Myślałem, że sobie
jeszcze z tą czarodziejką pobawię, a tu już wracali do Sander. Szkoda
trochę, ale za to mam teraz spokój. Dokończyłem projekt skutera i
oddałem Arance. Resztę czasu wolnego spędziłem na montowaniu broni z
Eltriona.
Kilka dni później, jako nową rozrywkę, Glave przygotował specjalne
pomieszczenia wymiarowe, a w niej możliwość walki z Eltrionem. Jest
słabszy od oryginału, a że ludzie zaczęli narzekać na brak zajęć to
będzie to idealna rozrywka. Dodatkowo, za uzbieranie pewnej ilości
fragmentów z bossa, będzie można sobie ulepszyć swój sprzęt. W wolnych
chwilach tam chodziłem. Zawsze przydadzą się dodatkowe sloty w
uzbrojeniu.
Moja broń z Eltriona została ukończona. Podstawowy atak był o wiele
większy niż innych modeli broni. Poszedłem na rynek kupić zwój
ulepszenia poziomu dziewiątego. Dzięki temu, siła moich ataków będzie
wręcz miażdżyła przeciwników. Od razu po ulepszeniu udałem się na
pierwszy lepszy teren z wrogami. Broń spisywała się bardzo dobrze,
jednak i tak odczuwałem braki w sile. Pomimo, że nie mam problemów
podczas walki to nie jestem w stanie osiągnąć limitu ataków jak i Nasod
Armor. Potrzebuje więcej mocy, czegoś, co da mi możliwość wyciągnięcia
sto dwadzieścia procent.
Kolejne dni pracowałem nad tym i testowałem na symulacji Eltriona,
walkach przeciwko innym wojownikom albo na terenach. Ciągle za mało,
zdecydowanie za mało. Muszę coś z tym zrobić, bo nie wytrzymam dłużej z
tym żałośnie słabym systemem.
Tego dnia, na Raidzie spotkałem tego całego Elsworda. Po zakończonej
walce zapytał mnie co za broń mam. Odpowiedziałem na jego głupie
pytanie, a ten dalej męczył i mówił, że to niemożliwe. Gdy mu pokazałem
broń od razu się zamknął. Chciałem już iść, ale tak jakoś zapytałem go,
czy chciałby też taką broń. Początkowo nie chciał mi wierzyć, w to co
mówiłem. Sam sobie się dziwie, że mu to zaoferowałem. Akurat zostało mi
części na jeszcze jedną broń. Co prawda jakbym dał ogłoszenie z tym, to
bym miał dużo ofert i kasy, ale kasy to ja mam po samą głowę, więc...
Przystał na moją ofertę. Jak już wróciłem to zabrałem się za robienie
tej broni.
Dni mijały, a ja wciąż nie osiągnąłem swojego celu. Udałem się do Altery
i tam spotkałem burmistrza miasta - Adel. Zapytał, po co tutaj
przyszedłem. Odparłem, że w poszukiwaniu nowej mocy. Uśmiechnął się do
mnie i powiedział, że w sercu Altery znajduje się źródło olbrzymiej
mocy. Powiedziałem mu, że część tej mocy już wykorzystałem. On jednak
zaprzeczył i powiedział, że dostałem próbkę mocy z małego fragmentu
kryształu Eldyrtu. Wyjaśnił też, że w sercu znajduje się duży kryształ
tego kamienia i wytwarza ono duże pokłady mocy. Ucieszyło mnie to i
skierowałem się do tego miejsca. O dziwo, moich koleżanek nazoidek nie
było. Skoro droga wolna to czas zabrać to, czego potrzebuje.
Po powrocie do miasta zapytałem tego małego Pongosa, czy ma jakieś
laboratorium na zbyciu. Odparł, że jest takie jedno, gdzie dokonywane są
różne modyfikacje nazoidów i broni. Udaliśmy się tam i przez jakiś czas
pracowałem, razem z innymi Pongosami, nad zwiększeniem mocy moich
Dynamo. Nawet nie zorientowałem się, że minęło z miesiąc czasu.
W końcu nadszedł dzień, w którym moc mojego Dynamo się zwiększyła,
jednak to mnie nie usatysfakcjonowało. Niby mam lepszą broń, ale dalej
nie mogę wycisnąć z niej ponad normę, nie wspominając o Nasod Armor.
Moje pragnienie osiągnięcia limitu broni nie znała granic. Nawet już Eve
mnie nie interesowała. Mój jedyny cel teraz to dokończenie Nasod Armor.
Adel widząc moje niezadowolenie i potrzebę zwiększenia jeszcze bardziej
mocy, pokierował mnie do Peity. Opowiadał, że w okolicach tego miasta
panują moce mrocznego Eldrytu i Kamienia Księżyca, dzięki którym Elsword
i cała jego ekipa byli w stanie zwiększyć swój poziom. Skoro tak sprawa
się ma to udałem się tam.
Peita - miasto, które ciągle jest zagrożone demonami. Pomimo, że
wcześniej tamta banda się ich pozbyła to ciągle pojawiają się nowe. Tak
jak teraz. Miasto było atakowane przez grupkę demonów. Strażnicy starali
się je pozbyć. Jakiś artylerzysta, z pistoletami, dobrze sobie radził,
wraz z jakąś czarodziejką, która ciągle go supportowała. Było dobrze do
czasu, gdy nie pojawiła się grupka silniejszych potworów. Wtedy zostali
zmuszeni oni, jak i pozostali jego towarzysze do odwrotu. Podszedłem
bliżej, a potem ich minąłem szturchając tamtego blondasa. Zapytał mnie
co robię i kazał mi się wycofać, bo to niebezpieczne. Stanąłem pomiędzy
strażnikami miasta, a demonami i zaśmiałem się. Odwróciłem się do niego
rozbawiony i zapytałem za kogo on mnie uważa. Aktywowałem system DP i
użyłem na tych demonach Conquera. Jak zwykle, nic po moich przeciwnikach
nie zostało. Rozbawiony tym wszystkim minąłem ich i skierowałem się do
Lenta, o którym też wspomniał mi Adel.
Dotarłem do jego miejsca pobytu. Siedział przy stole i gdy mnie
zobaczył, zmierzył wzrokiem i zapytał, czy to ja jestem tym naukowcem z
Belder. Podszedłem bliżej i usiadłem na moich Dynamo przed nim.
Odparłem, że tak i dodałem, że Adel mnie tu przysłał. Skinął głową i
zawołał swojego kolegę, Alvara. Był strasznie niezdarny, ale to
nieważne. Posiadał informację o mrocznej energii demonów i to mi
wystarczyło. Wytłumaczył mi co i jak mam zrobić by zwiększyć swoją moc. W
zamian za otrzymane informację, miałem im przez jakiś czas pomagać w
wytępianiu tej zarazy. Mi odpowiada, wyżyje się na tych stworzeniach i
będę czerpać satysfakcję z ich zabijania.
Zostałem przydzielony do grupy, do której należał ten bojaźliwy
artylerzysta i przesłodzona lalka barbie. Oczywiście jakie to pretensje
mieli, że uważam ich za słabeuszy. Po tym co pokazali raczej rewelacji
nie widzę. Dla mnie oni byli tylko zbędnymi ludźmi, których z chęcią bym
się pozbył, a potem wmówił, że zginęli podczas misji. Hahaha, plan
doskonały można rzecz, ale nie, nie. Zostawię ich przy życiu, niech się
cieszą. Pierwsze dni jak i kolejne były strasznie nudne. Gdy oni się
męczyli w pozbywaniu wrogów, mi wystarczył jeden, czy tam dwa ataki,
plus combo z Nasod Armor i nie było wroga. Skąd się tak żałośni ludzie
biorą?
Wraz z radami Alvara, podczas swoich misji zbierałem mroczną energię
tych bestii. Powiedział, że potrzeba tego bardzo dużo, żeby potem można
było z tego zrobić użytek. Niech tak będzie.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz