niedziela, 20 stycznia 2013

Wpis17 Oczami Chunga

Gdy wróciliśmy do Emi, Ammo opowiedział dużo więcej jak nam podczas drogi. Zdziwiło mnie czemu wcześniej o tym nam nie powiedział. Powoli zaczynałem się o niego martwić. Zaraz potem dowódca zaprowadził nas do naszego miejsca zamieszkania. Muszę przyznać, że miejsce niczemu sobie. W środku zajęli się nami pracownicy i pokazali nam nasze pokoje. Jak już znalazłam swoje cztery kąty, odłożyłem działo i wziąłem prysznic, a następnie rozmyślałem nad tym co się stało i dlaczego Els tak się zachowuje.
Wieczorem zjedliśmy kolację, a po niej udałem się na małe zwiedzanie pałacu. Zadziwiała mnie tutejsza architektura. Przepych i harmonia, coś pięknego. Dalej dziedziniec, za dziedzińcem piękny ogród. Tam też spotkałem Arę. Chyba jestem jedyną osobą, co z nią nie rozmawiała. Nie zwlekając dłużej podszedłem do niej i zapytałem czy mogę się do niej przysiąść. Wystraszona zgodziła się, jednak z czasem jej strach minął i beztrosko mogliśmy porozmawiać. Wyjaśniła mi kilka spraw odnośnie Sandri, Rana, księżniczki oraz o sobie. Po długim czasie zakończyliśmy rozmowę i wróciliśmy do pałacu. Podczas drogi wypytywała mnie o Elsa. Nie wiedziałem w sumie jak opisać jego zachowanie teraz.

Kolejnego dnia udałem się na zwiedzanie całego miasta. Muszę przyznać, że cała Sandria wyrwała na mnie ogromne wrażenie. Cały dzień spędziłem na oglądaniu nowego miejsca oraz poszedłem zobaczyć w akcji wojowników stąd. Nie robią jakiś wrażeń, ale pewnie są tacy co robią niezłe widowisko. Wieczorem wróciłem do pałacu i przed wejściem usiadłem na broni i spoglądałem w niebo. Zastanawiałem się co u Mayi słychać, trochę się o nią martwiłem. Z zamyślenia wyrwał mnie Els, który pytał się czy u mnie wszystko ok. To ja powinienem go o to spytać ale już mniejsza. Jak już odpowiedziałem przypomniało mi się, że Aisha coś nerwowa była i przekazałem mu to. Nie wiem co znowu zrobił, jednak to nie moja sprawa.

Następnego dnia, wraz z Ravenem postanowiliśmy trochę powalczyć sobie. Może moje przekonania o tutejszych wojowników minie. Tak więc od rana do późnego popołudnia walczyliśmy z różnymi wojownikami, czasem walczyliśmy z tymi samymi. Ogólnie podobało mi się. Faktycznie tutaj też są wojownicy, którzy robią wrażenie i są niebezpieczni. Przyjemnie się walczyło, prawie jak w Hamel.
Padnięci wróciliśmy do pałacu i tam podczas kolacji rozmawialiśmy o stoczonych walkach oraz o tym ile nowych znajomych zdobyliśmy dzięki temu.

Kolejnego dnia chciałem zabrać ze sobą Elsa na pvp, jednak odmówił tłumacząc, że Zekirą musi się zająć. Po części go rozumiem. Trudno się mówi. Wraz z Ravenem udaliśmy się pozwiedzać sklepy z bronią oraz kowala. Co prawda ja o mieczach nie mam bladego pojęcia ale dla mnie też znalazły się rzeczy które interesowały, np. amunicja wyważona z samego El. Tego jeszcze nie widziałem ale niestety za drogi wydatek jak dla mnie. Zakupiłem zwykłą amunicję i razem udaliśmy się znowu na arene pvp. Spotkaliśmy naszych wczorajszych nowych znajomych i zasiedzieliśmy się trochę z nimi.
Wieczorem wróciliśmy i tam Emi powiadomił nas o nowej misji. Naszym przeciwnikiem jest harpia Kelaino. Prawdopodobnie jest tam też księżniczka, więc czym prędzej trzeba się tam udać. Wszystko zapowiada się fajnie jednak, sam teren jest niebezpieczny. Rozmowa przemieniła się w kłótnie: Ammo nie chciał by Zeki szła, to samo Raven. Ja z pozostałymi siedzieliśmy i słuchaliśmy ich. W końcu zabrałem głos i oznajmiłem, że wszystkie dziewczyny zostają, chłopaki idą i koniec. Póki co panowała cisza, chłopaki mnie poparły, a dziewczyny rzuciły się na mnie z wrzaskiem. Schowałem się za krzesło, a oni zabierali je ode mnie. Pierwszy raz się je bałem i to tak na serio. Gdy teren był bezpieczny westchnąłem i wróciłem do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz