niedziela, 5 stycznia 2014

Wpis6 Oczami Adda

Przez kolejne dni, tygodnie i miesiące pracowałem nad danymi z dyskietki oraz energią El. Podczas badań udało mi się krok po kroku tworzyć tzw. Nasod Armor. Na już chciałem to sprawdzić na sobie, ale za duże ryzyko się wiązało z przeprowadzeniem tego eksperymentu. Muszę uzbroić się jeszcze w cierpliwość. Jakiś czas później, niewiadomych odnośnie tej operacji było mniej. Postanowiłem w końcu użyć Nasod Armor na sobie. Po kilkugodzinnym eksperymencie udało się z powodzeniem skompatybilizować NA z moim ciałem. Każdego dnia sprawdzałem, czy wszystko jest w porządku i kładłem się do łóżka. Byłem zmęczony tym zabiegiem, ale gdy tylko dojdę do siebie od razu się sprawdzi do czego jest zdolna moja zabawka.

Po tygodniu odzyskałem swoje siły i udałem się do pomieszczenia testowego. Według wszystkich obliczeń, powinienem przełamać niektóre prawa fizyki. Gdy tylko pojawił się cel zaatakowałem go wraz z NA. Szybkość ataków, siła i pancerz, który się pojawiał zadowoliły mnie. Nowa broń będzie zabójcza dla niektórych istot, jednak żeby w pełni go wykorzystać muszę przechodzić do DP systemu.
Przy okazji chyba nie pisałem jeszcze o DP systemie. Dzięki temu siła moich podstawowych ataków oraz specjalnych zostaje zwiększona. Muszę jednak uważać by całkowicie tego nie wyczerpać, bo w trakcie walki mogłoby to mi zaszkodzić. Będę musiał zwiększyć wydajność DP skoro ataki NA się na nim opierają. Przy okazji udało mi się wynaleźć nowe specjalne ataki. Jeszcze trochę nad tym popracować i nic nie stanie mina drodze, a gdy znajdę nowe informację to ulepszę NA i zakończę eksperyment. Na chwilę obecną jestem usatysfakcjonowany.

Założyłem nowe, ciemnej kolorystyki ciuchy i udałem się  na miasto. Przechodząc przez ulicę wpadł na mnie jakiś koleś i kazał mi zsunąć się z drogi. Ja? Mi powiedzieć takie coś? Za kogo ten frajer się uważa? Gdy tylko chciał mnie minąć złapałem go za ramię i spojrzałem na niego z uśmieszkiem. Przez chwilę stał sparaliżowany, a ja w tym czasie wykręciłem mu rękę i przewróciłem na ziemię. Kucnąłem obok niego i zacisnąłem dłoń na jego szyi.
- Co powiesz na mały eksperyment pod tytułem, ile wytrzymasz bez dostępu do powietrze, hm?
Zaśmiałem się i z euforią patrzałem na jego twarz, która wręcz błagała bym go zostawił.
- Add? – Odwróciłem się w stronę dobiegającego głosu. Była to ta malutka w fioletowych włosach. Zwolniłem uścisk, a ofiara zaczęła łapliwie łapać oddech. Kopnąłem go w brzuch i odleciał kawałek dalej.
- Co chcesz?  - zapytałem mierząc ją wzrokiem. Zmieniła się. Miała na sobie dziwną zbroję i włosy spięte w kucyk.
- Podziękować za pomoc w złapaniu – i wskazała na tamtego frajera palcem.
- Heh, gdyby mnie nie wkurzył to bym go nie tknął.
Chwilę potem przyszła policja i go zabrała, a on sam prosił ich by go zabrali z dala ode mnie. Co za słaby człowiek. Dziewczyna podeszła do mnie i zapytała, czy możemy porozmawiać. Odmówiłem. Nie mam powodu by z nią gadać o czymkolwiek. Skierowałem się w drugą stronę i wtedy mi się przypomniało o Eve. Cholera, że też tak się poświęcać trzeba by zdobyć choć trochę informacji o niej. Odwróciłem się do dziewczyny i odparłem, że można pogadać. Ucieszyła się i poszliśmy do najbliższej kawiarni. Mam nadzieję, że ten koszmar szybko minie.
- Znałaś Eve, prawda?
- Oczywiście. Była jedyna w swoim rodzaju. Pomimo że była nazoidem to mogłam wyczuć od niej ludzkie cechy. Czasem była oschła i traktowała wszystkich z góry, ale nie ma co się dziwić jak jest królową nazoidów. Ach, tak mi jej brakuje.
- A co się z nią stało?
- Zniknęła po kilku sprzeczkach i incydentach z jej najbliższym przyjacielem, którym jest Elsword.
- Który to?
- Och, wybacz. Tak się rozgadałam, że się nie przedstawiłam. Jestem Aisha, Zekira, a Elsword to ten w zbroi Caligo i mieczem.
- A reszta?
- Em, Rena to ta w zielonych włosach w czarnej sukience i długich butach, Raven to ten z zmechanizowaną ręką, Ara to ta w zbroi Devila z włócznią, Elesis w długich czerwonych włosach i Chung z działem.  Mogę wiedzieć czemu pytasz?
- Z ciekawości.
- Może chciałbyś do nas dołączyć. – O mało nie zakrztusiłem się wodą, którą piłem gdy to usłyszałem.
- Żartujesz sobie? Nie mam żadnego powodu by do was dołączyć.
- Chcesz informacji o Eve, a kto ich najwięcej posiada poza nami, hm? – zapytała i się uśmiechnęła.
- Zdobędę je w inny sposób. Nie potrzebuje waszej pomocy.
- Potrzebujesz tylko jeszcze o tym nie wiesz…
- Słuchaj no mała. Wkurzasz mnie – zachichotała i dopiła swój napój.
- Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.
Zostawiła pieniądze na blacie i skierowała się do wyjścia. Jeszcze nie upadłem tak nisko by dołączyć do tej bandy kretynów. Może i najwięcej mieli styczności z Eve, jednak to nie jest istotne.

Wracając do laboratorium, Vanessa zadzwoniła do mnie i poprosiła bym do niej przyszedł.
- Czego znowu chcesz? – zapytałem i rozwaliłem się na kanapie.
- Chciałabym cię prosić o pomoc w pozbyciu się kilku ludzi.
- Mogę z nimi zrobić co tylko zechce?
- Tak. Mają zniknąć. – zaśmiałem się. Taka opcja mi się podoba.
- Więc, kto jest moim celem? – wręczyła mi zdjęcia i informacje o ich miejscu pobytu.
Gdy dotarłem na miejsce przywitali mnie otwarcie ich ochroniarze, o ile można ich tak nazwać. Rozerwałem ich ciała Particlem i wszedłem do środka. Kopnąłem w drzwi, które wyleciały z zawiasów i runęły na ziemię. Spojrzeli na mnie poddenerwowani, a ja się uśmiechnąłem do nich.
- Więc panowie. Jak powinienem się was pozbyć? Szybko? Wolno? – śmiech odbijał się echem po pomieszczeniu.
- Za kogo ty nas uważasz szczylu! – Jeden z nich rzucił się na mnie z nożem. Aktywowałem DP i NA. Szybkim ruchem uniknąłem ataku i ręką złapałem za jego twarz. Jednym ruchem ręki wbiłem go w ziemię rozwalając przy tym jego czaszkę. Zaśmiałem się i z żądzą rozlewu krwi na nich spojrzałem.

- Czas na was. – Zdjąłem rękę z jego twarzy i podszedłem do pozostałych. Z strachu atakowali wszystkim co im się nawinęło pod rękę. Wykorzystałem pancerz NA do odbijania ataków i pobiłem ich do żywego w tym trybie. Leżeli na ziemi zakrwawieni i próbowali wstać. – Czym by was tu wykończyć? Hahahaha. Wiem, już wiem. To będzie widowiskowa śmierć. Hahaha. – Wykorzystam do ich zabicia Conquerora, który w DP systemie działa podobnie jak Particle. Użyłem tego ataku i po nich nie zostało nic. No, chyba że mam brać pod uwagę krew, która była wszędzie. Było tak zabawnie i już się skończyło. Na dodatek się ubrudziłem. Dopiero co założyłem nowe ubrania. Nieważne. Zadzwoniłem do Vanessy by wysłała tam ludzi by posprzątali, bo trochę nabrudziłem podczas wykonywania roboty. Z przyjemnością bym nad kimś poeksperymentował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz