sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział XII Dla mnie przyjaźń i miłość są najważniejsze. Wpis1

Od dziś wracam do normalnego trybu życia. Szczęśliwy jestem, że w końcu to się skończyło. Ubrałem się w moje standardowe ciuchy i uczesałem tak, by krótko mówiąc mnie poznali przechodni. Planuje dziś trochę zamieszania zrobić na arenie oraz wrócić do gildii.
Zszedłem na dół i skierowałem się do salonu. Śnieżynka jeszcze spała, pogłaskałem ją po głowie, po czym udałem się do jadalni. W trakcie śniadania, ktoś zadzwonił do domu. Szybko dokończyłem jedzenie i skierowałem do drzwi. Otwarłem je, za nimi stała Zekira. Ucieszyła się na mój widok i rzuciła na szyję. Przytuliłem ją, łokciem zamknąłem drzwi i oparłem się plecami o nie.
-Gdzie się dziś wybierasz?
- zapytała z uśmiechem i radością w oczach.
-Najpierw Henir, potem wracam do gildii i trochę potrenować
. - odwzajemniłem jej uśmiech i pogłaskałem ją po głowie.
-A gdzie w tym wszystkim jestem ja?

-Na samym końcu.
- uderzyła mnie lekko w głowę, a ja się zaśmiałem tylko i przytuliłem ją do siebie. - Najpierw obowiązki potem przyjemności. - odparłem i ucałowałem w policzek.
-Najpierw przyjemności potem obowiązki.
- przyległa bardziej do mnie i musnęła lekko wargami moje usta.
-Zekuś potem się Tobą zajmę.
- ucałowałem jej usta i powoli odsuwałem ją od siebie, jednak nie dała się tak łatwo jak kiedyś. Oparła nogę o moje biodro, wplotła ręce w włosy i ucałowała mnie tak, że nie sposób było odmówić takiej przyjemności. Odwzajemniłem pocałunek, prawą ręką złapałem za udo, odwróciłem się z nią i oparłem o drzwi, przybliżając się do niej. Jęknęła cicho i znowu powróciliśmy do całowania. Teraz było inaczej niż wczoraj, pocałunki były nachalne, dzikie jakby każde z nas już nigdy nie chciało rozstawać się z tą przyjemnością. W przerwach na złapanie tchu słyszałem odgłos jej westchnienia i powrót do czynności. Pogładziłem ją po policzku, szyi, dekolcie i niżej. Jej ręka złapała moją, spletliśmy palce w uścisku i oparłem nasze ręce o drzwi, nie zaprzestając całowania. Znowu westchnęła, jeszcze chwila a zamiast do miasta, to udam się do pokoju z nią. Objąłem ją i odsunąłem od drzwi. - Jeszcze raz westchniesz to będą kłopoty.
-To nie naciskaj tak na mnie.
- wydyszała te słowa tuląc się do mnie.
-Jeszcze nic Ci nie zrobiłem, a Ty już nie masz sił mi się przeciwstawiać.
- ucałowałem w szyję. - Mówiłem później się Tobą zajmę.
-Później czyli kiedy?
- spojrzeliśmy sobie w oczy.
-Wieczorem albo i wcześniej.

Zgodziła się i ostatni raz pocałowaliśmy się na pożegnanie.
Henir poszedł jak z płatka, pomijając iż ostatni musieliśmy przerwać, bo dziewczyna z grupy nagle straciła przytomność. Cóż trudno się mówi, dziewczynę zabrali, a ja udałem się do siedziby gildii. Po kilkunastu minutach doszedłem do siedziby. Otwarłem drzwi kopiąc w nie i z hukiem się otwarły i uderzyły o ściany. Wszyscy co byli w środku momentalnie się odwrócili. Przywitałem się i wszedłem do środka. Każdy gapił się na mnie z niedowierzaniem i otwartymi ustami. Zapytałem Giio czy Yuri jest u siebie. Kiwnęła głową, że tak. Skierowałem się na górę, otwarłem od niej drzwi i wszedłem do środka.
-Dobry Yuri.
- zamknąłem drzwi i rozwaliłem się na kanapie, co był w gabinecie. Spiorunowała mnie spojrzeniem i nie wyglądała na wesołą.
-Może byś zapukał i pokazał trochę kultury, a nie... wchodzisz tu jakby nigdy nic.

-Mam prawo. Jestem zarządcą tej gildii.
- wstałem i oparłem się o biurko, a ta patrzała na mnie z niedowierzaniem. - Właśnie weź zmień w papierach, że wróciłem do gildii, no chyba że nie chcesz mnie tu widzieć to pójdę sobie. - nastała cisza. Patrzeliśmy na siebie i dopiero po kilku minutach Yuri ochłonęła, wyciągnęła papiery i coś tam napisała.
-To w takim razie witam z powrotem panie zarządco.
- uśmiechnęła się i podała mi teczkę z papierami. - Przeczytaj to, masz opisane wszystko co działo się przez cały miesiąc.
-Dzięki.

Zabrałem papiery, wyszedłem z gabinetu i wszedłem do swojego. Co mnie zaciekawiło wszystko jest na miejscu jak było. Rzuciłem teczkę na biurko i zszedłem na dół do tej zgrai ludziów. Gdy powiedziałem im ze wróciłem i znowu będę ich pilnować ucieszyli się i zaraz zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Nie ma to jak zwariowane popołudnie z gildią.
Gdy już wszystko ustaliłem w gildii i mniej więcej obeznałem się co się działo skierowałem do Camilli. Poprosiłem ją by wpuściła mnie na arenę treningową. Kilka godzin spędziłem na trenowaniu, z areny wyszedłem gdy zbliżała się już 19. Wróciłem do domu i od razu położyłem się jak długi na kanapie. Miecz oddałem służącemu by się nim dobrze zajęli, a ja odpoczywałem. Gdyby nie fakt, że Zeki zjawi się za kilkanaście minut, to bym już pozwolił sobie na spanie.
Jak mówiłem tak się stało, ledwo kwadrans i już dzwonek do drzwi. Kilka chwil potem w podskokach wbiegła Zeki i usiadła obok mnie tuląc się jak do misia. Zapytała jak wyglądała reakcja ludzi na powrót oraz inne rzeczy. Opowiedziałem jej w wielkim skrócie, a potem do późnej godziny romansowaliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz