niedziela, 9 grudnia 2012

Wpis10 Oczami Chunga

Zaspałem dziś tak, że aż sam siebie w sercu katowałem. Dochodziła już 11. Jest źle. Szybko doprowadziłem się do porządku i jak oparzony pobiegłem do gildii. Gdy wszedłem do siedziby panował dziwny nastrój. Poszedłem szybkim krokiem do Yuri i w jej gabinecie zapytałem co się się stało. Wyjaśniła mi wszystko i powiedziała dokładniej o tej Obserwacji. 4dni cholera jasna, czyli imprezę można odwołać, bo nikt normalny nie będzie zaczynać zabawę po dwudziestej i kończył za dwie, trzy godziny. Yuri powiedziała już to Renie i zrozumiała to, jednak i tak nie zamierza poddawać się i w gildii planuje coś zrobić. Nie zdradziła mi niczego więcej, powiedziała bym poczekał do wieczora. Przystałem na to i przy okazji zapytałem czy już zebrała się gildia na prezent. Potwierdziła kiwnięciem głowy i wręczyła mi papierek z misją na dziś. Patrol po Hamel, uff w końcu coś przyjemnego. Gdy wychodziłem zapytała o sprawę demona. Dreszcz przeszył moje ciało i powiedziałem krótko, że zwiększą obronę. Nie powiem jej, że Penentio domyśla się, iż to Elsword, bo by zrobiło się wtedy zamieszanie. W sumie sam go o to zapytam w wolnej chwili, bo ciekawi mnie co on o tym myśli.
Udałem się na patrol i tak myślałem o tym. Dowódca mówił, że będzie go obserwować, sprawa Obserwacji gildii... Nie, nie wierzę, że się do tego posunął. Udałem się do niego i tam zapytałem czy to jego sprawka. Udawał greka i mówił, że nic nie wie o tym. Jasne, mówi o obserwacji, a potem gildia takową dostaję. Jest bezczelny by gildią się posługiwać! Wytracony z równowagi wróciłem do patrolowania. Nic szczególnego się nie działo na szczęście. Około godziny siedemnastej skończyłem misję i wróciłem do gildii zdać raport. Gdy Yuri przejrzała go, odrzekła iż jestem wolny. Jedna wcześniej zatrzymała mnie i powiedziała mniej więcej jak będzie to wyglądać. Oby tylko Els się nie wkurzył o to. Kiwnąłem głową, że rozumiem i pożegnałem się z nią. Udałem się potem do Reny z pieniędzmi na prezent, akurat kierowała się na rynek, więc wręczyłem jej monety. Wymieniliśmy kilka zdań o dniu jutrzejszym i wróciłem do siebie.
W domu Mayi nie było, czyli znalazła pracę. Podczas rozmów nadmieniła, że szuka czegoś w miarę łatwego za odpowiednią wypłatę. Cieszy mnie fakt, że jej się tu podoba i się za klimatyzowała. Udałem się na salę treningową trochę poćwiczyć, bo ostatnio nie miałem na to czasu.
Kilka godzin później siedziałem już i odpoczywałem wygodnie w fotelu przeglądając telewizor. Wtedy wróciła Maya. Podbiegła do mnie uradowana i pocałowała w policzek. Zapytałem ją gdzie była i jak minął jej dzień. Z wielką radością opowiedziała mi o tym jak znalazła pracę, o tym co robi oraz to iż dziś dzień minął jej bardzo szybko i bardzo wesoło. Przytuliłem ją do siebie i rozmawialiśmy o jutrzejszym dniu. Oby wszystko poszło po naszej myśli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz