poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wpis11

Po wczorajszym dniu miałem serdecznie dość. Jeszcze 3 dni męki i w końcu spokój. Wstałem jak zwykle koło szóstej rano i spojrzałem na kalendarz. No tak dziś są moje dwudzieste urodziny, bosko. Nawet nie miałem czasu kiedy wszystkiego zorganizować, jeszcze Obserwacja no tak. W sumie i tak imprezę chciałem czy nie chciałem robiła Rena. Mam dziwne przeczucie, że coś wymyśliła. Doprowadziłem się do porządku i udałem do siedziby gildii. W budynku było pusto i cicho. Jakoś wole jak nie ma tu tego hałasu. Skierowałem się do gabinetu Yuri. Jak zwykle siedziała i coś pisała. Przywitałem się z nią i poprosiłem o listę misji dla ludzi. Nie zaprzestając pisania, do wolnej ręki wzięła kartę i mi ją wręczyła. Udałem się do wyjścia i zanim zamknąłem drzwi życzyła mi wszystkiego najlepszego. Uśmiechnąłem się do niej i skierowałem do swojego gabinetu.
Kilka godzin później Lorien przyszedł do mnie i powiedział, że mamy zejść na dół, bo Yuri chce coś ogłosić. Odłożyłem papiery i razem z Chungiem zeszliśmy na dół. Na dole stali wszyscy członkowie gildii oraz Zeki, która podbiegła do mnie i przytuliła się. Kilka chwil potem Yuri weszła na stół, który stał na środku. Patrzeliśmy na nią. Zastanawiałem się co takiego ma do powiedzenia.
-Dobra zamknąć buźki wszyscy! - chwila ciszy. - Więc jak każdy tu z obecnych wie... dziś urodziny obchodzi Elsword. Tak, ten wredny, co nas opuścił. - zmierzyłem ją wzrokiem, a ona tylko radośnie się uśmiechnęła. - Jako, że wszyscy cieszymy się z tego powodu przygotowaliśmy coś z tej okazji.
-Aż się boje.. - mruknąłem pod nosem, a Aisha szepnęła mi, że nie ma czego się bać.
Zaraz potem zaczęli śpiewać sto lat i z bocznych drzwi szli Rena, a za nią Raven i kilku innych co nieśli tort. Co za ludzie... Yuri zeskoczyła ze stołu i na nim chłopaki położyli tort który Rena zaczęła dzielić na kawałki. Gdy skończyli śpiewać Yuri znowu wszystkich uciszyła. Wraz z Reną wyszły na chwile, po czym wróciły z pudełkiem średniej wielkości. Elfka wręczyła mi podarunek po czym dodała, że wszyscy się na to składali. Ciekawe, co to może być. Wziąłem i rozpakowałem to po czym otwarłem i byłem bardzo mile zaskoczony. Pierścień umiejętności i to tych najsilniejszych wcale tani nie jest. Wyciąłem go, założyłem i podziękowałem im za to wszystko. Potem Rena dodała, że impreza miała być ale przez Obserwacje nie mogli tego zrobić. Potem każdy zaczął rozmawiać między sobą o różnych rzeczach. Ja wraz z Zeki, Lorienem, Mayą, Reną i Ravenem dyskutowaliśmy o Obserwacji oraz o Sylphie. Przy okazji pytali się czy zadowolony jestem z niespodzianki. Mogłem przewiedzieć to ale i tak jestem bardzo szczęśliwy. Chciałem zapytać od kogo kupili ten pierścień ale zrezygnowałem. Stawiam plus minus 50kk. Gdy wybiła dwunasta Yuri zagoniła, wszystkich do pracy. Rena i Raven poszli zająć się swoimi sprawami, Maya powiedziała Lorienowi, że wraca do pracy. Oh znalazła pracę, ciekawe. Aisha na pożegnanie przytuliła się i powiedziała, że jak wrócę do domu to czeka mnie jeszcze jedna niespodzianka. Robi się ciekawie. Wszyscy się rozeszli i Chung chciał o czymś pogadać. No skoro chce. Udaliśmy się do mojego gabinetu. Tam usiadłem na swoim fotelu, a Lorien zajął miejsce na kanapie.
-Zapytam wprost Elsword, masz kontakt z demonami? - trochę rozdrażniło mnie to pytanie. Przecież nikomu o tym nie mówiłem.
-Nie? Skąd taki pomysł? - zapytałem zdziwiony.
-Bo wczoraj spotkaliśmy demona, który powiedział, że pilnuje bezpieczeństwa miasta i ich pana.
-Ciekawe, że demony umieją mówić.
-To był pół elf pół demon, z dwoma sztyletami. - cholera jasna, przecież to Issa. Co ona do cholery robi? Serce zaczęło mi szybciej bić. Nie mogą się o tym dowiedzieć, choćby miał się świat zawalić.
-Może to był mroczny elf, a nie demon. Chyba, że coś się u nich pozmieniało. Słuchaj Lorien ja nie mam nic do ukrycia i dziwi mnie fakt, że podejrzewacie mnie o coś. Pewnie Penetnio co? Skończony palant. Uwziął się i tyle. - wstałem z fotela i oparłem się o biurko.
-Może ale wiesz Twój mrok.
-Mój mrok nie ma nic wspólnego z demonami
-Pomijając fakt, że wziął się od zabijania demonów.- założył ręce i cały czas mnie obserwował.
-To ma być przesłuchanie? - zaraz wytrąci mnie z równowagi.
-Czemu tak się denerwujesz? Jeśli nie masz nic do ukrycia, to nie masz czego się bać. Po Twoim zachowaniu, chyba jednak nie do końca jesteś z nami szczery. Ukrywasz coś przed nami.
-Nic nie ukrywam.
Lorien wstał i udał się do wyjścia po czym rzucił, że skoro jesteśmy przyjaciółmi to nie powinniśmy mieć przed sobą żadnych tajemnic większej wagi i zamknął drzwi. Uderzyłem zdenerwowany pięścią w stół. Cholera! Nie mogę im o tym powiedzieć, wtedy by mi przestali ufać i traktowali jak odmieńca. W sumie i tak nim jestem... w ukryciu.
O dwudziestej przyszedł gość z zarządu urzędu gildii i zabrał od nas raport z dzisiejszego dnia. Cały czas nękała mnie ta myśl. Co ja do cholery powinienem zrobić? Wróciłem do domu i tam czekała na mnie Zeki. Dzięki niej do późnej godziny mogłem zapomnieć o tym i zająć się nią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz