wtorek, 25 grudnia 2012

Wpis2

Gdy zająłem się swoimi sprawami, wieczorem udałem się na rynek. Tam zakupiłem już rękawice oraz buty do nowego avatara, który sobie upatrzyłem. Ciekaw jestem ile na niego wydam i jak długo będę kompletować. Jak już wróciłem do domu, Śnieżynka zdała mi raporty z świata demonów jak wyglądają organizacje armii i sytuacja w mieście Ary. Póki co wszystko idzie jak z płatka, tylko jest jeden wielki problem. Jeśli faktycznie Ran jest bratem Ary to znaczy, że jest człowiekiem, podobnym do mnie, który włada demonami. Podczas walki jeden z nas zginie, bo nikt z nas nie będzie dawać za wygraną, a nie wierzę w to, że go odratuje się. To tak jakby mnie oddzielić od demonów i umiejętności Mrocznego. Resztę czasu spędziłem na rozmawianiu z Śnieżynką o wszystkim na temat nowej towarzyszki oraz o innych rzeczach.
Wieczór mijał spokojnie do czasu gdy przyszła Zekira. Mówiłem by nie przychodziła to ta swoje, jak zawsze. Weszła do salonu z wielką radością i usiadła koło mnie.
-Wiesz mówię Ci, Ara jest po prostu wspaniała. Tyle rzeczy się o niej dowiedziałam i o jej rodzinie.
-No co Ty nie powiesz... - odparłem z nutą sarkazmu.
-Stało się coś?
-Domyśl się. - spojrzałem na nią z goryczą i wstałem z kanapy budząc Śnieżynkę, która w głowie mi narzekała że ją budzę. Od razu podreptała do pokoju, a Zeki od razu stanęła przy mnie i przytuliła się do ramienia.
-Tak wyszło, przykro mi. - odparła cichutko z smutkiem.
-Nie ważne, idę odpocząć Ty też powinnaś. - wyrwałem się jej i skierowałem w stronę schodów.
-Ale... - strasznie była rozczarowana i smutna z powodu że ją zostawiłem.
-Mówiłem, że dziś się Tobą nie zajmę. - machnałem ręką i ruszyłem na górę.
-Jesteś wredny wiesz! - krzyknęła i tupnęła nogą. Patrzyłem na nią rozbawiony trochę.
-Czyżby mojej księżniczce nie podobało się, że dziś nie sprawię jej przyjemności? - oparłem się łokciem o poręcz nie odrywając od niej spojrzenia.
-Żebyś kurde wiedział! - rozzłoszczona odwróciła się i skierowała do wyjścia. - Jutro to zobaczysz!
-Nie mogę się doczekać. - poczekałem z minutę chyba i wróciła z powrotem. - Zapomniałaś czegoś?
-Mogę zostać u Ciebie na noc? - uspokoiła się, widać było gołym okiem i teraz przybrała formę grzecznego aniołka.
-Trzy powody dla których mam Ci pozwolić zostać.
-Więc... jestem twoja dziewczyną to raz, dwa bo mnie kochasz, trzy bo zawsze mi pozwalasz. - w sumie to co powiedziała to prawda. Chyba nie mam wyboru.
-Niech Ci będzie, pokój ten co zawsze. - odwróciłem się i poszedłem w stronę swojego pokoju. - Zabrania się nachodzenia mnie po nocach, bo jutro znowu będę wredny i zostawię Cię samą.
Na tym rozmowa się zakończyła i w końcu udałem się na zasłużony odpoczynek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz