sobota, 1 grudnia 2012

Wpis2

Po wczorajszym wieczorze z Zeki zastanawiałem się czy dam radę pohamować się, gdy znowu będę się z nią zabawiać. Nie żeby mi coś przeszkadzało, ale jednak wole by jeszcze do tego nie doszło, biorąc pod uwagę co się działo. Poza tym te dziwne pożądanie gdy jest blisko, jak posługiwała się mroczną magią jakoś widać tego nie było. Teraz wróciła do pierwotnej i znowu kusi, ale czym? Co jest tego powodem? Jej magia?
Dzisiaj dzień zapowiada się tak samo nudno jak wszystkie inne. Może jakieś przyjemne party mi dobierze i szybko z Heniem się uwinę. O wiem, odwiedzę dziś Rene i Ravena. Zobaczę, co u nich słychać i jak się mają. Jeszcze gildia, te papiery przejrzeć i nowym ludziom się przyjrzeć i wziąć na przesłuchanie.
Nie czekając dłużej udałem się do centrum Hamel. Ranek, a tyle ludzi... No tak racja zapomniałem turniej 2v2 dla amatorów. W sumie nie ma co oglądać jak słabi. Poza tym zapytam Camilli i wszystko mi powie. Skierowałem się do Glave i dałem na dobieranie pt. Szybko poszło, w kilka sekund znalazło mi grupę i zaczęliśmy zmagania. Przyjemnie jest chodzić na Henira, gdy ma się ogarnięte pt. Oczywiście z innymi też szybko szło przejście, tylko problem pojawiał się z mapką Ava. Nie umieliśmy go zatrzymać tak by stopić więcej hp jak trzeba... No trudno, wymieniłem odłamki na kostki i udałem się na rynek, by to sprzedać.
Gdy dochodziło południe udałem się do domu Reny. Jak zwykle wpuściła mnie z wielką radością. Od razu zaczęła wypytywać czy już w porządku ze mną i Zeki. Kobiety, zawsze plotkują... Nie widziałem Ravena, zapytałem co z nim. Odparła, że dostał misję i przez kilka dni go nie będzie. Nie wiem czy mu pozazdrościć czy współczuć. Porozmawiałem jeszcze z nią na różne tematy, a potem udałem się do gildii.
W gildii jak zwykle głośno. Lady pouczała Constancie jak powinna się ubierać, Yaur dyskutował z Reizenem jakie umiejętności są lepsze i Her znowu siedział z piwem i przeglądał coś. Podszedłem do niego, zerknąłem i... lista misji. No niemożliwe! On idzie na misje! Odsunąłem się i skierowałem przed siebie. Usiadłem na krześle, oparłem się o blat stołu plecami i przyglądałem się ludziom. Fajnie jest wrócić do wariatkowa. Po chwili, ktoś lekko szturchnął mnie w ramię. Odwróciłem się, była to Giio. Podała mi drinka, podziękowałem i przyjrzałem się kieliszkowi.
-Mam nadzieję, że nic nie dosypałaś. - spojrzałem na nią kątem oka i uśmiechnąłem. Zaśmiała się i usiadła obok.
-Nie nic nie dosypałam. - wypiliśmy z 2 łyki i zaczęła palcem stukać w naczynie. - Słyszałam, że lekko nie miałeś po tym wszystkim, co wtedy się wydarzyło. - odwróciłem głowę i spojrzałem na nią już z lekką powagą. - Nie chciałam by się to tak skończyło i jest mi głupio.
-Głupio? Z jakiego powodu? Tego, że do tego doszło, że na kilka sekund sprawiłaś sobie przyjemność czy, że Zeki się o tym dowiedziała, wróć nawet widziała?
-Chyba wszystko na raz... - założyła część włosów za ucho i obydwiema rękami trzymała kieliszek.
-Stało się i już, nie masz czym się przejmować. Do świętych osób nie nalezę i robiłem różne głupoty. Powinnaś myśleć o przyszłości, a nie wracać do przeszłości. - spojrzałem w ciecz i zacząłem obracać w dłoni kieliszek.
-Tyle, że Ty musiałeś tyle wycierpieć przez to i odszedłeś z gildii. - dopiłem, co miałem i odłożyłem na stół pusty kieliszek
-Mówiłem Ci nie przejmuj się mną, tylko zajmij sobą. Może tak właśnie miało być, by teraz wszystko wróciło do normy i wyciągnąć z tego konsekwencje. - wstałem i położyłem rękę na jej ramieniu. - Nie zadręczaj się już tym.
Chwile potem do gildii weszła Zekira. Przywitała się z wszystkimi i na samym końcu przytuliła do mnie. Zapytałem ją po co przyszła, odpowiedziała, że musi porozmawiać o czymś. No skoro tu przyszła, to chyba to jest ważne. Udaliśmy się do mojego gabinetu. Tam oparłem się o biurko, a Aisha przytuliła się do mnie.
-Przyszłaś porozmawiać o czymś czy sobie trochę umilić czas? - zapytałem ją głaszcząc po głowie i poprawiając grzywkę. Spojrzała na mnie i dotknęła jedną dłonią mojej twarzy.
-I to i to. Chciałam się dowiedzieć czy znowu tu się zabawiasz z dziewczynami czy pracujesz. - westchnąłem i dałem jej pstryczek w czoło.
-Głupia jesteś. Ja w gildii pracuję, a nie się zabawiam. Zresztą już mnie to nie kręci szczerze powiedziawszy. - trzymała się jedną ręką za czoło z naburmuszoną miną. - Jak wrócę to wtedy się Tobą zajmę, mam trochę spraw do nadrobienia.
-A kiedy mnie gdzieś zabierzesz?
-Oj na pewno nie dziś, jutro ewentualnie. - gdy to powiedziałem zawiesiła ręce na szyi i pocałowała w usta.
-Skoro jutro to teraz masz mi poświęcić pięć minut, a potem rób co chcesz.
-To jest szantaż. - przytuliłem ją, odwróciłem w stronę biurka. Jedną ręką się o niego opierałem, a drugą gładziłem policzek Zeki. - Na co masz ochotę?
-Daje Ci wolną rękę.
Pocałowałem ją namiętnie w jej usta. Odwzajemniła bez chwili zastanowienia i przyległa bliżej do mnie. Ręką co się opierałem o stół, objąłem ja w pasie, a drugą trzymałem za jej podbródek, potem delikatnym ruchem zjechałem na szyję, obojczyk i jej dekolt. Znowu oparła nogę o moje biodro jakby nie wiem czego chciała, byśmy tu zrobili. Po namiętnych pocałunkach, zszedłem niżej na jej szyje i delikatne muskałem wargami. Ciężko westchnęła i przytuliła się bliżej do mnie. Ręką, co ją obejmowałam trzymałem na jej udzie, zszedłem pocałunkami niżej na jej dekolt i przechyliłem ją tym samym na biurko. Prawie na nim leżała. Odchyliła głowę do tyłu i krótko mówiąc, teraz mógłbym zrobić z nią wszystko, co by mi się podobało. Powiedzmy, że posunąłbym się dalej gdyby nie fakt, że ktoś za plecami otworzył drzwi. Nie widziałem kto, ale usłyszałem lekki odgłos naciskana na klamkę. Zeki chyba tego nie dosłyszała, a ja nie dawałem po sobie poznać, że ktoś nas widział. Objąłem ją i szarpnąłem w swoją stronę. Pocałowałem ostatni raz poprawiłem grzywkę i spojrzałem w jej przymrużone oczy. Widać, że jej było mało, w sumie jej wiecznie wszystkiego mało. Kilka chwil potem ktoś zapukał do drzwi. Jestem ciekaw, kto widział to co się działo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz