Następnego ranka zebraliśmy się na dziedzińcu i ustalaliśmy plan
działania. O naszym przeciwniku Kelaino(w poprzednich wpisach inaczej
napisana nazwa bossa, teraz zmieniono na elwiki) nie wiemy zbyt wiele,
oprócz tego, że jest harpią i walczy ostrzami. Podczas rozmowy dołączył
się do nas Emirate wraz z Vapor. Alchemiczka zdradziła nam, iż Kela jest
bezbronna na ziemi i że wtedy jest szansa są szybko pokonać i zebrać
potrzebne informacje. Po długich naradach, koło południa byliśmy gotowi
wyruszać. Przed drzwiami wyjściowymi stały dziewczyny i widać było iż
się martwią. Zapewnialiśmy je, że wrócimy w jednym kawałku i nic nam nie
będzie, jednak to ich nie przekonało, bynajmniej nie Aishę. Ciągle
upierała się by iść z nami i podawała setki argumentów na to. Nie
wiedziałem co z nią zrobić. Chłopaki poszły do mur Sandri, dziewczyny
oddaliły się i o czymś gadały, a ja zostałem z nią sam.
-Aisha powiedziałem ci to wczoraj, nie pójdziesz tam.
-Dobrze wiesz, że mogę się wam przydać, więc... - oparła ręce o tors i przyglądała mi się z wielką nadzieją w oczach.
-Aisha do cholery nie możesz nie rozumiesz?! - rękoma dotknąłem jej twarzy i zbliżyłem do niej. - Nie mogę pozwolić by coś ci się stało, dlatego tu na mnie zaczekasz rozumiesz?
-Ale..
-Obiecaj mi, że tu zostaniesz z resztą i będziesz pilnować miasta. - spoglądałem jej prosto w oczy czekając na odpowiedź.
-Obiecuję... - powiedziała półszeptem i spuściła głowę.
-E Romeo, bo bez ciebie pójdziemy! -
jak mu przyłożę to zobaczy. Odwróciłem się w stronę wrzeszczącego
Loriena i dałam mu znak, że już idę. Przytuliłem Zeki do siebie i potem
podbiegłem do reszty chłopaków.
-Jakieś problemy?
-Wiecie jaka ona jest... - westchnąłem i spojrzałem na nich. - Nieważne, idziemy skopać te latające stworzenia.
Wyszliśmy z miasta i skierowaliśmy się do siedliska harpii.
Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce. Panowały tu mocne wiatry, w
połączeniu z piaskiem daje nieciekawy efekt dla nas. Rozejrzeliśmy się i
ruszyliśmy przed siebie. Przed nami stały wysokie jakby specjalnie
zaprojektowane skały po których można była się wspinać. Weszliśmy na
górę i tam napotkaliśmy pierwszą harpię. Nim się odwróciła dostała z
wiązki laserowej od Sylpha. Szliśmy coraz dalej i spotykaliśmy coraz
więcej przeciwników. W miarę szybko się z nimi uporaliśmy. Odnosiłem
wrażenie ze jesteśmy wysoką nad powierzchnią ziemi. Kierując się dalej
zobaczyliśmy koniec drogi. Przed nami była dziura, a za nią dalszy ciąg
drogi. Co dziwne w miejsce dziury panowały dziwnie zjawiska wietrzne.
Może jakby w to wskoczyć to by się na górę dostało? Tylko kto normalny
rzuci się w przepaść. Spojrzeliśmy na Sylpha, który wejrzał na nas jak
na kretynów i wzruszył tylko ramionami. Wskoczył w przepaść i po chwili
wyleciał w powietrze i znalazł się po drugiej stronie. Dał nam znać, iż
wszystko w porządku, więc poszliśmy w jego ślady.
Idąc dalej spotkaliśmy dużą harpie, chyba matkę tych mniejszych, bo
wyróżniła się od reszty. Była czarna i miała jakby ostrza w kształcie
pół księżyca na plecach. Nie czekjąc aż zacznie nami się bawić
zaatakowaliśmy ją. Trzeba przyznać iż Lorien czuł się w swoim żywiole,
podobnie jak Eve. Perfekcyjnie zabijali wrogów unoszących się nad
ziemią. Co prawda z Cornwellem też bym radę dał z nimi tak samo Raven
ale po co się przemęczać jak ktoś inny może z łatwością je pokonać.
Minęło kilka godzin a my nadal nie znaleźliśmy Kelaino. Szliśmy dalej i
napotkaliśmy na swojej drodze gniazda, z pisklakami. Chwała, że
dziewczyn tu nie ma, bo już by były piski i inne. Stanąłem na środku i
bez żadnych skrupułów użyłem Cuttera i zabiłem wszystkie maluchy.
kawałek drogi dalej znowu czekało nas latanie, a po drugiej stronie
znowu te latające stwory. Gdy już ich mieliśmy z głowy zauważyliśmy, że
na górze jest jakby grota, czyli tam znajduje się nasz cel oraz
uprowadzona księżniczka. Wymieniliśmy się spojrzeniami, skinęliśmy
głowami i ruszyliśmy do wnętrza groty. Po bokach leżały skrzynie, a
wokół nich złote monety, diamenty i inne drogocenne przedmioty. Przed
nami znajdowała się góra złota że aż oniemieliśmy z wrażenia, jednak z
tego wrażenia wyrwała nas Kela, która właśnie zleciała z sklepienia
groty i wylądowała na kamiennej posadzce. Spojrzała na nas i obserwowała
ale zaraz... Ona miała zamknięte oczy, więc jak ona nas widzi? Czyżby
jakieś inne zdolności widzenia posiadała?
-Co sprowadza tutaj tak młodych śmiałków?
-Dobrze wiesz co, oddaj księżniczkę i gadaj gdzie jest Ran. - odrzekł Raven chłodnym tonem. Zaśmiała się i lekko wzbiła w powietrze.
-A co zrobicie jak wam nie powiem? - uśmiechnęliśmy się do niej i przygotowaliśmy bronie.
-Sami sobie zabierzemy te informacje. - odrzekłem i zwróciłem miecz w jej stronę.
-A w jakim ty wyjdziesz stanie to ciężko powiedzieć. - dodał Lorien przyjmując pozycję do wystrzelenia całego magazynku.
-Jak nie pokojowo to siłą. - odparł Sylph i uaktywniał swoje tryby.
-Zaczyna się robić ciekawie. - rzuciła rozbawiona i wylądowała przed nami w niewielkiej odległości.
-Czas rozpocząć... - Raven załadował pociski do swojej nazo ręki i skierował w jej stronę. - Zabawę.
Wszyscy razem rzuciliśmy się w jej kierunku.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz