Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Wpis10
Ciężko mi było zasnąć, połowę nocy przeleżałem w łóżku wpatrując się w gwieździste niebo za oknami albo Śnieżynkę, co spała niedaleko otulona swoimi ogonami. Obawiałem się trochę co dalej będzie.
Z rana poszedłem się przejść po naszym pałacu i zatrzymałem się w ogrodzie. Zrobiona na wzór starożytnych rzymskich ogrodów. Przeszedłem kawałek drogi dalej i usiadłem na brzegu fontanny. Przez chwile mogłem się wyciszyć i zapomnieć o zmartwieniach. Spojrzałem w niebo i zacząłem się zastanawiać nad sensem własnego życia. Za dziecka prowadziłem tryb życia mało urwisa, potem egoistycznego wojownika, następnie odpowiedzialnego posiadacza Cornwella, a potem... Nawet nie wiem jak to nazwać. Walki sprawiały mi frajdę i na myśl o walce czy to demonami czy pvp strasznie się cieszyłem. Walka zaczęła dostarczać mi rozrywki, a nie powinna i do tej pory to zostało. Pomimo iż walka z Waldo nie wyszła najlepiej to bawiłem się świetnie podczas niej. Znowu te emocje, odrobina adrenaliny, krew demonów, które wzmacniają Mrocznego. Chyba muszę iść się leczyć, bo tylko psychopaci czerpią rozrywkę z rzeźni.
Po zjedzeniu śniadania udałem się na mały spacer po mieście. Podczas przechadzki towarzyszyła mi Śnieżynka. Przyglądaliśmy się niektórym miejscom jak i wojownikom. Miasto wydaje się posiadać wysokiej klasy ludzi. Z czasem zobaczy się do czego są zdolni. Dużo ludzi kręciło się koło sprzedawczyni akcesorium. Podszedłem tam bliżej i wtedy już wiedziałem dlaczego tu ich tyle się zebrało. Cóż trzeba przyznać, że okazami kobiet nie grzeszą, gdzie człowiek się nie obróci to stoi jakaś piękność. Z jednej strony dobrze iż jestem z Zeki a z drugiej... no nieważne.
Zatrzymałem się w centrum zobaczyłem Ravena. Podszedłem do niego i zapytałem co tu robi. Podobnie jak ja zwiedza miasto i pilnuje dziewczyn, bo wybrały się na zakupy. Współczuje mu no ale sam się zgodził. Usiedliśmy na pobliskiej ławce i rozmawialiśmy o misji oraz Sandri.
-Dlaczego nie powiedziałeś nic o księżniczce podczas drogi powrotnej?
-Byłem zbyt zdenerwowany po walce.
-Wiesz, jesteśmy przyjaciółmi, więc nie powinieneś ukrywać istotnych faktów.
-Tak, jasne tato... - dogryzłem mu i zerknąłem na stoisko gdzie dziewczyny śmiały się, dyskutowały o czymś i wymieniały co chwila rzeczy. - Kiedy ślub? - spojrzałem an niego a on wyglądał jakby go prąd kopnął.
-Co słucham?
-No ślub. Ty i Rena nie? - patrzał na mnie jak na kretyna
-Nie. Nie jesteśmy razem.
-No co Ty nie powiesz... - rozwaliłem się na ławce i spojrzałem w bezchmurne niebo.
-Nie wiem co wy sobie ubzduraliście, przyjaźnimy się tylko.
-Od przyjaźni się zaczyna mój drogi kolego. - wejrzałem na niego kątem oka. Drażnił mnie ten jego stoicki spokój. - Na serio chcesz spędzić resztę życia sam?
-Kto wie, powinieneś się zająć Zekirą. - no w sumie ma racje. Spojrzałem w jej stronę, widać było iż jest szczęśliwa i cieszy się życiem, nawet po tym co wczoraj się wydarzyło. Zabolało mnie coś w środku i przeleciały mi urywki z wczoraj. Zamiast robić by było wszystko dobrze, to jest na odwrót. Ona cierpi głównie przeze mnie... Spuściłem głowę i odechciało mi się wszystkiego. Śnieżynka patrzała na mnie z troską i chciała zapytać, jednak wyprzedziłem jej myśl i pokręciłem głową by nic nie mówiła.
-Wracam do siebie i miej oko na nie.
Rzuciłem szybko i skierowałem się do pałacu. Jeszcze tylko spojrzałem na Zeki i gdy się odwracałem dźwignęła swój wzrok na mnie. Przez krótką chwilę nasze spojrzenia się wymieniły i wróciłem do pałacu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz