sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział XXII Raid boss jako rozgrywka?; albo ja albo on - wybieraj Aisha; nowy mount - skuterek; zmiana w umiejętnościach u Reny; Evil Tracer ver.2; Add i jego zmiany

Następnego ranka wróciliśmy do Sander. Podczas drogi powrotnej, Aisha i Elesis rozmawiały o różnych wydarzeniach za ten czas. W samym mieście nic się nie zmieniło za ten czas. Jedynie spotykałem nowych wojowników. Gdy wróciliśmy do pałacu od razu dziewczyny poszły plotkować. Ja udałem się na dzienne misję, a Raven to sam nie wiem. Nie interesowało mnie to zbytnio.

Jak już zakończyłem swoje zadania na dziś, udałem się na sale treningową. Nie zamierzam stać się tak szybko demonem. W ogóle nie chce nim być. Żeby wszystko wróciło do normalności bym musiał pozbyć się Mrocznego i tym samym Cornwell'a a to nie wchodzi w grę. Kontrola, najważniejsza jest kontrola. Jeśli to opanuje to wszystko powinno być w porządku.

Wieczorem wróciłem do pałacu i dowiedziałem się od reszty, że Glave przygotował symulację Eltriona. Zapytałem, po kij to zrobił, a Rena odparła, że ma to być nowa rozrywka oraz za zebranie pewnej ilości śmieci, będzie można sobie powiększyć sloty do broni i zbroi. Nie podobał mi się ten pomysł. Jak my sami mami problemy to co dopiero inni. Jednak Ara później zapewniała, że osłabił go na tyle, że inni wojownicy dadzą radę, dodatkowo w tej przestrzeni będzie ustawione samo uleczanie, gdy ktoś będzie umierający. No to kolejna dzienna misja się szykuje. Rena wręczyła mi gazetę, w której wszystko było opisane. Wyczytałem też, że jest szansa na zdobycie najlepszej broni, jaka może być. Brzmi fajnie, tylko szansa, że się je zdobędzie jest równa jeden procent. Ciekawe, kto pierwszy będzie wozić się w nowej broni.

Następnego dnia wyruszyłem na walkę z Eltrionem. W wybranej przestrzeni może być maksymalnie dwunastu wojowników i walka trwa dwanaście minut. Ataki bossa pozostały takie same, tylko ich obrażenia się zmniejszyły. Trzeba przyznać, że Glave ma głowę do biznesu. Nie ma co. Wrota do walki z bossem otwierają się plus, minus co dwie godziny. Raczej nie będę chodzić na wszystkie, ale postaram się zaliczać ich większość.

Kilka dni po wprowadzeniu Raid boss, podczas jednej z walk spotkałem Add'a. Aż mnie coś skręciło w środku. Zapewne mnie też zauważył, ale i tak skupiliśmy się na walce. Wszystkie ataki Eltriona, wraz z wkurzającymi pociskami unikał jakby nigdy nic. No tak, zapomniałem, że sam przy nim majsterkował to zna go na wylot. Gdy walka dobiegła końca przyjrzałem się jego broni. Zastanawiała mnie ona, bo zadawał dość spore obrażenia podczas walki. Zapytałem go, co za broń ma. Spojrzał na mnie i po chwili odparł, że z Eltriona. Wmurowało mnie. Na bank to nie jest broń z bossa. Pokazał mi ją z bliska, a potem poszliśmy do Glave zobaczyć jak wyglądają Dynamos z bossa. Są identyczne. Ten to ma szczęście. Gdy już miałem wracać, zapytał mnie, czy jestem zainteresowany kupnem broni z Raidu. Chwila, moment. On mnie się o coś pyta? Chce mi pomóc? Niemożliwe. Spytałem, czy faktycznie ją ma. Rzucił tylko, że zostały części z oryginalnego Eltriona do zrobienia jeszcze jednej takiej broni. To tłumaczy teraz skąd ją ma. Ponownie zapytałem ile za to chce, bo nie wierze, że za darmo. Założył ręce i spytał, dlaczego zadaje tyle pytań. Odparł, że nic nie chce, bo kasy ma sporo za projekt nowego mounta. To jest jakiś podstęp, na sto procent, ale i tak zgodziłem się. Powiedział mi, że przyśle pocztą ten miecz. Jeszcze tylko zapytał o adres i na tym się rozmowa z nim zakończyła. Mam nadzieję, że to nie żadna pułapka, ale sam fakt posiadania tej broni... Trzeba zbierać kasę na zwój.

Aisha i reszta dziewczyn były jak zwykle zajęte swoimi sprawami, czyli plotkowaniem. Czy one aby raz nie mogą poświęcić wolnego czasu na trening? Gdy wróciłem oznajmiłem, że rozmawiałem z Add'em. Od razu moja ukochana czarodziejka zadała milion pytań w dwie sekundy. Spojrzałem na nią krzywo i bez słowa wróciłem do pokoju. Dam głowa cholera jasna, że coś jest między nimi. Pieprzony gnojek się wpierdolił do mojego życia. Mniejsza. Poszedłem trenować Nighta i Wyrocznie.

Wieczorem, po kolacji, Aisha przyszła do mnie i zapytała, o co jestem taki wściekły. O nic, zupełnie o nic.Wygarnąłem jej wszystko co miałem na sumieniu. Była zakłopotana tym wszystkim. Oczywiście przeszła do tłumaczeń, że to nie tak, że z nim ją nic nie łączy i inne. Widać, jak tylko się coś o nim wspomni to jakby ożyła na nowo. Rzuciłem jej, że jak tak bardzo chce być z nim to niech idzie. Łaski mi ona nie robi. Upierała się dalej przy swoim, że tylko mnie kocha. Jasneee. Kazałem jej wyjść i przemyśleć nad tym co robi, bo to już jest przegięcie. Pomoc pomocą, ale jej zachowanie i podejście na to nie wskazują...

Przez kilka kolejnych dni czarodziejka zaczęła zachowywać się tak jak kiedyś. Próbowała swoją postawą teraz przekonać mnie, że tylko do mnie należy. Ja tak łatwo jej teraz tego nie puszczę. Może zrobię mała konfrontację by wiedziała jak się czuje? To będzie dobry pomysł.
Pewnego popołudnia poszedłem do Ary i poprosiłem ją o pomoc. Wyjaśniłem jej wszystko, a ona po części popierała moje zdanie i spostrzeżenia. Zgodziła się na taką zagrywkę, którą jej zaproponowałem. Powiedziała na koniec, że to jeden jedyny raz i żebym sobie czegoś nie ubzdurał. Rzecz wiadoma. 
Na czym polegała moja zagrywka? A to chyba napiszę jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz