poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział XIV Ukryta prawda. Tak blisko, a jednak tak daleko. Wpis1 Oczami Chunga

Późnym wieczorem wyczerpani przekroczyliśmy drzwi pałacu. Od razu osunęliśmy się na ziemię wyczerpani. Po chwili było słychać krzyki i szybki bieg kogoś w naszą stronę. Lekko dźwignąłem głowę i ujrzałem Zekirę, a za nią resztę. Była strasznie wystraszona, pytała co się stało, jak walka i masę innych pytań. Nie umiałem odpowiedzieć nic, nie potrafiłem zebrać myśli. Pomogła mi wstać i razem poszliśmy do pokoju Elsworda. W jego pokoju jego zwierzak jak oparzony podbiegł i chciał pomóc w jakikolwiek sposób. Z pomocą Zeki położyliśmy go na łóżku. Śnieżynka wskoczyła na górę i usiadła przy jego twarzy, głaszcząc swoją łapką. Aisha użyła swojej magii by dokładniej sprawdzić co mu jest. Dostrzegłem z jej oczu łzy. Zapytałem grzecznie czy zostać z nią czy odejść. Odparła iż jej to obojętne, więc wstałem i wróciłem do siebie. Zmęczony walką wyłożyłem się na sofie i nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.

Obudziłem się późnym porankiem. Pierwsza myśl jaka mnie zaatakowała to wczorajsza walka. Wziąłem prysznic i zszedłem na dół, do jadalni. W pomieszczeniu siedział Raven i obracał w dłoniach szklankę z napojem. Na stole było tyle rzeczy do zjedzenia, że wziąłem wszystkiego po trochu i usiadłem obok niego. Zapytałem co się stało, bo on nie jest osobą, która zadręcza się czymś. Martwił się o Elsa oraz dorzucił, że dziś pokłócił się z Sylphem. Chciałem go jakoś wesprzeć na duchu ale nie potrafiłem, bo nadal nic z tego wszystkiego nie rozumiem i ogólnie sama moc Ammo. Mam wrażenie, że ukrywa coś przed nami. Gdy już zjadłem śniadanie, udałem się do pokoju Elsa. Zapukałem i usłyszałem słowa wejść. Jak wczoraj go położyliśmy na łóżku tak leżał do teraz. Emanowała cały czas od niego mroczna aura i wygląd się nie zmienił. Zeki siedziała obok niego, głaszcząc go po głowie, a jego zwierzak leżał obok niego, przy jego ramieniu. Zapytałem czy są jakieś poprawy. Pokręciła głową i przetarła wolną ręką swoją twarz. Nie wypadło mi teraz o to pytać ale zaryzykowałem i wydusiłem to co mnie ciągle dręczyło.
-Zekira ty znasz jego sekret, ten który skrywa przed wszystkimi prawda? - spojrzałem na niego, Śnieżynkę i na nią. Patrzała na mnie przez jakiś czas, a potem znowu wbiła swój zatroskany wzrok w Elsa.
-Tak znam. Uwierz mi Lorien, nie chcesz poznać prawdy, prawdy jego mocy.
-To jak w takim razie mamy ze sobą współpracować jak nie wiemy o swoich zdolnościach?
-Jak się obudzi to porozmawiajcie o tym.
Słońce wpadło przez okno i rozświetliło część pokoju. Rozbity wewnątrz wyszedłem i zostawiłem ich. Akurat ja nie jestem w stanie mu pomóc.

Przechodząc przez miasto dręczyły mnie przeróżne myśli. Martwiłem się o Mayę, o przyjaciela, o całej naszej grupie oraz czy damy radę uwolnić mojego ojca i pomóc wyzwolić Rana spod objęć mroku. Postanowiłem napisać list do mojej ukochanej, a potem myślałem jak naprawić więzi między nami. Będę musiał to wszystko dobrze przemyśleć, by nie pogorszyć sprawy, a ją poprawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz