Zszedłem na dół i spotkałem Ravenam, który był strasznie zamyślony. Panowała cisza, czyżby wszystkich wywiało stąd? Zapytałem go czy wie coś. Odparł tylko iż poszli gdzieś na miasto. Usiadłem na krześle i zacząłem się kołysać na nim po czym zapytałem go nad czym tyle myśli. Kątem oka dostrzegłem lekkie zdenerwowanie przyjaciela. Po kilku chwili, wydusił z siebie co się stało podczas walki z harpią. Czy byłem tym przejęty? Nie, w sumie rozumiem go. Machnąłem ręką i rzuciłem by się tym nie zadręczał po czym wyszedłem na miasto.
Chciałem poćwiczyć trochę na arenie pvp. Tak, więc udałem się tam i w spokoju rozglądałem się po ulicy. Naprawdę, Sandria to przyjazne miasto pełne dynamizmu w architekturze. Idąc przed siebie nagle wleciał na mnie Lorien, cały zdyszany. Ledwo łapał oddech, zapytałem co się stało. Wykrztusił tylko arena, Zeki, Eve, kłopoty. No wiele mi to nie mówiły. Oby dwoje pobiegliśmy tam. Przepchnęliśmy się przez tłum gapiów do barierek i spojrzeliśmy na arenę. Zamurowało mnie, ten widok. Eve znęcał się nad Zeki przy wszystkich podczas walki. Co jemu do cholery odbiło?! I dlaczego Camilla nie przerwała walki?! Pobiegliśmy do niej i zapytałem czy ona jest normalna i czemu nie przerywa walki. Odparła zmieszana, że nie może łamać zasad walk. No to skoro ona nie może to ja to zrobię. Przerwałem walkę, wciskając guzik na jej stole. Gdy bariera ochronna areny znikła od razu z Lorienem pobiegliśmy tam. Na trybunach panowała cisza i od czasu do czasu szmer szeptów. Zeki była cała w krwi, pobita i wystraszona. Jak długo walczymy na pvp czy przeciw demonom nigdy nie była w takim stanie. Chung położył ręką na moim ramieniu i oznajmił, że idzie go szukać. No tak od razu się ulotnił po tym wszystkim. Co za...
Teraz jednak nie on był ważny tylko Aisha. Wziąłem ja na ręce i zeszliśmy z centrum widowiska. Skierowałem się z nią do gabinetu Camilli. Oczywiście ona sama przyszła też i zapytała jak może pomóc. Początkowo chciałem jej przywalić za to, że nie przerwała walki jednak szybko ta myśl znikła i poprosiłem by przyniosła wodę, ręczniki i inne potrzebne rzeczy. Od razu wybiegła zamykając za sobą drzwi, a ja posadziłem Zeki na kanapie. Cała się trzęsła, płakała i ten wzrok, zagubiony, wystraszony. Przytuliłem ją do siebie i starałem się ją uspokoić.
Koło południa zasnęła, a ja cały czas byłem przy niej. Dzięki pomocy Camilli jako tako udało pozbyć się tej krwi i szoku po walce. W międzyczasie przyszedł Lorien i z złością odparł, że zgubił go. Głaskałem Zeki po głowie, po czym rzuciłem mu by się tym nie przejmował, znajdzie się go albo inaczej, moje demony go znajdą. Zapłaci za to co zrobił. Jak mógł nas zdradzić i tak ją potraktować przy wszystkich. Rozmawiałem jeszcze trochę z Chungiem po czym wrócił do pałacu.
Wieczorem Zeki obudziła się i razem wróciliśmy do naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Na dole czekali na nas wszyscy, prawie wszyscy. Rena była wystraszona tym widokiem, no tak ja i Aisha wybrudzeni krwią. Od razu wzięła Zeki w swoje matczyne ramiona, że tak nazwę i skierowały się do pokoju. Aisha nie chciała nigdzie iść beze mnie. Zapewniłem ją iż zaraz do niej przyjdę i zostanę na tak długo jak będzie chciała. Kiwnęła głową i skierowały się na górę, a z resztą rozmawialiśmy na dole. Ara też z nami była. Sama była w szoku, co prawda nie długo z nami jest ale pewnie przeżyła to podobnie jak my. Przy okazji zapytałem ją czemu nie wybierze sobie klasy. Trochę zaskoczona tym pytaniem odparła iż chce jeszcze poczekać i potem zdecydować. Jak kto woli. Rozmowę o naszych umiejętnościach, tez zostaliśmy zmuszeni do przełożenia.
Po zakończeniu rozmowy udałem się do swojego pokoju wziąć prysznic by potem podejść do Zeki. Górę Glaciala kazałem Śnieżynce doprowadzić do czystości. Machnęła łapką, a ja opuściłem swój pokój i wszedłem do pokoju Zeki. Siedziała na łóżku, z pod dźwigniętymi kolanami i w nich miała zakrytą twarz. Mała świeca paliła się obok na komodzie. Usiadłem koło niej i objąłem. Od razu się dźwignęła i przytuliła się do mnie. Tak strasznie mnie bolało to, że ktoś ją tak skrzywdził, a ja nie byłem w stanie jej ochronić, a obiecałem. Z drugiej strony kto by pomyślał, że on to zrobi... Zostałem u niej na noc i pilnowałem aby ona w spokoju odpoczęła po tym wszystkim. Gdy zasnęła wezwałem Avalaca i rozkazałem mu znaleźć tego nazoida i zabić go. Ukłonił się tylko i wrócił do siebie, a ja winiłem siebie, że jej nie upilnowałem.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz