sobota, 15 grudnia 2012

Wpis13 Oczami Chunga

Nastał dzień urodzin Ammo. Maya była bardzo zadowolona z tej okazji i gdy tylko nadszedł odpowiedni czas skierowaliśmy się do gildii. Tam panował niezwykły rozruch, wszyscy o czymś dyskutowali, chodzili, przenosili. Wtedy podeszła do mnie Rena i powiedziała, że mam iść po Elsworda. Otworzyłem oczy z zdziwienia i zapytałem czy aby mnie z kimś nie pomyliła. Skończyło się na tym, że przyłożyła mi w głowę i kazała zrobić co powiedziała. Poszedłem po niego i zeszliśmy na dół. Tam Yuri oficjalnie złożyła mu życzenia i ogólnie wszyscy brali udział w dalszym ciągu mini imprezy. Ucieszył nas fakt, że prezent który mu kupiliśmy spodobał się. Potem każdy poszedł rozmawiać ze sobą. Nasza grupka trzymała się razem i miło spędziliśmy ten czas. Jednak nic nie trwa wiecznie. Gdy wybiło południe mistrzyni kazała nam zająć się swoimi zadaniami. Maya udała się do swojej nowej pracy, Rena i Raven też potem poszli, a na samym końcu Zeki. Ammo już chciał wejść na górę i zająć się swoimi sprawami jednak poprosiłem go o krótką rozmowę. Zgodził się i udaliśmy się do jego gabinetu. Tam bez ogródek zapytałem go czy ma coś wspólnego z demonami. Tak jak myślałem zaprzeczył, jednak gdy tak z nim rozmawiałem wyczułem, iż coś ukrywa przed nami. Gdy wychodziłem rzuciłem mu szczere słowa jak na przyjaciela przystało i mam nadzieję, że w końcu nam powie to co ukrywa. Mam nadzieję, że on nie jest w to zamieszany, bo będą kłopoty.
Do wieczora wykonywałem różne drobne misje od Yuri i wróciłem do domu by tam zająć się Maya i wypytać ją o nową pracę. Dowiedziałem się, że pracuje w kawiarni, naprzeciwko siedziby Penentia. Póki co nie ma zastrzeżeń i chwali sobie tutejszych ludzi. Po zakończonej rozmowie udałem się do swojego pokoju.

Następny dzień minął prawie tak samo jak poprzedni. Prawie dlatego, że po zakończonym zadaniu udałem się do kawiarni gdzie pracuje Maya. Było południe więc przy okazji się coś zamówi. W środku budynku panowała przyjemna atmosfera nic dziwnego, że zawsze tyle tu osób chodzi. Zająłem wolny stolik i kilka chwil potem podbiegła do mnie dziewczyna i pocałowała w policzek. Usiadła obok i rozmawialiśmy o jej pracy jak i sytuacji w gildii. Jutro ostatni dzień obserwacji. Penentio według mnie posunął się za daleko jednak coś czuje że nie zaprzestanie na tym i nadal będzie Elsworda męczyć by przyznał się. W sumie ciekaw jestem czy powie nam to, co ukrywa. Maya zapytała mnie czy coś chce, kiwnąłem głową i poprosiłem o kawę. Uśmiechnięta wstała i poszła za blat. Odwróciłem się za nią i dostrzegłem, że pewien typek dziwnie się na nią patrzał. Osobiście go nie znam pewnie z tych mniejszości jest albo typków nocnych. Kilka minut później Maya szła do mnie z moim zamówieniem i wtedy ten gość zaczepił ją, podnosząc jej spódniczkę. Dziewczyna jak oparzona odwróciła się, na kilka sekund straciła równowagę i wylała na siebie gorącą kawę upuszczając tace z filiżanką. Zaśmiał się i spoglądał na nią. Wstałem i podszedłem do niego. Chwyciłem za ramię i dźwignąłem na tyle by wstał z krzesła. Potem drugą ręką złapałam za potylice i z całej siły uderzyłem nim o stół. Chciał się wyrwać i przeklinał coś pod nosem. Dźwignąłem go i drugi raz uderzyłem mówiąc mu, że jeszcze raz zbliży się do niej czy któregokolwiek pracownika stąd, to zrobię wszystko by wylądował tam gdzie jego miejsce. Nie odpowiedział nic, tylko wolną ręką dal znak, że rozumie. Puściłem go i podszedłem do Mayi, której pomagała inna koleżanka. Położyłem jej rękę na ramieniu i powiedziałem że jeśli będą podobne akcje ma mi powiedzieć. Kiwnęła głową, ucałowałem ją w czoło i musiałem wracać do gildii.
Wieczorem wpadłem do domu jakby się gdzie paliło i od razu przytuliłem Maye do siebie. Rozmawialiśmy przez długi czas, a potem trochę się sobą zajęliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz