poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wpis6

Obudziłem się wcześnie rano. Obok mnie spała Zeki, nie miałem serca, by ją budzić. Ucałowałem ją w policzek i doprowadziłem siebie do porządku. Zanim wyszedłem z pokoju pogłaskałem ją po głowie, a następnie zszedłem na dół. Dziś jest ostatni dzień tego roku, a to oznacza, że... Przechodziłem przez hol, salon i dawałem zadania pracownikom co spotkałem. Kazałem im przygotować pokoju koło mnie dla Zeki, nie ma mowy by nadal mieszkała z tamtymi laskami. Od dziś mieszka ze mną, a jak się który do niej dobierze to martwy na miejscu. na dole w salonie, w fotelu Śnieżynka bawiła się kokardką z ubrania i ogonami. Przywitała mnie radośnie i zapytała jak minęła mi noc. Nagle się zaczęła interesować co robię. Zmierzyłem ją tylko spojrzeniem, zaśmiałem i razem z nią udałem się do jadalni. Kazałem Emili by zajęła się wszystkim i jak Aisha wstanie powiedziała, że idę zająć się swoimi obowiązkami. Przytaknęła i podczas posiłku rozmawialiśmy o moim związku.
Podczas zaliczeń Henira, zadziwiła mnie ostatnia grupa i umiejętności dwóch ludzi z tej samej gildii. Pierwszy raz widziałem by tak szybko szło przejść zmagania Glave. Jak widać nie ma rzeczy niemożliwych. Podziękowaliśmy sobie nawzajem wspólnej zabawy i wraz z Śnieżynką skierowaliśmy się do gildii. W środku było nadzwyczajnie głośno i widać było że szykują pomieszczenie do imprezy. Spotkałem tam Rene i rozmawiałem z nią na ten temat. Cała zabawa zaczyna się o 19 a kończy wczesnym rankiem. Zapowiada się interesująco. Spytałem czy tylko nasza gildia czy będą goście. Kiwnęła głową i powiedziała, że Gaia chciała z nami świętować koniec roku. No coś takiego. Podczas dalszej rozmowy Yuri się wtrąciła i powiedziała więcej odnośnie Gai i tego dlaczego chcą z nami się bawić. Mnie tam pasuje im więcej tym lepiej. Już wszystko było załatwione kto co przygotowuje. Mało tego Raven powiedział mi, że kilka minut po tym jak przyszedłem, dostałem list, który leży w moim gabinecie. Od razu tam poszedłem i przeczytałem. List był od samego władcy, w którym pisał iż dziś wszystkie gildie mają wolne. Zero misji, lepiej być nie mogło. Zszedłem na dół i oznajmiłem to reszcie, radość z ich strony była nie do opisania. Zostawiłem ich tu by dalej przygotowywali się do wieczoru, a ja udałem się do Loriena. Podczas drogi ujrzałem na tablicy plakat o tym, iż ci którzy nie mają gildii albo chcą wspólnie po świętować to na placu władcy będzie też impreza, a o północy będzie pokaz sztucznych ogni.
Dawno z nim nie rozmawiałem, więc ucieszył się na mój widok. Spędziliśmy trochę czasu na rozmowie o dzisiejszej imprezie, tego co się wydarzyło przez ten rok oraz o naszych dziewczynach. Wszystko się ułożyło po części. Dziś impreza, jutro trzeźwienie, a pojutrze rozpoczęcie misji w Sandri. Potem wróciłem do domu, gdzie czekała na mnie Zeki, która wylegiwała się na kanapie czytając książkę. Podszedłem do niej, zabrałem książkę i ucałowałem w usta. Zawiesiła się na szyi, objąłem ją, dźwignąłem z kanapy i przytuliłem do siebie. Po przywitaniu się z nią dała mi pstryczek w czoło i narzekała, że ją rano zostawiłem. Tak, jak zawsze ja jestem ten zły. Podrażniłem się z nią i na końcu oznajmiłem, że dziś wieczorem, w gildii będzie impreza. Ucieszyła się gdy to usłyszała, a gdy jej powiedziałem, iż od dziś mieszka ze mną, przytuliła się tak mocno, że o mało mi karku nie połamała. Wraz z kilkoma moimi służącymi poszła do siebie spakować się, a ja siedziałem na parapecie w oknie. Obok mnie siedziała Śnieżynka i wcinała jabłko.
-Już za niedługo czeka nas duże wyzwanie.
-W rzeczy samej. Oby wszystko gładko poszło i w końcu zakończył sprawę z Ranem.
-A co zrobimy jak się wyda? - spojrzała na mnie i wzięła do ust duży kawałem owocu, że wyglądała tak śmiesznie, że zakryłem usta dłonią by nie widziała, że się śmieje.
-Nie wyda. Avalac dopilnuje by nie wykryto moich demonów i ja mu ufam.
-Anjdasifjasifja - spojrzałem na nią.
-Zjedz potem mów. - przełknęła i rzuciła w moją stronę jabłkiem. Złapałem i sam ugryzłem kawałek.
-Udław się. - otarła ręce i buźkę. - A co z Issą? Ostatnio dała ciała i Lorien ją widział.
-Issa już wie, że ma się pilnować. Pozostaje tylko czekać na ruch Rana. - siedzieliśmy przez kilka minut w ciszy. - Przekaż Avalacowi co i jak oraz to że ma wycofać demony w pobliżu Sandri i Hamel. - kiwnęła głową i udała się do świata demonów. Kilkanaście minut potem wróciła Aisha i powoli wypakowywała swoje rzeczy w swoim nowym pokoju, a później przygotowywała się do imprezy.
Wieczorem udaliśmy się do gildii. Ja w swoim Glacialu bez acc i broni, a Zeki w długiej czerwonej spódnicy bez ramiączek, czarnych szpilkach, włosy spięte w kok, z niewielka ilością makijażu. Przed wejściem stali członkowie naszej oraz Gai gildii rozmawiając. Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. No kawał dobrej roboty odwalili ludzi. Miejsce było idealnie przygotowane do imprezy, pełno jedzenia, picia i alkoholu. Rozejrzeliśmy się za resztą paczki i w oddali dojrzeliśmy Arę, która rozmawiała z Sylphem. Podeszliśmy do nich i wkręciliśmy się w rozmowę. Co chwile ktoś się ze mną witał, gratulował awansu, dziewczyny i inne. Z czasem pojawił się Zorrin, który będzie odpowiadać za muzykę dziś. Pogadaliśmy chwile, potem przywitałem z Carolin i zabawa się zaczęła. Po jakimś czasie znaleźliśmy wolne miejsce przy stole i tam cała nasza paczka się zebrała. Gadaliśmy w najlepsze, a potem ruszyliśmy na podbój parkietu. Czas szybko i przyjemnie płynął. Wszyscy świetnie się bawili, a gdy zbliżała się godzina dwunasta wyszliśmy na zewnątrz. Odliczaliśmy do dwunastej, a potem uczciliśmy początek nowego roku. Do białego rana bawiliśmy się, a potem c,i którzy byli w stanie wrócić do domu wracali, a ci co nie byli w stanie zostawali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz