piątek, 21 grudnia 2012

Wpis15

Większość dnia spędziłem na dopasowaniu nowego zakupu do avatara. Już cholera mnie brała. Jedyny słuszny set to Unicorn, ale ja w nim łazić nie będę, jeszcze nie zdurniałem do reszty. W tym wszystkim największą frajdę miała Śnieżynka. Śmiała się ciągle, dogadywała i podobnie jak ja twierdzi, że Uni pasuje najlepiej, a potem kłótnia, bo ja w tym nie wyjdę na miasto. Ja, pan demonów, wojownik Cornwella i użytkownik mrocznego El, chodzący w pobłogosławionym secie... Wyrocznia prawiła ciągle swoje tezy, powoli miałem tego dosyć. Rzuciłem w nią poduszką i razem z nią przewróciła się na łóżko, a ja wybuchnąłem śmiechem. Wstała z wielkim grymasem, wzięła do łapki róg poduszki. Miała zamiar ją rzucić jednak ciężar przeważył i wywróciła się z powrotem. Znowu zaśmiałem się z niej i dokuczałem. Wtedy nie wytrzymała i zmieniła się w demoniczną formę i oddała mi. Złapałem do ręki poduszkę i odłożyłem na kanapę z powrotem i kazałem jej wrócić do swojej formy. Zanim to zrobiła rzuciła, że do setu Incubusa będzie pasować akcesorium. Wskoczyła na łóżko i bacznie mnie obserwowała powtarzając, to co wcześniej. Spojrzałem na nią, na set i zrobiłem jak kazała. Podszedłem do lustra które stoi w rogu pokoju i przyglądałem się czy nie wyglądam czasem jak idiota. Jednak Śnieżynka miała rację, jest dobrze w tym wdzianku.
Po długich zabawach w "top model" udałem się z małą na miasto. Razem z nią odwiedziliśmy rynek, a potem Henira. Późnym popołudniem skierowałem się do gildii. Wszystko wróciło do normy, wrzaski, bójki, poker, alkohol, przyjaciele członków gildii. Wtedy za mną do pomieszczenia weszła dziewczyna, w długich blond włosach, z łukiem w ręce. Wyglądała na strasznie wystraszoną. Podszedłem do niej i zapytałem czy czegoś lub kogoś szuka. Odparła cichym głosikiem, że chciałaby dołączyć do gildii. Zapytałem ją o imię, Aquantica, bardzo interesujące. Uśmiechnąłem się do niej i poszedłem z nią do gabinetu, przedstawić warunki bycia członkiem tego wariatkowa. Po rozmowie ze mną udała się do Yuri, a ja do Zekiry. Razem z nią udaliśmy się do portu i płynęliśmy do Belder. Niech no ja go dorwę to Cornwella mu wbije w jego przewody.

Gdy dotarliśmy na miejsce, przeszliśmy kawałek drogi dalej i niedaleko od nas zatrzymał się powóz, a z niego wyszła jakaś brunetka, dosyć urodna, a za nią wychodził Sylph. No proszę. Posłałem w jego stronę dwa Cornwelle. Spojrzeli na nas obydwoje, a ja z Zeki podeszliśmy do nich. Zacząłem opierdalać Sylpha, gdzie się włóczy tyle czasu zawsze. Gdy już staliśmy w miarę bliskiej odległości, ta dziewczyna co z nim była, podeszła do mnie i chciała pomówić na osobności. Poszedłem z nią i tam dowiadywałem się jakże ciekawych rzeczy. Może i tyle się wydarzyło i taka jest sytuacja ale to go nie usprawiedliwia tak długą nieobecnością, nawet nie raczył nas o niczym powiadomić. ta zaczęła się wydzierać i prosić bym nie sprawiał kłopotów. Kłopotem to jest ona bo się wydziera i Sylph który znika i pojawia się znikąd. Za te słowa uderzyła mnie w brzuch i to nie byle jak, tylko tak mocno, że aż jęknąłem z bólu i wróciła do reszty, a ja próbowałem dojść do siebie. Potem udaliśmy się tam gdzie prowadził Sylph z swoją koleżanką. Oczywiście były problemy, ale jakoś udało się minąć straże i wejść do środka pałacu. Weszliśmy do jakiegoś dużego salonu i tam czekała na nas ta ich cała Anna wraz z dużym wyborem posiłków na stole. Wraz z moim przyjacielem, w zasadach dobrego wychowania usługiwaliśmy dziewczynom. Z czasem Sylph wypadł z obiegu, a Zeki zaczęła opowiadać trochę o mnie. Niektóre akcje to strasznie wyolbrzymiała, mówiłem jej by już przestała, bo aż trochę dziwnie się czuje, jakbym był nie wiadomo kim. Jedyne co, to się wkurzyła ale z czasem uspokoiła i spożywaliśmy wspólnie posiłek. Następnie udaliśmy się za Anną do magazynu z ciuchami na tego typu imprezy. Nie wydziwiając wziąłem pierwszy lepszy, pasujący garnitur, a dziewczyny jak to dziewczyny nie wiedziały co założyć. Gdy ja już z Sylphem czekaliśmy aż wyjdą najlepsze było, że obie włożyły te same kiecki. Jak już w pełni się wystroiły, udaliśmy się do hotelu gdzie miał się odbyć ten bal. W środku, po długich szukaniach znaleźliśmy Annę i wraz z dziewczynami udały się na drinka, natomiast ja z Sylphem rozpoczęliśmy operacje unieszkodliwić nieproszonego gościa.
Zabawa się rozpoczęła i dziewczyny do nas wróciły, a my ciągle obserwowaliśmy Annę. Usiedliśmy przy stole i szepnąłem Zekirze, by uważnie się rozglądała i jak coś wypatrzy ma dać znak. Kiwnęła głową, a ja poprosiłem o pomoc Mrocznego by też był czujny. Wyczuwał złą aurę wśród tłumu ale nie umiał powiedzieć dokładniej kto to. Po dyskusji przy stole, udałem się na mały patrol, cały czas mając na oku naszą królową. Dobrze się bawiła, rozmawiała z ludźmi, a ja jak cień chodziłem i ją pilnowałem. Przyszła pora na tańce, wróciłem z powrotem do stołu i poprosiłem Zeki do tańca. Nie miała nic przeciwko i udaliśmy się wmieszać w resztę par tańczących. Sylph kawałek dalej tańczył z swoją przyjaciółką. Zeki podobnie jak ja rozglądała się uważnie tak, by nie dać po sobie znać, że coś jest nie tak.
-Na górze.
w obrocie spojrzałem tam  i coś błysnęło. Szybko szukałem wzrokiem Anny. Tańczyła z kimś i teraz przyszła pora na zmianę partnera. Wraz z Zeki zbliżyliśmy się tam i wymieniliśmy się partnerami. Gdy tańczyłem z Anną, spojrzałem w górę i osoba co tam stała zniknęła. Uśmiechnąłem się do mojej partnerki nie dając znaków, że coś jest nie tak. Po zakończonym tańcu ukłoniłem się jej i wróciłem do naszego stolika. Tam wymieniłem zdania z Zeki i gdy Sylph wrócił z swoją pięknością powiedziałem co i jak. Przytaknęli i teraz trzeba być jeszcze bardziej uważnym, bo pewnie gość się zorientował. Z powrotem wmieszaliśmy się w tłum. Zeki była niedaleko mnie, a po drugiej stronie Lau i Sylph. Nic się nie działo przez dłuższy czas, aż na scenę nie wkroczył pewien mężczyzna, ubrany podobnie jak wszyscy w galowe wdzianko z maską na twarzy. Od razu przykuł moją uwagę. Podszedł do Anny i poprosił ją do tańca. Uśmiechnięta zgodziła się i razem z nim tańczyli na parkiecie. Po zakończonym tańcu odeszli na bok, a ja jak oparzony ruszyłem za nimi. Minęli pierwszy korytarz i przeszli przez drzwi do drugiego salonu. Przyśpieszyłem kroku, podszedłem do drzwi i usłyszałem, że toczy się tam rozmowa. Mówili coś o władzy, o podzielności, nierówności, czyżby ten jej brat pokazał się osobiście? Po cichu uchyliłem drzwi i wejrzałem do środka.
-Anna nie pogodzę się z tym że obejmiesz władzę, dlatego... - wyciągnął sztylet za pleców i szybkim ruchem ruszył w stronę Anny. Krzyknęła, a ja otwarłem szerzej drzwi i użyłem Harsha, przyciągając frajera do siebie. Kopnąłem go w kolano, padł na ziemię, zablokowałem ręce i przycisnąłem do ziemi nogą.
-Brat zabijający własną siostrę dla władzy? Jesteś żałosny.
Kilka chwil potem wbiegła reszta, Anna zawołała straże i kazała wyprowadzić Ansamona. Gdy go zabierali Aisha przytuliła się do ramienia, a Sylph rozmawiał z swoją dziewczyną. Anna podeszła do nas i podziękowała za wszystko. Zadowoleni i z wielką ulgą wróciliśmy na bal i bawiliśmy się do późnej nocy. Gdy impreza się skończyła wraz z Zeki wróciliśmy do Hamel, a następnie do mojego domu odpocząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz