piątek, 18 stycznia 2013

Wpis15

Chung rzucił w jej stronę granaty, ja Maela, Raven wbił miecz w ziemię, oparł nazo-rękę o niego i użył Gatllinga, a na sam koniec Sylph wypuścił TS'a. Zaraz potem z Ravenem podbiegliśmy do niej, a za nami Lorien. Atakowaliśmy ją naszymi mieczami i specjalnymi atakami. Chung zdążył nałożyć na nią Markera i odskoczył do tyłu ładować amunicję. Eve atakował swoimi wiązkami laserowymi i Needlesem. W momencie gdy Markera zniknął rozpostarła swoje skrzydła odpychając mnie i Ravena do tyłu, a ona sama wzbiła się w powietrze. Sylph ruszył za nią, a Lorien użył Dreada. Pociski skierowały się w stronę Keli i z hukiem w nią uderzyły. Spoglądaliśmy w obłok dymu, który się unosił. Po chwili na dół zleciał Sylph z zadrapaniami, a ona zaśmiała się z góry do nas. Krzyknąłem do Loriena by ją zestrzelił czy coś, jednak była poza jego zasięgiem. Cholera... Harpia atakowała nas i wzbijała się w powietrze. Ciężko było nam ją złapać teraz. Po kilku takich nalotach na nas rozpostarła skrzydła i miecze co miała na nich rozdzieliły się na długość całej groty. Po chwili je spuściła. Ledwo udało nam się je uniknąć. Wylądowała na ziemi i wtedy rozpoczęliśmy na nowo ją atakować. Raven podpalił wokół niej obszar, Eve z Gigi ją potraktował, a ja z Lorienem uskoczyliśmy z pola rażenia ognia. Ryknęliśmy do nich czy jest się dobrze czuje. Mogli nas spalić... Lorien załadował działo, a ja skupiłem się i przywołałem moce Mrocznego. W podświadomości słyszałem głos, że moja moc się zwiększyła. To mi się podoba. Po chwili poczułem potężną moc przepływające przez moje ciało. Wygląd też się zmienił, teraz nie tylko lewa strona twarzy była zmienione ale również pojawiła się osłona na usta.
Ruszyłem w jej stronę i z powietrza ją zaatakowałem Sword Fallem. Ilość mieczy które zleciały w dół zwiększyła się dwukrotnie, zaraz potem gdy wylądowałem obok niej użyłem Cuttera. Zaraz potem Lorien wystrzelił Carpeta, odskoczyłem do tyłu i rzuciłem Maela by czasem nie wyskoczyła z ostrzału. Staliśmy daleko od niej i przypatrywaliśmy się teraz mgle dymu co się unosiła. Liczyliśmy, że to ją wykończy. Kilka chwil potem zobaczyliśmy cień i nagle smuga dymu znikła, a ona wzbiła się w powietrze. To niemożliwe by przeżyć takie coś... Skierowała się w stronę Loriena, który teraz był bezbronny. Już miała go atakować, gdy Sylph w ostatniej chwili pojawił się przed nią i puścił Sweepa. Cofnęła się do tyłu na tyle blisko mnie by użyć Finala. Wytworzyłem dziurę, która przeciągła ją i już chciałem wykończyć atak, gdy moje ciało przeszył nie do opisania ból. Obraz zaczął mi się zamazywać, w głowie mi szumiało. Cornwell zniknął jak i atak, a ja upadłam na ziemię podpierając się rękami. Ciężko mi było złapać oddech, echem odbijały mi się różne dźwięki, których zrozumieć nie potrafiłem. Nie wiem, co się działo dalej, w jednym momencie film się urwał...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz