Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
środa, 9 stycznia 2013
Wpis11
Idąc przez główny korytarz pałacu spotkałem Emirate. Tak się złożyło że mnie szukał. Poprosił mnie o wytępienie tej zarazy z Barren. Zgodziłem się i wraz z Śnieżynką się tam udałem. Mroczny na samą myśl o walce popadał w samozachwyt. Gdy znaleźliśmy się przed wejściem do miasteczka przywołałem moce Mrocznego i ruszyliśmy na rzeźnie demonów. Co chwile Cornwelle przelatywały przez demony zabijając je i plamiąc miecz. Przeczesaliśmy wszystkie możliwe miejsca, zabiliśmy wszystko, co się ruszało i wskazywało na to iż jest demonem. Jak do mnie to była przednia rozrywka brakowało mi jakiegoś wyzwania coś jak Waldo. Nim się obejrzałem słońce już zachodziło. Korzystając z okazji, że jestem sam poprosiłem Wyrocznie o otwarcie wrót do świata demonów. Z nich wyszedł Avalac w towarzystwie Issy. Zdał mi raport jak wygląda sytuacja poza Barren. Moc Rana też dziwnie zniknęła. Zapytałem ich czy widzieli gdzieś księżniczkę i te diablicę. Niestety nigdzie ich nie spotkali, jedyne co im się rzuciło w oczy to duża harpia o imieniu Celaeno. Kazałem im zawrócić naszą armię. Dopóki nie będę mógł iść dalej to szkoda ryzykować ucieczką tych upartych demonów.
Koło dziewiętnastej wróciłem do Sandri. Przy wejściu spotkałem Loriena, który siedział na swojej broni i wpatrywał się w niebo. Zapytałem go czy wszystko w porządku. Po chwili odpowiedział i dodał, że martwi się o Mayę. Masz ci los. Zapewniałem go, że da sobie radę, a w Sandri chyba długo nie będziemy siedzieć, więc szybko wróci do swojej ukochanej. Lekko się uśmiechnął, a ja ruszyłem przed siebie. Gdy tylko przekroczyłem próg przejścia, Lorien rzucił iż Zeki jest strasznie wkurzona. Ciekawe co tym razem... Idąc dalej korytarzem, na dziedzińcu spotkałem Ravena, który rozmawiał z Emirate. Podszedłem do nich i zgłosiłem o zakończeniu zadania. Zaskoczył go fakt, że tak szybko się uporałem z tym. Zlecił mi następne zadanie, sprawdzenie terenów za ruinami miasteczka. Dodał również iż nie muszę się tak spieszyć i więcej czasu powinienem poświęcić przyjaciołom lub pozwiedzać miasto albo udać się na małe pvp. Odpowiedziałem mu szybko iż jak jest zadanie to trzeba zrobić, przyjaciele są zajęci, miasto zwiedzałem, a na pvp mi się łazić nie chce po prostu. Przytaknął tylko i wrócił do siebie.
-Nie przemęcz się tylko.
-Spokojnie dam radę.
-Zeki Cię szukała. Strasznie zdenerwowana coś była, jak wróciliśmy.
-Ciekawe...
-ELSWORD! - od razu rozpoznaliśmy ten głos. Odwróciliśmy się w stronę drogi gdzie idzie się do naszych pokoi. Pierwszy raz w życiu przeraziłem się jej. Jeszcze tak wnerwiona nigdy nie była.. Em chwila chwila. Zmieniła fryzurę na białą z dwoma kucykami i część włosów opadała jej do ramion.
-Życzę powodzenia. - rzucił Raven i odszedł i zostawił mnie samego z nią. No świetnie.
-GDZIEŚ TY BYŁ?! DLACZEGO NIC MI NIE POWIEDZIAŁEŚ?! CZEKAM NA WYJAŚNIENIA! - szybkim krokiem podeszła do mnie, założyła ręce na wysokości piersi i patrzała jakby miała mnie zabić.
-I po co te nerwy...
-JAK CI STRZELE TO ZOBACZYSZ!
-Byłem na misji to raz, dwa byłaś na zakupach i nic mi nie powiedziałaś, więc też powinien Ci robić o to awanturę.
-A co... chwila... - założyłem ręce i mierzyłem ja spojrzeniem z pewnością siebie. - Dobra... Tu masz rację. - odwróciła głowę w bok.
-No widzisz. Patrz na siebie potem innych.
-Wiesz... - odwróciła głowę w moją stronę. - Jesteś taki, taki bezczelny zawsze.
-Taki jestem trudno. Coś jeszcze? - teraz to już wkurzały mnie jej odloty.
-Coś jeszcze? Tylko tyle masz do powiedzenia tak? - jej głos przez chwile zadrżał i unikała kontaktu wzrokowego nie to co wcześniej. Znowu się zaczyna. Zbliżyłem się do niej i przytuliłem do siebie.
-Czego oczekujesz ode mnie?
-Żebyś odrobinę czasu poświecił tylko mi...
-Nie szło tak powiedzieć od razu Zekuś?
Resztę wieczoru spędziłem wraz z Aishą, a potem wróciłem do siebie. Jutro albo zaplanuje inaczej dzień by nei było podobnej akcji albo pójdę za radą Emirate.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz