piątek, 19 października 2012

Wpis14

-Może idź się połóż, a ja będę mieć na niego oko i Ci dam znać jak coś?
-Nie posiedzę.. Jeszcze..
Te głosy... Lorien, Aisha.. Co się w ogóle.. Otwarłem oczy, jasna światło lampy padało w moją stronę. Zamknąłem je i ponownie otwarłem; przymrużonymi oczami czekałam aż w końcu mój wzrok się przyzwyczai do światła. Z czasem już wszystko widziałem. Aisha siedziała z zakrytą twarzą w ramieniu, co oparła o krzesło, a Lorien stał koło szafek z spuszczoną głową. Śnieżynka wskoczyła na łóżko i zapiszczała. Od razu Aisha i Lorien spojrzeli w moją stronę. Jej oczy.. Zabłyszczały, a łzy spłynęły po policzku. Usiadła obok i przytuliła się do mnie. Nie miałem sił by cokolwiek zrobić, a powiedzieć.. Nie wiem co powinienem.. Aisha się rozpłakała, położyłem rękę na jej głowie i pogłaskałem. Półszeptem przeprosiłem ją.. Tylko to mi się nasuwało do powiedzenia.. Śnieżynka położyła łapkę na mojej grzywce, a Lorien obserwował wszystko z daleka. W jego spojrzeniu dostrzegłem, że też się martwił. Co dziwne.. Dlaczego nie ma żadnych ran? Przeszedł mapę bez poważniejszych obrażeń? Ledwo wydusiłem jego imię i zapytałem co z zawodami. Aisha dźwignęła się ze mnie i pomogła usiąść. Lorien wszystko mi opowiedział, co się działo przez cały dzień. Dopiero teraz się zorientowałem, że dochodzi 23. Powiedział mi, że wszyscy się o mnie martwili po walce. Aisha wraz z Reną leczyły moje rany do tego jeszcze dołączyli się lekarze. Do moich płuc dostało się dużo oparów z eliksirów od potworów i Hoakina. Najpierw tym się zajęli, bo bym się udusił, a potem przeszli do leczenia moich ran. Po ponad godzinie mogli mnie zostawić bym odpoczął. Dorzucił, że Aisha cały czas nade mną czuwała. Oczywiście przez ten cały czas były kontynuowane zawody. Wielu przed Hoakinem padło i musieli wkroczyć strażnicy by przeżyli. Opowiedział jak przebiegła walka Ravena i Issy. Gdy wspomniał o Issie, coś się we mnie zagotowało. Jednak, gdy wspomniał, że prawie Hoakin ją zabił byłem zdziwiony. Ledwo żywą ją wynieśli. Strażnicy musieli zamknąć w specjalnej umiejętności Hoakina, bo był bardzo rozjuszony. Aisha potwierdziła wszystko i odsunęła zasłonę, co była obok. Tam leżała Issa, która faktycznie wyglądała, jakby była jedną nogą na drugim świecie. Chyba to główny powód, dlaczego Aisha została przy mnie... Zapytałem go jak mu poszło. Przez chwilę milczał, przeczesywał włosy ręką i powiedział w sylabach, że nie wystartował. Po czym szybko tłumaczył, że chciał pożyć na tym świecie i się wycofał. Przycisnąłem go i w końcu wydusił, że bał się.. Widząc mnie w takim stanie i jak inni radzili sobie. W sumie to by mi też się odechciało jakbym widział co się tam dzieje.. Na koniec powiedział, że przeszło nas łącznie 5 ja, Raven, Carolin, Amelie i Zorrin. Carolin znam z PvP nr6 ma z tego, co pamiętam.. Na tym skończył wypowiedź.
-Jeszcze mam pytanie. Type-H jutro? Czy Camilla przesunie?
-Jutro... - Odrzekł niechętnie Lorien
-Ta idiotka powiedziała, że nie może zmieniać regulaminu nawet jakby mieli być uczestnicy ledwo żywi odbędzie się jutro i koniec. Ona jest wredna!! Niech sama pójdzie na te mapy to zobaczy potem.. - Aisha była zła na nią. W sumie nie dziwie się. Podziękowałem Lorienowi za wytłumaczenie i Aishy, że cały czas przy mnie była oraz za to, że dzięki niej jeszcze chodzę po świecie. Spojrzała na mnie po czym posmutniała i spuściła głowę na dół. Chung dał znać, że idzie do siebie i jutro zobaczymy się na zebraniu do finałowej mapy. Gdy tylko wyszedł z namiotu nastała cisza. Śnieżynka cały czas siedziała koło mnie przytulona do ręki.
-Wiem, że złamałem obietnicę, ale.. No nie moja wina, że Hoakin jest taki, a nie inny.. - Nagrabiłem sobie, ale nie moja wina, że taka ta mapa jest i tak powinna się cieszyć, że przeszedłem ją i dalej przeszedłem..
-Jak zwykle znajdujesz wytłumaczenie.. Wiesz.. - Dźwignęła głowę, z oka spłynęła jej łza. - Mam taką szczerą ochotę uderzyć Cię i to tak porządnie za to co robisz.
-To bij. - Patrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami. Zabolało mnie w sercu to, że tak się dzieje.. Że przeze mnie płacze.. Dźwignęła rękę i szykowała się by mnie uderzyć. Zatrzymywać nie będę jej. Ciągle ją obserwowałem smutnym spojrzeniem. Gdy już chciała uderzyć opuściła rękę i zakryła twarz w dłoniach. Rozpłakała się jak wcześniej.
-N.. Nie.. M.. Mo.. Mogę Te.. Tego Zro.. Zrobić. - Nie mogłem znieść tego widoku. To boli.. Z kąciku mojego prawego oka uleciała łza, która powoli spływała po policzku aż w końcu kapnęła. Wziąłem Aishe przysunąłem do siebie i przytuliłem ja do siebie. Cały czas płakała, nawet mi z tego powodu czasem łza uleciała. Nie chciałem jej krzywdzić, a to robiłem.
-Jutro to zakończy się i wtedy będzie już jak dawniej.
Cały czas była wtulona we mnie, powoli się uspokajała. Nie drżała jak wcześniej, przestała płakać. Powiedziała, że idzie do siebie odpocząć, by na jutro mieć siły do oglądania mojej walki z Typem-H. Ucałowałem ją w czoło i przeprosiłem jeszcze raz za to wszystko.. Niemal niewidocznie uśmiechnęła się i skierowała do wyjścia. Gdy wyszła z powrotem się położyłem i zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz