakina. 3życia.. Tak niewiele... Spojrzałem na ruiny, miejsce gdzie przygniotło mi nogę i starałem się ją wyciągnąć. Gdy w końcu mi się udało, wypiłem eliksir, stanąłem nie wiem jak na nogi i użyłem na niego Finala. Jeśli go nie wykończy to będzie po mnie.. przywołałem kulę i po chwili wybuchła, a Hoakin się powiększył i padł martwy na ziemię. Usłyszałem dźwięk zakończenia. Nareszcie.. Podparłem się na mieczu, znowu wyplułem spora ilość krwi. Uklęknąłem i starałem się złapać oddech i wrócić do normalności. Słabo mi się zrobiło.. Znowu.. Za plecami usłyszałem krzyk Aishy, Śnieżynka wdarła mi się do podświadomości i pytała się mnie jak się czuję. Po chwili znalazło się w okół mnie 5 lekarzy i Aisha z małą. Wzięli mnie i wynieśli na zewnątrz. Zadawali mi pytania, Aisha pytała, Śnieżynka w podświadomości wraz z Cornwellem i Mrocznym. Głowa mi już pękała. Nie odpowiedziałem nic nikomu z nich. Chciałem odpocząć.. Gdy znalazłem się na zewnątrz podbiegł do mnie Lorein z resztą. Znowu masa pytań. Obraz znowu mi się zamazał, głosy... Słyszałem tylko echo.. Które rozbrzmiewało w mojej głowie. Zamknąłem oczy. Po chwili wszystko się uciszyło, a mnie ogarnęła ciemność.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz