Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
niedziela, 5 stycznia 2014
Wpis7 Oczami Adda
Wracając z biblioteki publicznej znowu spotkałem te smarkatą dziewczynkę. Zapytała co czytam. Dałem jej jedną z książek by zamknęła się, jednak ta dalej pytała się o wszystko.
- Możesz się zamknąć w końcu?
- Denerwuje cię to? – zapytała i szła przede mną tyłem do drogi.
- A jak myślisz?
Minąłem ją i skierowałem się na skróty. Wąska uliczka, którą praktycznie nikt nie chodzi i można jedynie tu spotkać pijaków i innych bezdomnych. Ta ciągle za mną szła jakby mój cień. Co jej cholera zrobiłem, że się uczepiła? Szliśmy w ciszy chociaż tyle dobrze. Dotarliśmy do mojego laboratorium. Zapytałem ją, co ona tu jeszcze robi, a ona odparła, że chce trochę czasu spędzić ze mną. Co słucham? Pierwszy raz widzę osobę, bardziej pokręconą ode mnie. Niech robi co chce, byleby moje miejsce pracy pozostało nienaruszone. Skierowałem się do pokoju z książkami i tam pozostałem przez dłuższy czas.
Postanowiłem zrobić sobie mała przerwę. Idąc do kuchni zauważyłem po drodze… co ona mi tu cholera robi? Wszedłem do pomieszczenia, w którym paliło się światło. Nie wierzę. Nie potrzebuje tu sprzątaczki. Stała na drabinie i układała teczki papierów.
- Te, mała. Won od moich rzeczy! – Wystraszona moim nagłym pojawieniem się, straciła równowagę i spadła z drabiny. Złapałem ją, a teczki, które miała w rękach runęły na ziemię. Spojrzałem na nią wkurzony i odstawiłem na ziemię. – Idź, jeśli masz mi tu porządki robić.
- Ktoś musi…
- NIE MUSI I WYNOŚ SIĘ STĄD! Wkurzasz mnie już, rozumiesz!? – złapałem ją za szyję i pchnąłem o regał. – Masz pięć minut na opuszczenie tego miejsca, w przeciwnym razie poeksperymentuje na tobie.
Zostawiłem ją i skierowałem się do kuchni. Co za natrętne babsko. Zrobiłem sobie herbaty i wróciłem do mojej biblioteczki. Kilka minut później przyszła tutaj i nachyliła się z boku do lektury, którą czytałem.
- Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo wiesz? – odparła spokojnie półszeptem.
- Czyli chcesz bym nad tobą poeksperymentował, tak?
- Nie odważysz się człowiekowi tego zrobić.
- Nie odważę, powiadasz? – wstałem, złapałem ją za podbródek i przyjrzałem się jej oczom. – Nie wiesz, co robię z ludźmi, którzy mnie irytują, ale widzę chcesz się przekonać. Niech będzie. – Złapałem ją za rękę i poszedłem z nią do sali przeprowadzania eksperymentów z przeróżnymi sprzętami. Zwykle stosuje się je do nazoidów, ale dla ludzi też coś mam. Zostawiłem ja przy stole i udałem się do jednej z szafek. Zastrzyki usypiające. Dawka z tej skrzynki starczy na dwie godziny. Wziąłem jeden zastrzyk i podszedłem do niej. Teraz w jej oczach dostrzegłem strach, a ona sama się cofała ode mnie. – Gdzie ta twoja pewność siebie? Myślisz, że mnie znasz po paru godzinach i kilku rozmowach?
- Nie odważysz się. – Odparła i już opierała się o ścianę. Stanąłem blisko przed nią i nie umiałem oderwać wzorku od jej wystraszonego spojrzenia.
- To może się przekonamy? - Jedną ręką złapałem ją za twarz i odwróciłem w drugą stronę tym samym umożliwiając sobie miejsce na wbicie zastrzyku. Nie trwało to długo, a ona sama za późno odtrąciła moją rękę z przedmiotem. – Miłych snów moja droga. Nie martw się. Dobrze zajmę się twoim ciałem.
Kilka chwil potem osunęła się na ziemię. Wziąłem ją i położyłem na stole do przeprowadzenia eksperymentów. Jeszcze wczoraj chciałem się na kimś pobawić, a tu proszę. Ofiara sama przyszła. Przygotowałem sprzęt, a sam uważnie przyglądałem się jej budowie. Trzeba przyznać, że ta dziewczyna to niezły okaz. Nie za chuda, zgrabna i jej uroda. Ciekawe z kim jest, bo nie wierzę, że taka mała ślicznotka gania po mieście bez kogoś u swojego boku. Poszedłem do szafki, założyłem biały płaszcz i rękawiczki. Z innej szufladki wyjąłem moje akcesoria do rozcinania skóry człowieka i wycinania narządów. Zmieniłem pozycje lamp, by mi wygodniej było przy niej się bawić. Jeszcze inne przedmioty do odprowadzania krwi, ręczniki. Można zaczynać.
Naciąłem skórę w miejscu, gdzie zwykle mogą być umiejscowione źródła nadzwyczajnych umiejętności. Od środka emanowało białe światło. Magia, tak? Interesujące. Zostawiłem otwarte miejsce i przyglądałem się teraz górnej części ciała. W okolicach obojczyka zrobiłem ponowne nacięcie i odprowadziłem jej krew do probówki. Gdy odstawiłem naczynie zobaczyłem, że jej rana się zasklepia. Czy to przez jej magię? W takim razie mogę ją pociąć do woli, a i tak się wyleczy. Hahaha, nie wierzę, że trafiła mi się taka osoba, przy której mogę wiecznie coś robić, a ona sama nie dozna żadnych obrażeń. No nic, czas ją prześwietlić i zebrać dane. Przez kolejną godzinę moja maszyna dokładnie zapisywała układ jej genów i innych informacji. Za ten czas wpadłem na pomysł. Jeśli bym pod jej skórę wszczepił czip z rejestrem dźwięku to bym wiedział co i kiedy robi, a może bym się też dowiedział o Eve podczas którejś rozmowy. Poszedłem do innego pokoju z małymi zabawkami. Znalazłem czip, ale została mi ostatnia sztuka. Tss, będę musiał kupić nowe. Wróciłem do pomieszczeniu w którym bawiłem się z moją nowo poznaną koleżanką i wszczepiłem jej czip w okolicach karku. Na tym zakończę bawienie się nad nią albo może jeszcze ją potnę i nacieszę się widokiem samoregeneracji? Czemu nie. Wziąłem nożyk i przyłożyłem do jej policzka. Co ciekawe. Wahałem się przed tym czynem, dlaczego? Dlaczego od tak porostu nie mogę się nad nią poznęcać jak nad innymi? Odpuściłem tym razem i schowałem wszystkie zabawki. Na komputerze ustawiłem odczyt czipu na godzinę dwudziestą. Wtedy szczepionka przestanie działać. Poszedłem do biblioteczki i tam czytałem dalej moje lektury.
Nie wiedziałem kiedy usnąłem. Przebudziłem się w nocy. Co dziwne przykryty byłem kocem, a światło zostało zgaszone. Rozejrzałem się po pokoju i dzięki blasku światła księżyca, dostrzegłem ją śpiącą na fotelu. Czemu ona się tak uparła? Położyłem się z powrotem na stole i kilkanaście minut później odezwał się alarm ostrzegawczy. Wstałem i z ściany wysunąłem monitor. Przed bramą stali jej przyjaciele. Same z nią kurde problemy. Ona sama przebudziła się kilka chwil później.
- Zadowolona? Druga w nocy, a twoi przyjaciele dobijają się tu o ciebie. Po coś tu została? Miałaś iść stąd, a nie na noc zostawać.
- Za daleko bym miała do domu, więc zostałam – odparła i się przeciągła.
- Byś użyła głowy i magii, a nie robisz mi kłopoty.
Poszliśmy pod bramę, którą otworzyłem. Pobiegła do swoich przyjaciół, a oni ją przywitali czule. Chyba tak to się nazywało. Najdłużej i najwięcej wypytywał się o nią ten cały Elsword. Chyba miedzy nimi jest coś więcej jak przyjaźń. Potem podszedł do mnie i pytał, czy czegoś jej nie zrobiłem. Odparłem tylko by ją trzymał z dala ode mnie, bo tylko zawraca mi cztery litery. Przeprosił za nią i powiedział, że dopilnuje by tu nie przychodziła zbyt często. Wzruszyłem ramionami i zamykałem bramę. Odchodzili już, a ona jeszcze krzyczała, że niedługo znowu przyjdzie w odwiedziny. Nie umiem zrozumieć, co ona chce tym osiągnąć.
Udałem się do pokoju z komputerkiem, w którym zainstalowałem czip. Położyłem się na blacie stołu i słuchałem o czym gadają. Większość to były same pierdoły, ale przeczuwali, że jej coś zrobiłem. Dziwne, że ona sama nie powiedziała, co jej zrobiłem.
- Aisha, nie powinnaś do niego tam chodzić. Dobrze wiesz, że on nie jest normalny.
- Nie spędziłeś z nim ani chwili to nie wiesz, a ja wiem.
- Nie rób z niego kogoś, kim nie jest i nigdy nie będzie.
- Elsword! Nie skreślaj go tylko z powodu jego przeszłości. Każdego można zmienić.
- Ale nie psychopatę.
- Wcale taki nie jest. Przynajmniej ja nie zauważyłam.
- Jakbyś zauważyła to byś już była po drugiej stronie świata.
- Przesadzasz misiek. Ja tak łatwo nie odpuszczę.
- Dlaczego tak ci zależy na nim? – Hę? Jakie zależy znowu?
- Ja wiem, że on cierpi. Czuje to. Nikt nie jest szczęśliwy będąc samotnym i ja wiem, że ma takie dni kiedy to odczuwa. Ja chce mu pomóc.
- Na siłę. On sam musi tego chcieć.
- Chce, tylko boi się do tego przyznać.
- Ta, a ty skąd to wiesz?
- Jakby był obojętny i zimny jak sopel lodu to by mnie wywalił z laboratorium i pozwolił spaść z drabiny.
- Co ty robiłaś u niego na drabinie?
- Bawiłam się. – Trzeba było ją wywalić. Wtedy by miała inne zdanie. – Zobaczysz Elsword, z powrotem obudzę jego dobrą stronę.
- Zeki, nie będę ci powtarzać w kółko. To nie jest dobry pomysł, jest to niebezpieczne i nie wiesz czego on chce w głębi serca.
- Wiem czego chce! Tego co wszyscy! Bliskiej osoby i sama wiedza, że jego istnienie jest dla kogoś ważne!
- Nie odpuścisz?
- Nie ma mowy. Pomogę mu.
Pomóc? Mi? Ona jest ostatnią osobą, od której bym przyjął pomoc. Więc to wyjaśnia, dlaczego tak się narzucała. Normalnie bym to zignorował tylko, dlaczego po usłyszeniu tej rozmowy jest mi tak źle. Co ona mi zrobiła?! Przeklęta czarodziejka! Nie pozwolę by zmieniła mnie i moje dotychczasowe życie. Nie ma takiej opcji! Nikomu nie pozwolę ingerować w moje życie i ona wyniesie się z niego. Nigdy więcej nie mogę dopuścić do spotkania, bo mnie zabije słowami. Miłość? Nie potrzebne mi to, ani fakt, że komuś zależy na mnie. Jakoś żyłem do tej pory bez tego i jakoś się to nie odbijało, ale teraz. Te słowa mnie bolą i czemu do cholery łzy mi lecą z oczu? Nigdy nie płakałem, a teraz? Żadna dziewczynka nie będzie mnie zmieniać!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz