środa, 5 grudnia 2012

Wpis7

Kazałem jej poczekać w gabinecie, a sam wziąłem wypełnione papiery specjalnie od niego i zszedłem na dół. Na dole stali Yuri wraz z pozostałymi zarządcami czyli Soul, Kakazu i Sun. gdy wybiła 20:00 drzwi wyjściowe się otworzyły i podszedł do nas ten sam kretyn co był rano. Daliśmy mu papiery. Jak już je przejrzał spojrzał na nas.
-A członkowie gdzie?  - spytał rozglądając się.
-Odesłałam ich do domu. Wykonali misję więc nie ma po co trzymać ich dłużej. - odrzekła spokojnie Yuri.
-Rozumiem. Na jutro już macie przygotowany plan zajęć?
-Tak oczywiście. Rano zostaną rozdane zarządcom.
-Rozumiem, w takim razie miłej nocy.
Odwrócił się i wyszedł, a my odprowadziliśmy go wzrokiem. Gdy wyszedł spojrzeliśmy na siebie i rozeszliśmy się. Wróciłem po Zekire i razem skierowaliśmy się do domu.
Usiadła na kanapie, a ja padnięty położyłem się obok, kładąc głowę na jej kolana.
-Widzę zmęczony.
-Raczej...
-Opowiedz mi dokładniej, co się stało.
-Dostaliśmy Obserwacje my i Gaja, bo ich ludzie zaatakowali naszego, a on się bronił. No ale nasza super gildia nie może przecież zostać uznana za bandę agresorów więc wina poleciała na nas, ale Carolin załatwiła że i oni i my mamy Obserwacje czterodniową.
-Rozumiem, a Dream? Znowu ją rodzice pobili czy ich pseudo znajomi?
-Stawiam to i to. Nie pytałem, bo po co. Nie rozumiem dlaczego Lordors przymyka na to oko. Były wysyłane skargi na jej rodziców ale nic nie zrobił. Dopiero Penentio się tym jako tako zajął ale to i tak za mało. Ona musi zmienić swoje życie zaczynając od zamieszkania w normalnym domu, bo się wykończy.
-Tak, masz rację. Szkoda takiej dziewczyny.
-Wiesz jak ciężko było ją przekonać by się mnie i reszty nie bała? Po miesiącu nabrała do nas zaufania.
-W szczególności do Ciebie.
-Jest pod moimi skrzydłami w gildii, bo tak se Yuri wymyśliła i tak wyszło.
-Oczywiście. - zaśmiała się i pogłaskała mnie po głowie. - Wiesz co mi wczoraj obiecałeś? - dźwignąłem się i spojrzałem na nią. Wyglądała bardzo pewnie siebie, coś mi uciekło. Wczoraj, wczoraj... O cholera...
-Nic nie mów... - zaśmiała się i poprawiła swoją grzywkę. - Nie moja wina, że tak wyszło..
-Wiem, ale cieszę się, że nie zapomniałeś. - dotknęła dłonią mojej twarzy.
-Przepraszam Zeki obiecałem, a... - zatkała mi usta palcem i ucałowała w nos po czym się uśmiechnęła.
-Nie zadręczaj się tym. Nie jestem zła. - może i nie jest zła, ale zawiodłem ją i to mnie denerwuje. Przytuliłem się do niej i myślałem jak obejść Obserwację by mi planów na wieczór nie psuł. W sumie godzina 20 to wcale nie tak późno, ale jest różnica między 18 lub 19, a 20... - Powinieneś odpocząć misiek, bo jutro nie będziesz mieć siły do pracy.
-Pewnie masz rację ale co z Tobą, przecież..
-Będę przychodzić od czasu do czasu do gildii, zabierać to co mi się należy, skoro wieczór nam zepsuła ta cała Obserwacja. - w sumie jakby nie patrzeć to ma rację. Facet przychodzi tylko o 20 po papiery, a nie skanuje nas cały dzień.
-Bystra jesteś wiesz. - odsunąłem się i ucałowałem ją w usta. Odwzajemniła z wielką radością i rozkoszą.
Jeszcze kilkanaście minut nacieszyłem się nią, a potem udałem się na zasłużony odpoczynek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz