piątek, 28 grudnia 2012

Wpis4

Dziś pierwszy dzień w nowym avatarku. Gdy już się ubrałem obudziłem Śnieżynkę, by już powoli nabierała sił na dzisiejsze Henie. W osłupieniu usiadła i przyglądała się mi. Po kilku minutach powiedziała, że wyglądam jak książę z bajki. Miło... jednak szybko sprowadziłem ją na ziemię i kazałem pośpieszyć, bo chce szybko załatwić co trzeba, a potem na pvp, bo dawno nie byłem. Na dole każdy doznawał takiego samego szoku co Śnieżynka, no choćby człowieka nie widzieli w nowym ubraniu. Najlepsza i tak była Emila, która kazała mi na siebie uważać, bo mogą na mnie napadać bandy dziewczyn. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów tak mogłem sobie porozmawiać z pracownikami, na wesoło. Jak już sobie pogawędziłem udałem się do salonu, gdzie czekała na mnie paczka. Zapytałem kto ją przysłał i jedyne co wiem to nagroda na dłuższy czas, a potem ma wrócić z powrotem. Ciekawe co to w ogóle jest. Otwarłem i w środku znajdował się avatar broni do mojego nowego kompletu. Szczęście sprzyja lepszym. Ucieszyłem się i sprawdziłem czy dobrze będzie mi się tym walczyć, bo niektóre avatary to porażka. Podczas testowania, na dół zeszła Zekira, która zaniemówiła na mój widok i patrzała z niedowierzaniem.
-Widzę reakcja jak u innych. - oparłem miecz o stół, podszedłem do niej i objąłem. - Może być?
-Może być?! Widziałeś Ty siebie w lustrze?! - położyła ręce na torsie i delikatnie pocałowała w usta. - Wyglądasz jakby z bajki Cię wycieli. - uśmiechnąłem się do niej i założyłem jej grzywkę za ucho.
-To w takim razie jestem Twoim rycerzem z bajki.
-Nie, - zawiesiła ręce na szyi i przytuliła się nie odrywając naszego spojrzenia. - Jesteś moim księciem, któremu nie pozwolę nigdzie wyjść.
-To będzie z tym problem. Wiesz Zekuś, że mam trochę pracy. - oparła głowę o obojczyk i wplotła ręce w włosy.
-Nie obchodzi mnie to, ja chce mieć dziś Ciebie cały czas tylko dla siebie.
-Będziesz miała jak załatwię co muszę.
-Nie. 
Odparła obrażona jak małe dziecko. Z nią się nie da rozmawiać, trzeba posługiwać się innymi metodami. Dłonią dźwignąłem jej podbródek i pocałowałem w jej usta. Trwaliśmy tak przez dłuższy czas rozkoszując się pocałunkiem. W międzyczasie wodziłem rękami po jej ciele, całowałem po szyi, policzku, uchu aż w końcu uległa całkowicie i zgodziła się bym poszedł zająć się sprawami co mam. Obiecałem jej, że jak wrócę to zajmę się nią należycie.
Henir szybko poszedł trafiły się dziś takie grupy, że aż pozazdrościć. Po ukończeniu przechodziłem przez ulicę Hamel w kierunku areny pvp. Teraz zdałem sobie sprawę że zimno jest na zewnątrz. Śnieżynka cała się trzęsła, aż wskoczyła na ramię i wtuliła do kożucha. Powiedziałem jej, że gdy wrócimy ma iść do świata demonów po coś cieplejszego do ubrania. Akurat wole uniknąć jakiś chorób czy Stworzyciel jeden wie co. W budynku, gdzie odbywają się walki było ciepło, więc już nie musiałem się martwić o małą. Zeskoczyła i szła przy mnie do barierek. Obejrzeliśmy z kilka walk a potem sam dałem na losowanie. Pierwszy raz od dłuższego czasu miałam wyzwanie podczas walki. Przez moment myślałem, że przegram ale udało się wygrać. Po x walkach łatwiejszych bądź trudniejszych poszedłem na koło trzy walki 3v3. Było pełno emocji, jednak wygrana i tak należała do grupy z którą walczyłem. Po długich zabawach udałem się w drogę powrotną do domu. Podczas niej spotkałem Arę, która przeglądała bronie w sklepie. Podszedłem do niej i przywitałem się. Trochę wystraszona zrobiła to samo po czym zaczęliśmy rozmawiać o Hamel, wojownikach, jej stylu walki, misji, Sandri i masy innych. Trzeba przyznać, że jest towarzyską duszyczką. Początkowo bała się rozmawiać o czymkolwiek, ale potem się przelatała i tak zleciało trochę czasu. A się mi oberwie~
Wieczorem jak wróciłem stało się tak jak myślałem. Najpierw Zeki z radością mnie powitała, a potem zaczęła się wydzierać. W sumie norma. Siedzieliśmy na kanapie, a ja już znudzony oparłem się łokciem o brzeg siedzenia i kiwałem tylko głową, że rozumiem co mówi.
-Jesteś bezczelny wiesz! Ja tu mówię do Ciebie!
-Słucham przecież. - ziewnąłem i spojrzałem na zegarek. Dochodziła 22. - Ile jeszcze będziesz prawić kazanie?
-Ja Ci dam kazanie! Co już chcesz iść do siebie i mieć spokój ode mnie?!
-Wiesz w sumie planowałem coś innego ale jak tak bardzo chcesz i zależy Ci na tym, bym odpoczął to pójdę. - wstałem, rozciągnąłem się, odwróciłem się do niej, pocałowałem na pożegnanie i skierowałem do drzwi wyjściowych z salonu.
-A co takiego niby planowałeś co? - wstała i oparła się o drugi brzeg kanapy.
-Ciekawość zżera nie? - uśmiechnąłem się do niej wrednie, a ona już zacisnęła ręce w pięści.  - Powiedzmy, że chciałem zapewnić i sobie i Tobie trochę przyjemności no ale... mam iść to idę. - spojrzałem na nią katem oka i założyłem ręce. Jej gniew minął natychmiastowo i podeszła do mnie. Przytuliłem ją do siebie wplatając lewą rękę w jej włosy. Jej ręce spoczywały na moich plecach, a ona bardziej do mnie przyległa. Musnąłem wargami jej szyję i gdy tylko odchyliła lekko głowę do tyłu zacząłem ja rozpieszczać na swoje sposoby i trwało to do później godziny. Znowu musiałem uważać by czasem nie posunąć się za daleko. Podczas takich przyjemności z nią człowiekowi przechodzi przez głowę myśl by zrobić coś więcej, jednak ja po części tego chce tylko w czym problem? Nieważne, co ma być to będzie w swoim czasie, albo wtedy gdy już nie będę umiał się oprzeć tej przyjemności kochania się z nią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz