Kolejny dzień, koniec misji i w końcu znowu jestem z Aishą. Trzeba
będzie nadrobić stracony czas. Gdy tylko się doprowadziłem do porządku
udałem się na miasto. Skierowałem się do Glave i tam spotkałem znajomego
z gildii. Razem zrobiliśmy grupę i czekaliśmy aż dojdą jacyś chętni.
Jak już skompletowaliśmy party od razu udaliśmy się na Henira. Szybko i
sprawnie poszło, jednak jedyne co denerwuje to to, że po zaliczeniu w
80% przypadkach ludzie wychodzą od razu i nie zaliczają dalej.. Trudno, w
chwilach, gdy czekaliśmy, aż łaskawie ktoś dojdzie, rozglądaliśmy się
za tutejszymi "sztukami". Jak jakaś wpadła w oko od razu wymiana zdań,
śmiech, skompletowanie party i Henir i tak w kółko. Gdy już to miałem z
głowy pożegnałem się i udałem się na sekrety. Niedługo zawody, więc trza
by się przygotować trochę, przy okazji pozbieram materiały potrzebne do
craftu setu smoczego. Jak już uporałem się z tym poszedłem do Camilli
zobaczyć, co tam u niej słychać i na arenie. Może trafię na kogoś i
obiję 4 litery. Wszedłem do pomieszczenie i byłem zdziwiony. Tyle
ludzi... Tego się często nie widzi. Oczywiście wkurzył mnie fakt że nie
szło się dostać na przód i dowiedzieć czegoś.... No to czas posłużyć się
Cornwellem. Użyłem Sword Falla i czekałem ,aż łaskawie się zsuną. Gdy
tylko ujrzeli miecze czekające, aż je spuszczę od razu się przesunęli.
Jak nie po dobroci to siłą. Odwołałem miecze i przeszedłem sobie na
przód i dotarłem do Camilli.. W końcu... Spytałem się jej co jest grane
że tyle ludzi. Odparła, że u niej są zapisy i dużo ludzi się zgłosiło.
Zaśmiałem się i dodałem, że połowa polegnie na pierwszym bossie. Po
części też podzielała moje myśli no ale jak chcą się zapisać to proszę
bardzo. Skorzystałem z okazji i sam się zapisałem. Oczywiście jej radość
była nie do opisania. Dyskutowaliśmy o tutejszych wojownikach jak i po
części wtajemniczyła mnie o co chodzi w tych zawodach. Brzmi ciekawie,
nie mogę się doczekać. Gdy tak rozmawialiśmy podeszła do mnie Issa.
Zaskoczony byłem jej obecnością. Przywitałem się i zapytałem, co ją
sprowadza. Odparła, że to samo co mnie. Uśmiechnąłem się i wejrzałem na
arenę. Wymieniliśmy się kilkoma zdaniami, co tam u nas słychać, po czym
musiała iść już. Miała jakąś misję od Daisy. Pewnie papierki, współczuje
jej.
Było już południe. Czas by Aishę odwiedzić, oby tylko była w domu.
Właśnie.. Ona chyba nie wie, że się przyjaźnie z Issą. Trzeba będzie
wytłumaczyć, by potem nie było akcji.. Poszedłem do jej mieszkania, co
dziwne nie było jej. Hmm to może rynek i robi zakupy. Udałem się tam i
też o dziwo nigdzie jej nie było. Ostatnia nadzieja to Rena. Skierowałem
się do jej domu. Zapukałem do drzwi. Przywitała mnie uśmiechem i
wpuściła do środka. Zapytałem czy widziała Aishę, odparła że właśnie
wróciły z zakupów. No tak.. Pewnie 3/4 sklepów wykupiły, ale chwila...
Jeśli one były na zakupach, wróciły i pewnie dużo tego to mają to pewnie
Aisha... O nie ma mowy! Chciałem wyjść ale jak na złość barbie
wparowała do przedpokoju. No cholera, ja nie będę tego taszczyć do jej
domu. Nigdy w życiu!. Rena zapytała czy zostanę na chwilę. No raczej
innego wyboru nie mam. Zgodziłem się i podszedłem do Aishy. Przytuliłem
ją do siebie i ucałowałem w czoło. Wyglądała na szczęśliwą, co cieszy.
Weszliśmy do salonu i zbladłem. No ileż można kupować... Od razu
powiedziałem Aishy że tego nosić nie będę. Zaśmiała się tylko i dodała
że dziś mało kupiła. Pokazała mi co należy do niej. Faktycznie.. Mało..
Jak na nią. Usiedliśmy na kanapie i czekaliśmy, aż Rena przyjdzie. Po
chwili weszła do salonu z filiżankami herbaty i ciastkami. Jej
specjalność w sumie. Lubiłem u niej spędzać południe i gadać o byle
pierdołach. Tak było też w tym przypadku.
Do wieczora gadaliśmy o byle czym, o śmiesznych zdarzeniach, o ludziach,
rynku i innych sprawach. Oczywiście elfka nie przepuściła tematu o mnie
i Aishy. Tutaj już tak otwarcie nie ujawnialiśmy wszystkiego, no ale
widocznie to, co jej powiedzieliśmy zadowoliło ją i widać było, iż jest
szczęśliwa, że znowu jesteśmy razem. W końcu zaczęliśmy się z Aishą
powoli zbierać. Wziąłem jej cześć zakupów, a ona drugą. Skierowaliśmy
się do jej mieszkania. Gdy weszliśmy jej lokatorki od razu ją przywitali
tak samo jak mnie i wypytywały ją, co kupiła nowego i co robiła przez
całe popołudnie. Matko.. Ciekawskie, aż do bólu. Gdy udało jej się
uwolnić od lawiny pytań udaliśmy się do jej pokoju. Położyłem przy
szafach jej zakupy i położyłem na łóżko dokuczając jej, że ma dziwne
koleżanki. Zaśmiała się tylko, odłożyła zakupy, podeszła do swojego
biurka, wzięła pamiętnik do ręki. Wertowała kartki i skierowała się w
moją stronę. Gdy otwarła na kartce która chciała nachyliła się nade mną i
pokazała mi. Ostatnia kartka na której dopisałem swoje zdanie.
Wejrzałem na kartkę i potem na nią.
-Czytałeś mój pamiętnik?
-Tak
. - Zmierzyła groźnym spojrzeniem.
-Cały?
-Nie, ostatnie wpisy od momentu, gdy zaczęłaś misję.
- Rzuciłem krótko, widać, że była zmieszana tą sytuacją.
-Chyba sobie żartujesz?!
- Krzyknęła w moją stronę i znowu przewertowała kartki.
-I co się denerwujesz? Gdybym tego nie zrobił, to byśmy Cię na czas nie uratowali i kto wie, co by się teraz działo.
-Ahhh nie o to chodzi.
- Zamknęła pamiętnik i lekko uderzyła w głowę. - Głupek. - Zabrała pamiętnik i odłożyła go na biurku, po czym podeszła do mnie i położyła się na mnie. Patrzeliśmy sobie w oczy. - Zawsze będziesz przy mnie i zawsze będziesz mnie kochać tak?
-Mhm.
Zbliżyłem się do niej i pocałowałem. Jedną ręką dotykałem jej twarzy,
drugą miałem na biodrze, zaś ona wplotła jedną ręką w włosy, a drugą
miała na mojej klatce piersiowej. Trwaliśmy tak przez dłuższy czas.
Brakowało mi tych chwil z nią przez te dni..
Do późnej nocy leżeliśmy przytuleni do siebie i rozmawialiśmy o
zawodach. Co dziwne nie zapisała się. Po części się cieszę, bo nie będę
musiał się o nią martwić, a jak mi coś się stanie to szybko mnie
wyleczy. Ciekawi mnie, kto tam jeszcze się zapisał. Koniec końców gdy
wybiła już 2 w nocy pożegnałem się z Aishą i miałem zamiar wrócić do
domu, jednak zaczęła narzekać, że dziś zostaję u niej. No masz Ci los...
Powiedziałem, że innym razem. Zła na cały świat, przystała na to i
wróciłem do siebie.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz