Kolejne dni mijały, a ja o dziwo nie zostałem zaatakowany
przez nikogo. Nie łaziłem zbytnio po mieście i przy okazji odebrałem moją nową
zbroję od kowala. No tak, ja idiota poszedłem walczyć bez
uzbrojenia. Ciekawe kiedy zmądrzeje.
Pewnego popołudnia Chung wparzył do pałacu i oznajmił, że
mogę swobodnie poruszać się po tym świecie. Opowiedział całe spotkanie i
wszyscy byliśmy szczęśliwi, że mogę znowu tu żyć razem z nimi. W wolnych
chwilach zajmowałem się Zeki albo petami albo samym sobą. Znowu mogłem z
Chungiem zaliczać Heniry, zarabiać i szukać nowych akcesoriów. Tym razem na oku
miałem oko i skrzydło na nogę Devila. Chung do teraz próbuje znaleźć kupca do
siebie. Mam nadzieję, że u mnie tak źle nie będzie.
Jak wcześniej było wspomniane, siostra udała się na
trening by zwiększyć swój poziom. Liczę, że da sobie radę i wróci do nas.
Lepiej być w komplecie, bo nigdy nic nie wiadomo. Ara też wzięła się za
trening, bo jej secret art nie wychodził jak należał, a ja trenowałem z swoimi
pupilami. Muszę ich przygotować na wszystko, co możliwe. Ataki Nighta stały się
bardziej precyzyjne, a Śnieżynki silniejsze. Wieczór jak zwykle w towarzystwie
Zeki i petów.
Kolejnego dnia ogłoszono, że wieczorem odbędzie się
zabawa w gotyckie lalki. Trochę zaskoczyło mnie to, ale gdy reszta ekipy się
dowiedziała to chciała wziąć w tym udział. Wypożyczyliśmy ubrania i gdy każdy z
nas skończył swoją robotę to przebraliśmy się. Śmiechu nie brakowało. Każdy z
nas miał taką bez wyrazu twarz i spojrzenie jak u lalki. W dobrym nastroju udaliśmy
się na imprezę i kolejny dzień minął.
Podczas kolejnych dni dostrzegłem zmianę u Loriena.
Zaczął chodzić na dzienne misję w komplecie Noira, podobnie jak Rena. Cóż, wole
te ubrania jak zbroje Devila. Po zakończeniu misji udaliśmy się na rynek. Udało
mi się dorwać oko Devila, a Chungowi skrzydło na nogę. Zadowoleni wróciliśmy do
pałacu, w którym Aisha uradowana oznajmiła, że zostaną wypuszczone nowe
komplety – Ignition Caligo. Co dziwne, jest on podobny do mojego. Przynajmniej
się wyróżniać nie będę. Ach, zapomniałem chyba napisać. Przez ten cały pobyt
tutaj zmieniłem swój image, by nie podpadło, że coś jest nie tak. Chodziłem w
starym komplecie Glaciala.
Kilka dni później Camilla wysłała nas na nowy trening.
Każdy z wojowników miał w nim brać udział. Nawet nacieszyć się nie dadzą z
powrotu i czasu spędzonego razem z przyjaciółmi. Musieliśmy się rozstać na
długi czas. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł do miasta, w którym miał odbyć
swój trening. Najlepsze w tym wszystkim było to, że mnie posłali do rodzinnego miasta.
Nic się nie zmieniło. Krajobraz taki sam,
jak wyruszałem stąd osiem lat temu. Na Hamelingu udałem się do mojego domu –
zamku. Służba przywitała mnie jak należy, a moja matka, gdy mnie zobaczyła to
popłakała się z szczęścia. Przywitałem ją czule i przeprosiłem za wszystkie
kłopoty, które narobiłem. Kazała mi się tym nie przejmować i zapytała, jak
sobie radzą w obecnej sytuacji. Powiedziałem, że nie ma źle i jakieś siły
ciemności zawładnąć mną nie chcą, więc nie ma się o co martwić. Odetchnęła z
ulgą i udaliśmy się do ojca. Z nim tak lekko już nie było… Gdy weszliśmy do
jego pokoju, spojrzał na mnie z powagą i gniewem w oczach. Mama wyszła i
zostałem z nim sam.
- Ojcze, ja…
- Nic nie mów. Elesis mi opowiedziała o tamtej sytuacji.
Miałeś ciężki wybór albo życie dalsze jako człowiek kosztem życia przyjaciół
lub utrata człowieczeństwa w obronie przyjaciół. Sam pewnie wybrałbym jak ty. Posłuchaj.
Nie mam ci za złe za to, co zrobiłeś tylko boli mnie, że nie zwróciłeś się do nas
o pomoc. Przecież bym cię nie wyrzucił.
- No nie wiem, ojcze. Z otwartymi ramionami dałbyś
schronienie swojemu synowi, który stał się demonem?
- Bez względu kim się staniesz, nadal jesteś moim synem i
zapamiętaj to. Wszyscy, podczas zgromadzenia wręcz byli zdumieni z twojego
czynu, że odważyłeś się poświęcić tak ważną rzecz. Ja, jako twój ojciec jestem
dumny z ciebie, bo wstydu mi nie przynosisz, wręcz przeciwnie. – Te słowa
podniosły mnie na duchu. Przynajmniej wiem, że rodzicie bez względu na podjętą decyzję
będą po mojej stronie.
- Dziękuje, tato.
Resztę dnia spędziłem z rodzicami i Elesis, która już
była Grand Master. Udało jej się zaliczyć trening i zdobyć nowe umiejętności.
Mój trening, co był zaplanowany skonsultowałem jeszcze z moimi współtowarzyszami,
a potem wziąłem się do roboty. Głównie musiałem poćwiczyć nad zwiększeniem
obrażeń wybuchu z Final Strike i skuteczne przebijanie Piercingiem. Razem z
sis trenowałem przez dłuższy czas. Jej nowe ataki i specjalne umiejętności są
godne podziwu. Jak zwykle posługuje się mieczem w perfekcyjny sposób, ale i tak
nasze walki kończyły się remisem. Przynajmniej zrobiłem postęp, bo nie kładzie
mnie do zera. Często z nią rozmawiałem o przeszłości i wszystkich wydarzeń. Nie
obyło się o opowiedzeniu, jak to z Aishą się zaczęło. Rany, tyle już z nią
przeszedłem, że się w głowie nie mieści. Podziwiam ją, że znosi to wszystko
pomimo, że też nie jest święta. Jak widać, nasza miłość nie zna granic, chociaż
mogę się mylić, bo czasem jest okres zwątpień. Nie mniej jednak, cieszę się, że
dobrze wybrałem. Mam tylko nadzieję, że nic i nikt tego nie zniszczy. Tylko
trochę się boje o siebie i stosunek do Ary. Rany, będę musiał się przy niej
pilnować.
Po około miesiącu wróciliśmy do Sander. Cała ekipa już
była w pałacu i to w nowych wdziankach. Ara miała na sobie Devila (i się tu
pohamuj. Dobre sobie), Aisha Caligo i Raven w
komplecie Dark Knight. Elesis nie zdecydowała się póki co na zmianę imagu i
została przy zbroi tak zwanej klasowej. Wszyscy jej pogratulowali zdania, a Aisha
zapytała, czy nie mam jej za złe, że też ma Caligo. Ucałowałem ja w czoło i
powiedziałem, że nawet mi to odpowiada. Przytuliła się i resztę dnia
spędziliśmy na zaznajamianiu się z zmianami na rynku.
Tak, ledwo wróciliśmy i wsadzili zmianę rynku. Myu
odeszła na emeryturę, rynek, w sensie cały plac rynkowy został zamknięty i
teraz można tylko przez automatycznego aukcjonera z tablicy rejestrować
produkty sprzedaży. No niby fajnie. Zobaczy się jak to wyjdzie z czasem. Razem
z Zeki poszliśmy na spacer i rozmawialiśmy o naszym treningu. Znowu mogliśmy
być razem. Była szczęśliwa podobnie jak ja.
Kilka dni później zostały wprowadzone na sprzedaż
notatki, które zwiększą siłę naszych umiejętności. Brzmiało genialnie, ale
porównując z innymi klasami to jednak był to zły pomysł. Niektórych klas ataki zostały zbyt przesadzone. Ja tam kupiłem sobie tylko na
Phantoma. Zmienił swój pomarańczowy kolor na czarny, trwa o połowę krócej, ale za to
przebija się przez obronę przeciwnika. Teraz chodzenie na PvP nie jest dobrym
pomysłem, chyba że treningowe.
W ogóle dowiedziałem się, że przez czas treningu odbyła
się impreza Halloween, która mnie - nie wiem jak resztę - ominęła. Pewnie nagrody
były fajne, a tu kicha…
Kolejnego dnia postanowiłem sobie zakupić zwój poziomu
dziewiątego. Tak, zachciało mi się mieć większe obrażenia. Udało się znaleźć
dość tani zwój i poprosiłem kowala by zrobił z nim i bronią co należy. Od razu
poszedłem sprawdzić jak sobie radzi nowy poziom broni. Rewelacja. Z taką siła teraz poradzę sobie
z każdym przeciwnikiem. Udało się też dorwać skrzydło na nogę Devila, więc póki co
wydatki stop i z kasą muszę nadgonić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz