Udałem się do gildii zobaczyć jak sobie ludki radzą. Na szczęście są grzeczne i robią misje bez zbędnych problemów. Nie przeszkadzałem im i zająłem się sobą jak. Najpierw Henir z Śnieżynką. Pierwsze dwa zaliczania szły szybko, a potem zaczęła się buntować, że więcej nie pójdzie. Usiadła obrażona na cały świat, na ławeczce, obok Glave. Przez kilka minut kłóciliśmy się o to, jednak z czasem doszliśmy do porozumienia. Będzie ze mną chodzić na Henie i sekrety jeśli kupię jej kurtkę z wczoraj co widziała. Mieć dziewczynę u boku to tylko wydatki. Co prawda zimno się zrobiło, chyba wkrótce będzie prószyć śniegiem. Ale wróć, idziemy przecież do Sandri, miasta położonego na pustyni... Co prawda za kilka dni, ale niech już jej będzie.
Kilka godzin później, na arenie treningowej spotkałem Arę. W sumie nic o niej nie wiem, poza tym co Zeki mi powiedziała i ona sama wtedy. Ciekawi mnie jak ona walczy... Zakradłem się do Camilli i zgadałem ja, a potem zapytałem czy mogę popatrzeć jak nasza nowa towarzyszka trenuje. Zgodziła się, bo miała dużo roboty papierkowej, więc zostawiła mnie. Zadowolony przyglądałem się co potrafi. Zaskoczyła mnie, perfekcyjnie posługuje się swoją bronią i te wszystkie atak. Choćby ja i Cornwell. Umiejętności też interesujące, dystansowe i wręcz. Nie chciałbym z nią walczyć, bo miałbym spore kłopoty. Przy okazji, jak Camilli nie było, przejrzałem na szybko, co inni porabiają na innych arenach. W niektórych przypadkach pozostawiłem to bez komentarza. Chwile potem dostałem w głowę dziennikiem i ochrzaniła mnie za podglądanie innych. Rzuciłem jej by czasem sprawdzała, co niektórzy "trenują' na arenach, po czym z Śnieżynką oddaliśmy się kawałek dalej. Z braku zajęć obejrzałem kilka walk oficjalnych. Niektórzy z niższa rangą przebijają tych z wyższą o głowę. Dziwi mnie, że ci uzdolnieni są niże,j a te bezmózgi wyżej. Świat jest niesprawiedliwy. Przeszedłem na sale obok gdzie toczą się walki 1v1. Tam to jest walka na śmierć i życie. Tak było i w tym przypadku. Ledwo co wszedłem, a już wynosili dwójkę wojowników. W lepszym stanie wychodzą czarodziejki jak wojownicy. Spotkałem tam Zorinna oraz ku mojemu zdziwieniu Noah. Myślałem, że tylko tamta trójka będzie, a tu proszę największa z EM odwiedziała Hamel. Podszedłem do nich i rozmawialiśmy o obecnej sytuacji. Oczywiście nie obyło się za moimi plecami pisków, śmiechów oraz dokuczania przez dwójkę znajomych. Faktycznie zostanę w domu, albo założę jakiś inny avatar, bo to jest paranoja. Pożegnałem się z nimi i skierowałem do wyjścia. Śnieżynka zaczęła marudzić, że na zewnątrz nie wyjdzie. Powiedziałem jej, że jak nie ruszy się, to ja będę odwlekać z kupnem dla niej tej kurteczki aż do misji. Z wielkim grymasem, grzecznie, u mojego boku szła tam gdzie ja, czyli do domu. Podczas drogi spotkałem Zeki, która wychodziła od Daisy, pewnie znowu musiała jej czymś pomagać. Ucieszyła się na mój widok i od razu do mnie podbiegła przytulając się. Miała na sobie komplet Ibelluen, a na górę zarzucony długi biały płaszcz z kapturem. Dźwignąłem jej podbródek i ucałowałem w usta. Zadowolona, razem ze mną wróciła do domu.
Wieczór mijał spokojnie. Przez długi czas siedzieliśmy razem przy kominku, od którego emanowało ciepłe powietrze. Zeki siedziała mi na kolanach, jedną rękę miała wplecioną w włosy, a drugą opartą o klatkę piersiową. Ja natomiast obejmowałem ją jedną ręką, a drugą wodziłem po jej udzie, biodrze, plecach, muskając ją przy tym wargami po szyi i policzku. Teraz jedyne czego chciałem to ją, zadowolić ją jak najlepiej potrafiłem. Od czasu do czasu drażniliśmy się słownie i kończyło się to na pocałunku. Jej miękkie, ciepłe i słodkie usta mogłem całować cały czas, a i tak było mi mało. Z czasem przeliśmy z pozycji siedzącej do leżącej. Wodziła ręką po plecach, a drugą głaskała po głowie, gdy ja ją całowałem i pieściłem. Jej ciche wzdychanie i przyśpieszone bicia serca wystarczyło by wiedzieć, że tego właśnie teraz chce, podobnie jak ja. Położyłem głowę na jej klatce piersiowej, jedną rękę miałem w jej włosach a drugą gładziłem po jej ramieniu. Kilka chwil potem dotknęła moją dłoń swoją dłonią, która była zimna. Od razu złapałem ją za nią i trzymaliśmy razem.
-Wiesz, że Cię bardzo kocham misiek? - zapytała cichutko, nadal głaszcząc mnie po głowie.
-Wiem i wiem też, jak bardzo lubisz gdy się Tobą zajmuję.
Dźwignąłem głowę i przysunąłem się bliżej by ją znowu pocałować. Niby taki zwykły pocałunek, a rodzi tyle emocji, zwłaszcza gdy nasze języki są splecione właśnie wtedy i trwa to dłużej niż zwykle. Zacisnęła mocniej swoją rękę, którą trzymałem i poruszyła się tak jakby chciała uwolnić się ode mnie, jednak nie o to jej chodziło. Od razu zorientowałem się czego chce. Przerwałem pocałunek i dotykałem wargami jej ust. Zapytałem czy tego teraz chce. Usłyszałem ciche tak i to mi wystarczyło. Wstałem z niej, wziąłem na ręce i skierowałem do swojego pokoju, gdzie tam pierwszy raz, z dziewczyną, której powierzyłem swoje serce, samego siebie kochałem się z nią.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz