Po wczorajszym dniu miałem serdecznie dość. Jeszcze 3 dni męki i w końcu
spokój. Wstałem jak zwykle koło szóstej rano i spojrzałem na kalendarz.
No tak dziś są moje dwudzieste urodziny, bosko. Nawet nie miałem czasu
kiedy wszystkiego zorganizować, jeszcze Obserwacja no tak. W sumie i tak
imprezę chciałem czy nie chciałem robiła Rena. Mam dziwne przeczucie,
że coś wymyśliła. Doprowadziłem się do porządku i udałem do siedziby
gildii. W budynku było pusto i cicho. Jakoś wole jak nie ma tu tego
hałasu. Skierowałem się do gabinetu Yuri. Jak zwykle siedziała i coś
pisała. Przywitałem się z nią i poprosiłem o listę misji dla ludzi. Nie
zaprzestając pisania, do wolnej ręki wzięła kartę i mi ją wręczyła.
Udałem się do wyjścia i zanim zamknąłem drzwi życzyła mi wszystkiego
najlepszego. Uśmiechnąłem się do niej i skierowałem do swojego gabinetu.
Kilka godzin później Lorien przyszedł do mnie i powiedział, że mamy
zejść na dół, bo Yuri chce coś ogłosić. Odłożyłem papiery i razem z
Chungiem zeszliśmy na dół. Na dole stali wszyscy członkowie gildii oraz
Zeki, która podbiegła do mnie i przytuliła się. Kilka chwil potem Yuri
weszła na stół, który stał na środku. Patrzeliśmy na nią. Zastanawiałem
się co takiego ma do powiedzenia.
-Dobra zamknąć buźki wszyscy! - chwila ciszy. - Więc jak każdy tu z obecnych wie... dziś urodziny obchodzi Elsword. Tak, ten wredny, co nas opuścił. - zmierzyłem ją wzrokiem, a ona tylko radośnie się uśmiechnęła. - Jako, że wszyscy cieszymy się z tego powodu przygotowaliśmy coś z tej okazji.
-Aż się boje.. - mruknąłem pod nosem, a Aisha szepnęła mi, że nie ma czego się bać.
Zaraz potem zaczęli śpiewać sto lat i z bocznych drzwi szli Rena, a za
nią Raven i kilku innych co nieśli tort. Co za ludzie... Yuri zeskoczyła
ze stołu i na nim chłopaki położyli tort który Rena zaczęła dzielić na
kawałki. Gdy skończyli śpiewać Yuri znowu wszystkich uciszyła. Wraz z
Reną wyszły na chwile, po czym wróciły z pudełkiem średniej wielkości.
Elfka wręczyła mi podarunek po czym dodała, że wszyscy się na to
składali. Ciekawe, co to może być. Wziąłem i rozpakowałem to po czym
otwarłem i byłem bardzo mile zaskoczony. Pierścień umiejętności i to
tych najsilniejszych wcale tani nie jest. Wyciąłem go, założyłem i
podziękowałem im za to wszystko. Potem Rena dodała, że impreza miała być
ale przez Obserwacje nie mogli tego zrobić. Potem każdy zaczął
rozmawiać między sobą o różnych rzeczach. Ja wraz z Zeki, Lorienem,
Mayą, Reną i Ravenem dyskutowaliśmy o Obserwacji oraz o Sylphie. Przy
okazji pytali się czy zadowolony jestem z niespodzianki. Mogłem
przewiedzieć to ale i tak jestem bardzo szczęśliwy. Chciałem zapytać od
kogo kupili ten pierścień ale zrezygnowałem. Stawiam plus minus 50kk.
Gdy wybiła dwunasta Yuri zagoniła, wszystkich do pracy. Rena i Raven
poszli zająć się swoimi sprawami, Maya powiedziała Lorienowi, że wraca
do pracy. Oh znalazła pracę, ciekawe. Aisha na pożegnanie przytuliła się
i powiedziała, że jak wrócę do domu to czeka mnie jeszcze jedna
niespodzianka. Robi się ciekawie. Wszyscy się rozeszli i Chung chciał o
czymś pogadać. No skoro chce. Udaliśmy się do mojego gabinetu. Tam
usiadłem na swoim fotelu, a Lorien zajął miejsce na kanapie.
-Zapytam wprost Elsword, masz kontakt z demonami? - trochę rozdrażniło mnie to pytanie. Przecież nikomu o tym nie mówiłem.
-Nie? Skąd taki pomysł? - zapytałem zdziwiony.
-Bo wczoraj spotkaliśmy demona, który powiedział, że pilnuje bezpieczeństwa miasta i ich pana.
-Ciekawe, że demony umieją mówić.
-To był pół elf pół demon, z dwoma sztyletami.
- cholera jasna, przecież to Issa. Co ona do cholery robi? Serce
zaczęło mi szybciej bić. Nie mogą się o tym dowiedzieć, choćby miał się
świat zawalić.
-Może to był mroczny elf, a nie demon. Chyba, że coś się u
nich pozmieniało. Słuchaj Lorien ja nie mam nic do ukrycia i dziwi mnie
fakt, że podejrzewacie mnie o coś. Pewnie Penetnio co? Skończony palant.
Uwziął się i tyle. - wstałem z fotela i oparłem się o biurko.
-Może ale wiesz Twój mrok.
-Mój mrok nie ma nic wspólnego z demonami
-Pomijając fakt, że wziął się od zabijania demonów.- założył ręce i cały czas mnie obserwował.
-To ma być przesłuchanie? - zaraz wytrąci mnie z równowagi.
-Czemu tak się denerwujesz? Jeśli nie masz
nic do ukrycia, to nie masz czego się bać. Po Twoim zachowaniu, chyba
jednak nie do końca jesteś z nami szczery. Ukrywasz coś przed nami.
-Nic nie ukrywam.
Lorien wstał i udał się do wyjścia po czym rzucił, że skoro jesteśmy
przyjaciółmi to nie powinniśmy mieć przed sobą żadnych tajemnic większej
wagi i zamknął drzwi. Uderzyłem zdenerwowany pięścią w stół. Cholera!
Nie mogę im o tym powiedzieć, wtedy by mi przestali ufać i traktowali
jak odmieńca. W sumie i tak nim jestem... w ukryciu.
O dwudziestej przyszedł gość z zarządu urzędu gildii i zabrał od nas
raport z dzisiejszego dnia. Cały czas nękała mnie ta myśl. Co ja do
cholery powinienem zrobić? Wróciłem do domu i tam czekała na mnie Zeki.
Dzięki niej do późnej godziny mogłem zapomnieć o tym i zająć się nią.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz