Dni, tygodnie i miesiące mijały. To już pół roku, od kiedy udało mi się ukończyć Nasod Armor. Cały czas poświęciłem swojemu własnemu rozwojowi. Nowe ataki tylko dopełniają moje dzieło. W trakcie trenowania nie obyło się bez misji, które dawała mi Vanessa. W dość szybkim czasie zaczęto mnie nazywać Lunatic Psyker ze względu na moją destrukcyjną siłę. Całe miasto zapamiętało sobie jedno - nie wchodzić mi w drogę, inaczej przepłaci się za to życiem. Misje były dla mnie dobrą formą treningu. Z czasem wyrosłem z swoich poprzednich nawyków i ubrań. Obsesja na punkcie mojej kochanej nazoidki też zmalała, co nie znaczy, że nie chce jej znaleźć i przy niej się pobawić. Sam mój wygląd też się zmienił. Ściąłem nieco włosy, pozostawiając krótką grzywkę, ubrania nadal zostawiłem w kolorystyce co kiedyś. Fioletowa koszula, na to czarna kamizelka, spodnie i buty też tego samego koloru. Rękawice miałem czarne, zakończone metalowymi końcówkami u palców. Dzięki temu, siła moich ataków wzrosła. Poza tym, wole mieć ochronione ręce podczas atakowania w Dynamo Point. Użycie tych ataków bez osłony, prawdopodobnie pozbawiły by mnie dłoni. Przy okazji potrzebuje też możliwość formowania plazmy. To jest coś nowego i doszło wraz z ulepszeniem Nasod Armor. Plazmę wykorzystuję generalnie do combosów, bo jednak zabawa tym w większej mierze, może być niebezpieczna. Kiedyś może bardziej się na tym skupię. W trakcie treningu, Glave pomógł mi z nauką nowego, silnego ataku, który każdy wojownik posiada. Nie wiem skąd on wiedział, jaki atak mi się przyda, ale udało mu się mnie zaskoczyć. Atak opiera się na kumulowaniu energii elektrycznej w jednym miejscu. Posiada właściwości przyciągania wszystkiego o promieniu dziesięciu metrów. Atak kończy się jednym wielkim wyładowaniem w postaci tornada. Nazywa się Dooms Day. Wytłumaczył mi, że do tego ataku potrzebuje esencje Eldrytu. Powiedział jak to zdobyć i później zacząłem pracować nad skutecznym wykorzystaniem moich ataków.
Jakiś czas temu, przechodząc przez park, dostrzegłem nad rzeczką, białą, małą lisiczkę. Podszedłem do niej. Siedziała zapłakana na brzegu i wpatrywała się w tafle wody. Przykucnąłem do niej, a ona spojrzała na mnie swoimi różowymi oczami. Przez chwilę na mnie patrzała, a potem podbiegła i przytuliła się. Jak na zwierzę to ma wysoki poziom inteligencji, bo jakoś nie widzi się takie sytuację na co dzień. Pogłaskałem ją po głowie i od tego dnia razem wykonywaliśmy misję. Jej wyjątkowe ataki duszkami, które zamrażają przeciwnika są bardzo przydatne.
Dziś Vanessa wezwała mnie, bo ma pilną sprawę do omówienia. Rozwaliłem się u niej na kanapie i zapytałem, cóż to za sprawa. Opowiedziała mi, że jakiś czas temu ekipa Elsworda wraz z Apple wyruszyli do Starego Akweduktu, w celu zbadania starożytnych nazdoiów, jednak podobno jest tam parę osobników wrogo nastawionych. Od kilku dni nie ma od nich żadnych wiadomości i poprosiła mnie bym tam poszedł i sprawdził, czy wszystko z nimi w porządku. Rozmyślałem chwilę nad tym. Jedyne co mnie chyba motywuje do pójścia tam to fakt, że jest tam Apple. Zgodziłem się i wyruszyłem tego samego dnia.
W Hamel spotkałem Penentia, który zapytał mnie, czy to ja jestem wojownikiem przysłanym od Vanessy. Przytaknąłem tylko, a on powiedział mi, jak najszybciej mogę dostać się do celu. Wsiadłem na skuter i kierowałem się drogą, którą wskazał mi Penentio. Jakiś czas później dotarłem do Starego Akweduktu. Idąc dalej napotkałem martwe ciała demonów jak i nazoidów. Pewnie demony przejęły nad nimi kontrolę i musieli je zabić. Szkoda, ale pewnie tylko dla Apple. Kierując się przed siebie, dostrzegłem ich walczących z innymi antycznymi nazoidami. Zeskoczyłem z jednaj platformy na drugą i pobiegłem w ich kierunku. Ponownie wskoczyłem na platformy wyżej by od drugiej strony móc ich zaatakować. Gdy byłem nad nimi, zauważyłem, że jeden z nich, dużych rozmiarów robił zamach by zaatakować Apple. Włączyłem swój Dynamo Point system, zacisnąłem dłoń w pięść i zeskoczyłem na niego. Uderzyłem go z taką siłą, że wgniotłem go w kamienną posadzkę. Dookoła rozchodził się kurz z zniszczonego fundamentu. Gdy zniknął spojrzałem na Apple, która patrzała na mnie swoim zimnym spojrzeniem oraz reszta, która znieruchomiała.
- Szkoda by było gdyby coś ci się stało. Powinnaś bardziej uważać Apple. - uśmiechnąłem się do niej i zeskoczyłem z nazoida.
- Add... Co ty tu robisz...
- Jakbyście dali oznaki życia to by mnie tu nie było, rozumiesz? - rzuciłem znudzony i założyłem ręce.
- Nie mieliśmy jak, bo zakłócili sygnał tutaj. W ogóle, ty... - spojrzałem na nią, a ona zmierzyła mnie wzrokiem. - Ukończyłeś to nad czym pracowałeś. Zmieniłeś się.
- No coś takiego - rzuciłem i podszedłem do niej. - Pośpiesz się z wykonywaniem swojego zadania, bo nie zamierzam spędzać z wami ani chwili dłużej.
Po tych słowach minęła mnie i szła przed siebie. Ruszyłem za nią, a za mną cała reszta. Po kilkuminutowej wędrówce doszliśmy do kamiennych drzwi. Apple próbowała je otworzyć jednak się nie dało. Inni też próbowali je otworzyć normalnymi sposobami, a potem siłą. Westchnąłem tylko i kazałem im się zsunąć.
- Za kogo ty się masz, co? - wypaliła oburzona Rena.
- Za kogoś, kto jest w stanie sobie z tym poradzić. Posuń się łaskawie albo twoja piękna twarzyczka się pobrudzi. - Po tych słowach jeszcze bardziej wściekła odsunął się i chyba czekała aż skończę by coś mi powiedzieć. Po aktywacji DP systemu, stanąłem przed drzwiami i po chwili kopnąłem w nie. Chwile później się rozsypały i utorowały nam drogę. Odsunąłem się na bok i gestem kazałem im wejść do środka. - Panie przodem.
Apple podziękowała za pomoc i weszła do środka, a za nią cała reszta.
- Jeszcze sobie z tobą porozmawiam. - rzuciła Rena i zaraz za nią wszedł Raven, który wrogo na mnie spojrzał.
W środku panowała błoga cisza. Atmosfera tu panująca była zupełnie inna niż na zewnątrz. Wszędzie kamienne filary, woda i kamienne ściany. Idąc dalej dotarliśmy do centrum pomieszczenia. W niej znajdował się filar, na którym był umiejscowiony kamień. Po bokach stały lustra, których promienie światła odbijanego padały na przedmiot. Chwilę później, zza ściany wyszedł duży, tygryso-podobny nazoid. Zapytał nas po co tu przyszliśmy. Apple powiedziała mu, że potrzebuje energii kamienia do produkcji nazoidów w sercu Altery. Patrzał na nią podejrzliwie, a potem na nas. Zapytał, czy jesteśmy jej znajomymi. Kiwnęła głową, a on nas okrążył.
- Ty... - akurat skierował się do mnie. - Posiadasz broń nazoidów, jednak jesteś człowiekiem.
- Co w tym dziwnego?
- Nikt nie odważył się z ludzi walczyć broniami z nazoidów. Poza tym twoja jest dziwna.
- Eltrion - dźwignął swój łeb i spojrzał na mnie uważnie. - Ciekawych masz znajomych moja droga nazoidko - odszedł i podszedł do niej. - Zabierz co potrzebujesz i nie przychodź tu zbyt często.
- Wiem, Tyroni, wiem.
- Tyroni? - zapytała czarodziejka. Apple poszła do kamienia, a Tyroni nas opuścił. Potem podeszła do nas.
- To brat Taranvasha.
Po tych słowach skierowaliśmy się na zewnątrz i wróciliśmy do Hamel. Penentio dziękował, że nic nam się nie stało. Po rozmowie z nim, Apple podziękowała za pomoc i wróciła do Altery. Natomiast ja nie mogłem od tak sobie pójść. Ta cała elfka podeszła do mnie i ostrzegała, żeby więcej takie sytuacje się nie powtarzały. Wzruszyłem tylko ramionami i skierowałem się do Aranki. Wtedy Elsword zapytał mnie, czemu im pomogłem. Odparłem, że zrobiłem to tylko ze względu na zlecenie oraz zagrożenie Apple. Za chłopakiem stała ta cała czarodziejka, która bacznie mi się przyglądała. Zignorowałem to i wróciłem do Belder.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz