niedziela, 9 grudnia 2012

Wpis9 Oczami Chunga

W gildii panowała jakaś luźniejsza atmosfera. Zapytałem innych co się stało to odrzekli, że Ammo wrócił. Ucieszył mnie jego powrót, po czym udałem się do Yuri. Tam przywitała mnie pełna radości i powiedziała uradowana, że mój przyjaciel wrócił do gildii. Po chwili zapytała mnie, co planujemy na urodziny Elsworda. Jeszcze takich większych planów nie mamy w sumie i tak organizatorką będzie Rena. Gdy przedstawiłem jej naszą sytuację przytaknęła i dorzuciła, że pogada o tym z nią. Zapytała, co zamierzamy mu kupić czy to będzie każdy z osobna czy grupowo. Nie planowaliśmy niczego, nie znaleźliśmy też niczego ciekawego dla niego, bo wszystko ma... prawie wszystko. Z tego co pamiętam to nie posiada pierścienia na swoje najsilniejsze umiejętności. Yuri klasnęła w ręce i wiedziała już, co mu kupimy. Tylko jest druga sprawa, takie pierścienie są bardzo drogie. Kiedyś widziałem za 70kk ta cena mnie przeraziła. Mistrzyni zapewniała, że zbierzemy kasę, zamówimy i kupimy. Skoro tak to niech tak będzie. Wręczyła mi misję na dzisiaj. Pomaganie Daisy w segregacji dokumentów... No nie. Zdołowany misją udałem się do niej i do wieczora siedziałem. Po zakończonej misji wróciłem do Yuri zdać raporcik z misji i wróciłem do domu.
W domu przywitała mnie radośnie Maya i wypytywała jak mi dzień minął. Opowiedziałem co i jak, a następnie zaczęliśmy dyskutować o planach na urodziny. Chciałem by wszystko wyszło dobrze, bo jest jednym z nas i też mu się należy. Do północy siedziałem razem z Maya, a potem poszedłem spać.

Następny dzień minął prawie tak samo. Zanim wybrałem się do gildii udałem się do Reny. Powiedziała mi co i jak z imprezą oraz że wie kto nam sprzeda taki pierścień, bo widziała na rynku. Każdy członek gildii wraz z naszą paczką ma dać po 1kk. Wmurowało mnie, zapytałem ile on kosztuje. Odrzekła uradowana, że tylko 41kk. To i tak lepiej jak było. Zgodziłem się i powiedziałem, że potem jej kasę podeśle.

Dochodziło południe. Udałem się do gildii i tam z Yuri znowu gadaliśmy o tym wszystkim, a potem wręczyła mi na dziś zajęcie. Pilnowanie Searinne podczas misji. Spojrzałem na dziewczynę pytająco, powiedziała krótko, że skargi są na nią i dziś mam ją pilnować. Zszedłem na dół i powiedziałem Sear, że mam ją pilnować podczas misji. Zdziwiła się i z niezadowoleniem udaliśmy się na misję. Jej zdaniem było patrolowanie terenów wschodnich Hamel. Nie słyszałem nic o demonach w mieście, więc zaciekawiło mnie to.Chodziliśmy po okolicy i rozglądaliśmy się. Po długim czasie przykuła mnie uwagi pewnej osoby, w długich czarnych włosach, z dwoma sztyletami w rękach i wysokich czarnych butach, tak samo jak jej ubranie. Zawołałem Sear i razem ruszyliśmy w pogoń za ta osobą. Wyczuła, że ją gonimy i przyśpieszyła swój bieg. Wbiegliśmy z czasem do serca lasu. Zatrzymaliśmy się i szukaliśmy jej. Zgubiliśmy ją z oczu, przeklęty las. Sekundę później tajemnicza osoba zaatakowała Sear, że straciła przytomność i upadła na ziemię. Odwróciłem się i zaatakowałem ja działem. Odskoczyła do tyłu i ukucnęła na ziemi. Zmierzyłem ją spojrzeniem. Wygląda jakby była pół elfem i pół demonem. Wymierzyłem swoją broń w jej stronę. Wtedy dźwignęła się i uniosła ręce w sposób taki jakby chciała mi przekazać, że nie zamierza walczyć ze mną.
-Kim jesteś i co szukasz w Hamel.
-Kim jestem, to wiemy. Czego szukam? Sprawdzam czy miasto jest bezpieczne tak samo jak nasz pan.
-Pan?
Wtedy odwróciła się i pobiegła przed siebie. Nawet nie pomyślałem o tym by ją gonić, cały czas chodziło mi po głowie jej słowa 'nasz pan'. Ran jest w Hamel? Nie to nie ma sensu, magia i tarcza obronna by go wyczuła. Jest drugi pan demonów? Ale skąd? I co robi w Hamel? Nie podoba mi się to.
Z czasem Sear się ocknęła i potem razem wróciliśmy do Hamel, zdając raport Yuri. Powiedzieliśmy jej, co zaszło. Była zdenerwowana. Kazała mi iść do Penentia i to zgłosić. Tak też zrobiłem.
-Dziwna sprawa Lorien. Możesz powtórzyć, co ona powiedziała?
-Sprawdzam czy miasto jest bezpieczne tak samo jak nasz pan.
-Sprawdzam czy miasto jest bezpieczne. - zamyślił się przez chwilę. - Demon, który dba o bezpieczeństwo Hamel? Jak sami chcieli je zniszczyć? To sensu nie ma.
-A może jakiś podział jest u nich?
-Podział? To czemu w takim razie nie pomogli nam gdy była walka? I jeszcze nasz pan. Władca demonów jest w naszym mieście. Ona to potwierdziła, tylko kto to może być. - wstał z fotela i skierował się do okna.
-Na pewno to nie demon, bo by tarcza go zdemaskowała. To jest człowiek, który panuje nad demonami. - aż sam ugryzłem się w język ze to powiedziałem
-Tak i tylko jedna osoba stąd może mieć kontakt z demonami. - spojrzałem na niego pytająco. Odwrócił się i założył ręce za siebie. - Elsword.
-Niemożliwe! - on chyba żartuje. Elsword nigdy by się z demonami nie zadawał, nie po tym co zrobiły.
-Doprawdy? Wiem o jego drugiej naturze, o jego mroku. Dawałem mu kiedyś misję na tyle trudne, że nikt nie były w stanie ich zaliczyć, a on wracał bez szwanku.
-To nie dowód, że demony mu pomagały. Ma styczność z mrokiem fakt, ale to nie czyni go osobą która dyryguje demonami. Gdyby tak było, to by kazał im się wycofać, a tak nie było! Musiał sam walczyć z Ranem! I tak go pokiereszował, że musiał uciekać! - oburzył mnie fakt w jaki sposób myśli Penentio. To jest szczyt chamstwa, biorąc pod uwagę na jego pozycję i tego, że to jego rodzina założyła Bractwo Czerwonych Rycerzy.
-Rozumiem Twój Gniew Lorien ale spójrzmy prawdzie w oczy. On jest jedyny, który posiada tak zaawansowaną siłę mroku. Nawet czarodziejki, które posługuj się mroczną magią nie posiadają jej tak wielkiej jak on. Jego mrok jest inny, tak jakby żył w nim demon, który jest uśpiony. - zacisnąłem ręce na broni po czym zabrałem ją i skierowałem do wyjścia. - Będzie pod obserwacją przez jakiś czas.
Zatrzasnąłem drzwi i wróciłem do domu zdenerwowany. Tam Maya od razu to zauważyła i zapytała co się stało. Streściłem jej to i nerwowo chodziłem po salonie. Nie wierzę że Ammo jest władcą demonów, no to jest nie możliwe. Jakby tak było to by nam powiedział, a nie. Maya starała się mnie uspokoić, dopiero z czasem usiadłem na fotelu a ona mi na kolana i przytuliła się do mnie. Po długim czasie uspokoiłem się jakoś i udałem się do swojego pokoju odpocząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz