wtorek, 21 stycznia 2014

Wpis3 Oczami Add'a

Myślałem, że sobie jeszcze z tą czarodziejką pobawię, a tu już wracali do Sander. Szkoda trochę, ale za to mam teraz spokój. Dokończyłem projekt skutera i oddałem Arance. Resztę czasu wolnego spędziłem na montowaniu broni z Eltriona.

Kilka dni później, jako nową rozrywkę, Glave przygotował specjalne pomieszczenia wymiarowe, a w niej możliwość walki z Eltrionem. Jest słabszy od oryginału, a że ludzie zaczęli narzekać na brak zajęć to będzie to idealna rozrywka. Dodatkowo, za uzbieranie pewnej ilości fragmentów z bossa, będzie można sobie ulepszyć swój sprzęt. W wolnych chwilach tam chodziłem. Zawsze przydadzą się dodatkowe sloty w uzbrojeniu.
Moja broń z Eltriona została ukończona. Podstawowy atak był o wiele większy niż innych modeli broni. Poszedłem na rynek kupić zwój ulepszenia poziomu dziewiątego. Dzięki temu, siła moich ataków będzie wręcz miażdżyła przeciwników. Od razu po ulepszeniu udałem się na pierwszy lepszy teren z wrogami. Broń spisywała się bardzo dobrze, jednak i tak odczuwałem braki w sile. Pomimo, że nie mam problemów podczas walki to nie jestem w stanie osiągnąć limitu ataków jak i Nasod Armor. Potrzebuje więcej mocy, czegoś, co da mi możliwość wyciągnięcia sto dwadzieścia procent.


Kolejne dni pracowałem nad tym i testowałem na symulacji Eltriona, walkach przeciwko innym wojownikom albo na terenach. Ciągle za mało, zdecydowanie za mało. Muszę coś z tym zrobić, bo nie wytrzymam dłużej z tym żałośnie słabym systemem.
Tego dnia, na Raidzie spotkałem tego całego Elsworda. Po zakończonej walce zapytał mnie co za broń mam. Odpowiedziałem na jego głupie pytanie, a ten dalej męczył i mówił, że to niemożliwe. Gdy mu pokazałem broń od razu się zamknął. Chciałem już iść, ale tak jakoś zapytałem go, czy chciałby też taką broń. Początkowo nie chciał mi wierzyć, w to co mówiłem. Sam sobie się dziwie, że mu to zaoferowałem. Akurat zostało mi części na jeszcze jedną broń. Co prawda jakbym dał ogłoszenie z tym, to bym miał dużo ofert i kasy, ale kasy to ja mam po samą głowę, więc... Przystał na moją ofertę. Jak już wróciłem to zabrałem się za robienie tej broni.


Dni mijały, a ja wciąż nie osiągnąłem swojego celu. Udałem się do Altery i tam spotkałem burmistrza miasta - Adel. Zapytał, po co tutaj przyszedłem. Odparłem, że w poszukiwaniu nowej mocy. Uśmiechnął się do mnie i powiedział, że w sercu Altery znajduje się źródło olbrzymiej mocy. Powiedziałem mu, że część tej mocy już wykorzystałem. On jednak zaprzeczył i powiedział, że dostałem próbkę mocy z małego fragmentu kryształu Eldyrtu. Wyjaśnił też, że w sercu znajduje się duży kryształ tego kamienia i wytwarza ono duże pokłady mocy. Ucieszyło mnie to i skierowałem się do tego miejsca. O dziwo, moich koleżanek nazoidek nie było. Skoro droga wolna to czas zabrać to, czego potrzebuje.
Po powrocie do miasta zapytałem tego małego Pongosa, czy ma jakieś laboratorium na zbyciu. Odparł, że jest takie jedno, gdzie dokonywane są różne modyfikacje nazoidów i broni. Udaliśmy się tam i przez jakiś czas pracowałem, razem z innymi Pongosami, nad zwiększeniem mocy moich Dynamo. Nawet nie zorientowałem się, że minęło z miesiąc czasu.


W końcu nadszedł dzień, w którym moc mojego Dynamo się zwiększyła, jednak to mnie nie usatysfakcjonowało. Niby mam lepszą broń, ale dalej nie mogę wycisnąć z niej ponad normę, nie wspominając o Nasod Armor. Moje pragnienie osiągnięcia limitu broni nie znała granic. Nawet już Eve mnie nie interesowała. Mój jedyny cel teraz to dokończenie Nasod Armor.
Adel widząc moje niezadowolenie i potrzebę zwiększenia jeszcze bardziej mocy, pokierował mnie do Peity. Opowiadał, że w okolicach tego miasta panują moce mrocznego Eldrytu i Kamienia Księżyca, dzięki którym Elsword i cała jego ekipa byli w stanie zwiększyć swój poziom. Skoro tak sprawa się ma to udałem się tam.


Peita - miasto, które ciągle jest zagrożone demonami. Pomimo, że wcześniej tamta banda się ich pozbyła to ciągle pojawiają się nowe. Tak jak teraz. Miasto było atakowane przez grupkę demonów. Strażnicy starali się je pozbyć. Jakiś artylerzysta, z pistoletami, dobrze sobie radził, wraz z jakąś czarodziejką, która ciągle go supportowała. Było dobrze do czasu, gdy nie pojawiła się grupka silniejszych potworów. Wtedy zostali zmuszeni oni, jak i pozostali jego towarzysze do odwrotu. Podszedłem bliżej, a potem ich minąłem szturchając tamtego blondasa. Zapytał mnie co robię i kazał mi się wycofać, bo to niebezpieczne. Stanąłem pomiędzy strażnikami miasta, a demonami i zaśmiałem się. Odwróciłem się do niego rozbawiony i zapytałem za kogo on mnie uważa. Aktywowałem system DP i użyłem na tych demonach Conquera. Jak zwykle, nic po moich przeciwnikach nie zostało. Rozbawiony tym wszystkim minąłem ich i skierowałem się do Lenta, o którym też wspomniał mi Adel.
Dotarłem do jego miejsca pobytu. Siedział przy stole i gdy mnie zobaczył, zmierzył wzrokiem i zapytał, czy to ja jestem tym naukowcem z Belder. Podszedłem bliżej i usiadłem na moich Dynamo przed nim. Odparłem, że tak i dodałem, że Adel mnie tu przysłał. Skinął głową i zawołał swojego kolegę, Alvara. Był strasznie niezdarny, ale to nieważne. Posiadał informację o mrocznej energii demonów i to mi wystarczyło. Wytłumaczył mi co i jak mam zrobić by zwiększyć swoją moc. W zamian za otrzymane informację, miałem im przez jakiś czas pomagać w wytępianiu tej zarazy. Mi odpowiada, wyżyje się na tych stworzeniach i będę czerpać satysfakcję z ich zabijania.


Zostałem przydzielony do grupy, do której należał ten bojaźliwy artylerzysta i przesłodzona lalka barbie. Oczywiście jakie to pretensje mieli, że uważam ich za słabeuszy. Po tym co pokazali raczej rewelacji nie widzę. Dla mnie oni byli tylko zbędnymi ludźmi, których z chęcią bym się pozbył, a potem wmówił, że zginęli podczas misji. Hahaha, plan doskonały można rzecz, ale nie, nie. Zostawię ich przy życiu, niech się cieszą. Pierwsze dni jak i kolejne były strasznie nudne. Gdy oni się męczyli w pozbywaniu wrogów, mi wystarczył jeden, czy tam dwa ataki, plus combo z Nasod Armor i nie było wroga. Skąd się tak żałośni ludzie biorą?
Wraz z radami Alvara, podczas swoich misji zbierałem mroczną energię tych bestii. Powiedział, że potrzeba tego bardzo dużo, żeby potem można było z tego zrobić użytek. Niech tak będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz