niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział XIII Nowa towarzyszka, nowe miasto, nowe wyzwania. Wpis1

Następnego dnia musiałem wracać do Belder jako świadek w rozprawie Ansamona. Niechętnie z Zeki wróciliśmy do miasta i udałem się na sale rozpraw, a ona do sklepu, a gdzieżby indziej. Nie widziałem nigdzie Sylpha, więc poszedłem po niego. Przemierzając sale, w pałacu na schodach  dostrzegłem go i ryknąłem do niego, by ruszył swoje cztery litery. Zbiegł szybko i tym samym pośpiesznym krokiem udaliśmy się na rozprawę. Same nudy jak do mnie więc nawet pisać nie będę. Skończyło się, że Ansamon zostanie skrócony o głowę. Gdy rozprawa dobiegła końca Anna nam podziękowała i dała upominki za pomoc oraz list z Hamel. Rozeszliśmy się i wraz z Sylphem przeczytaliśmy list. Kolejne wezwanie tego buraka, ciekawe kto nas szuka. Nie zwlekając dłużej udaliśmy się po dziewczyny, a potem do portu i płynęliśmy do Naios.
Gdy dotarliśmy na miejsce, cała nasza czwórka udała się do Penentia. Podczas drogi na chwile zerknąłem na tablice rynkową. Uwagę moją przykuł nowy avatar, o nazwie Glacial. Brzmi ciekawie i wygląda dosyć efektownie. Hm, chyba czas wydać kasę na nowy ciuch. Czytałem zaciekawiony o tym i z skupienia wyrwała mnie Zeki która wskoczyła mi na plecy, a ja walnąłem głową o tablicę. Zaśmiała się, a ja trzymałem za bolące miejsce. Trzeba ją oduczyć niektórych akcji, bo mnie zabije. Przytuliła się i przeprosiła, westchnąłem tylko i dołączyliśmy do Lau oraz Sylpha. Podczas dalszej drogi rozmawialiśmy o różnych pierdołach albo dziewczyny gadały jak nakręcone, a gdy nas się czegoś pytały przytakiwaliśmy, że tak, oczywiście i inne. W końcu dotarliśmy do siedziby dowódcy i udaliśmy się do jego gabinetu. Sylph czyniąc honory otwarł drzwi i zrobił kilka kroków w przód, nie minęły 3 sekundy a wyleciał z hukiem z niego i walnął w ścianę. Patrzeliśmy wszyscy oszołomieni, co się właśnie stało. Wtedy usłyszeliśmy krzyk dziewczyny dobiegający z gabinetu i wybiegła z niego jakaś brunetka o długich, bardzo długich włosach z włócznią w ręce, którą skierowała w Sylpha. Uchylił głowę i wbiła w ścianę, jednak na tym nie koniec gdy tylko uchylił głowę dostał prosto w twarz z kolana. Co jak co ale pierwszy raz widzę taką dziewczynę, wojowniczkę posługującą się tak długodystansową bronią.
-Ara to są Ci ludzie, o których Ci mówiłem. - stanął u progu drzwi Penentio z założonymi rękoma. Spojrzeliśmy na niego, a Ara zerknęła na niego, potem Sylpha wstrząśniętego, potem na nas. Wzięła w dłonie swoją włócznię i zaczęła przepraszać za swoje zachowanie.
-Na prawdę jest mi przykro. - spojrzała błagalnie na Sylpha i na nas.
-Nie przejmuj się, należało mu się. - podszedłem do inej i położyłem rękę na ramieniu. - Lepiej, że Ty go tak urządziłaś, bo przy mnie byłby w gorszym stanie. - spojrzałem na niego z wrednym uśmieszkiem, a w nim już się zagotowało, bo wzrok miał jakby chciał się rzucić na mnie i pobić na śmierć.
-Elsword, Eve to jest Ara, przyszła do nas w sprawie Rana. - nastrój się zmienił i wszyscy wkroczyliśmy do gabinetu dowódcy. Tam Ara opowiedziała nam wszystko. Zamarliśmy, Ara i Ran to rodzeństwo?! Nigdy nie sądziłem, że będzie mieć rodzeństwo, a jak już to, że to demon, a nie człowiek. Słuchając dalszej historii dowiedzieliśmy się kilku istotnych faktów. Skoro Ran jest człowiekiem, to teraz wszystko układa się w całość jeśli chodzi o Sashę.
-I właśnie chciałam was prosić, broń Stworzycielu zmuszać do pomocy w uratowaniu mojego brata. - patrzała na nas z wielką nadzieję. Cała nasza czwórka wymieniała spojrzenia.
-Jaką mamy pewność, że go uwolnimy z ciemności? - założyłem ręce i zmierzyłem ją wzrokiem. Może on wygląda jak jakaś sierota, ale jego siostra to zupełnie inna liga. Choćby Rena w wersji ludzkiej,
-Żadnej.. - odparła cicho i spuściła głowę.
-Wiec moim zdaniem...
-Ci pomożemy. - spojrzałem na Zeki, a ona dała mi znać że potem o tym na osobności pogadamy. Cholera, dlaczego moje demony go nie wykryły skoro niedawno był w pobliskim mieście, chrzanić, że nazwy nie pamiętam (znam). Ara uśmiechnęła się i bardzo szczerze dziękowała nam. Kolejna długa misja, której celem będzie uratowanie Rana a nie spuszczenie mu łomotu. Nie podoba mi się taki obrót akcji.
Gdy to wszystko zostało ustalone Penentio zapisał nam misje w naszym nowym mieście na czas bliżej nieokreślony i kazał nam zająć się sobą. Wyszliśmy wszyscy, po czym Aisha od razu zaczęła nawiązywać kontakt z nową koleżanką. Z tego co widzę, to zdążyły się już teraz zaprzyjaźnić. Sylph odparł obolały, że idzie Lau pokazać Hamel, Aisha iż chce lepiej poznać naszą nową towarzyszkę, a co mi zostało? To co kurwa na co dzień robię. Rzuciłem Zeki, by dziś nie liczyła na to, że poświecę jej choćby minutę i udałem się do mojego domu. Od razu zapytałem Śnieżynka jak sprawa z Ranem wygląda. Powiedziała mi iż nasze demony wczoraj już wyczuły go, ale z natłoku wydarzeń nie miała kiedy powiedzieć. Robi się ciekawi. Zleciłem Wyroczni by przekazała reszcie, by się przygotowali i dyskretnie obserwowali tamte miasto. Kiwnęła głową i zrobiła co jej kazałem, a ja zająłem się tym co zwykle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz