środa, 16 stycznia 2013

Wpis14

Następnego ranka zebraliśmy się na dziedzińcu i ustalaliśmy plan działania. O naszym przeciwniku Kelaino(w poprzednich wpisach inaczej napisana nazwa bossa, teraz zmieniono na elwiki) nie wiemy zbyt wiele, oprócz tego, że jest harpią i walczy ostrzami. Podczas rozmowy dołączył się do nas Emirate wraz z Vapor. Alchemiczka zdradziła nam, iż Kela jest bezbronna na ziemi i że wtedy jest szansa są szybko pokonać i zebrać potrzebne informacje. Po długich naradach, koło południa byliśmy gotowi wyruszać. Przed drzwiami wyjściowymi stały dziewczyny i widać było iż się martwią. Zapewnialiśmy je, że wrócimy w jednym kawałku i nic nam nie będzie, jednak to ich nie przekonało, bynajmniej nie Aishę. Ciągle upierała się by iść z nami i podawała setki argumentów na to. Nie wiedziałem co z nią zrobić. Chłopaki poszły do mur Sandri, dziewczyny oddaliły się i o czymś gadały, a ja zostałem z nią sam.
-Aisha powiedziałem ci to wczoraj, nie pójdziesz tam.
-Dobrze wiesz, że mogę się wam przydać, więc... - oparła ręce o tors i przyglądała mi się z wielką nadzieją w oczach.
-Aisha do cholery nie możesz nie rozumiesz?! - rękoma dotknąłem jej twarzy i zbliżyłem do niej. - Nie mogę pozwolić by coś ci się stało, dlatego tu na mnie zaczekasz rozumiesz?
-Ale..
-Obiecaj mi, że tu zostaniesz z resztą i będziesz pilnować miasta. - spoglądałem jej prosto w oczy czekając na odpowiedź.
-Obiecuję... - powiedziała półszeptem i spuściła głowę.
-E Romeo, bo bez ciebie pójdziemy! - jak mu przyłożę to zobaczy. Odwróciłem się w stronę wrzeszczącego Loriena i dałam mu znak, że już idę. Przytuliłem Zeki do siebie i potem podbiegłem do reszty chłopaków.
-Jakieś problemy?
-Wiecie jaka ona jest... - westchnąłem i spojrzałem na nich. - Nieważne, idziemy skopać te latające stworzenia.
Wyszliśmy z miasta i skierowaliśmy się do siedliska harpii.

Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce. Panowały tu mocne wiatry, w połączeniu z piaskiem daje nieciekawy efekt dla nas. Rozejrzeliśmy się i ruszyliśmy przed siebie. Przed nami stały wysokie jakby specjalnie zaprojektowane skały po których można była się wspinać. Weszliśmy na górę i tam napotkaliśmy pierwszą harpię. Nim się odwróciła dostała z wiązki laserowej od Sylpha. Szliśmy coraz dalej i spotykaliśmy coraz więcej przeciwników. W miarę szybko się z nimi uporaliśmy. Odnosiłem wrażenie ze jesteśmy wysoką nad powierzchnią ziemi. Kierując się dalej zobaczyliśmy koniec drogi. Przed nami była dziura, a za nią dalszy ciąg drogi. Co dziwne w miejsce dziury panowały dziwnie zjawiska wietrzne. Może jakby w to wskoczyć to by się na górę dostało? Tylko kto normalny rzuci się w przepaść. Spojrzeliśmy na Sylpha, który wejrzał na nas jak na kretynów i wzruszył tylko ramionami. Wskoczył w przepaść i po chwili wyleciał w powietrze i znalazł się po drugiej stronie. Dał nam znać, iż wszystko w porządku, więc poszliśmy w jego ślady.

Idąc dalej spotkaliśmy dużą harpie, chyba matkę tych mniejszych, bo wyróżniła się od reszty. Była czarna i miała jakby ostrza w kształcie pół księżyca na plecach. Nie czekjąc aż zacznie nami się bawić zaatakowaliśmy ją. Trzeba przyznać iż Lorien czuł się w swoim żywiole, podobnie jak Eve. Perfekcyjnie zabijali wrogów unoszących się nad ziemią. Co prawda z Cornwellem też bym radę dał z nimi tak samo Raven ale po co się przemęczać jak ktoś inny może z łatwością je pokonać.

Minęło kilka godzin a my nadal nie znaleźliśmy Kelaino. Szliśmy dalej i napotkaliśmy na swojej drodze gniazda, z pisklakami. Chwała, że dziewczyn tu nie ma, bo już by były piski i inne. Stanąłem na środku i bez żadnych skrupułów użyłem Cuttera i zabiłem wszystkie maluchy. kawałek drogi dalej znowu czekało nas latanie, a po drugiej stronie znowu te latające stwory. Gdy już ich mieliśmy z głowy zauważyliśmy, że na górze jest jakby grota, czyli tam znajduje się nasz cel oraz uprowadzona księżniczka. Wymieniliśmy się spojrzeniami, skinęliśmy głowami i ruszyliśmy do wnętrza groty. Po bokach leżały skrzynie, a wokół nich złote monety, diamenty i inne drogocenne przedmioty. Przed nami znajdowała się góra złota że aż oniemieliśmy z wrażenia, jednak z tego wrażenia wyrwała nas Kela, która właśnie zleciała z sklepienia groty i wylądowała na kamiennej posadzce. Spojrzała na nas i obserwowała ale zaraz... Ona miała zamknięte oczy, więc jak ona nas widzi? Czyżby jakieś inne zdolności widzenia posiadała?
-Co sprowadza tutaj tak młodych śmiałków?
-Dobrze wiesz co, oddaj księżniczkę i gadaj gdzie jest Ran. - odrzekł Raven chłodnym tonem. Zaśmiała się i lekko wzbiła w powietrze.
-A co zrobicie jak wam nie powiem? - uśmiechnęliśmy się do niej i przygotowaliśmy bronie.
-Sami sobie zabierzemy te informacje. - odrzekłem i zwróciłem miecz w jej stronę.
-A w jakim ty wyjdziesz stanie to ciężko powiedzieć. - dodał Lorien przyjmując pozycję do wystrzelenia całego magazynku.
-Jak nie pokojowo to siłą. - odparł Sylph i uaktywniał swoje tryby.
-Zaczyna się robić ciekawie. - rzuciła rozbawiona i wylądowała przed nami w niewielkiej odległości.
-Czas rozpocząć... - Raven załadował pociski do swojej nazo ręki i skierował w jej stronę. - Zabawę.
Wszyscy razem rzuciliśmy się w jej kierunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz