Płomienie zaczęły pochłaniać tutejszą konstrukcję. Wszyscy wyszliśmy na zewnątrz, a do środka już wkroczyła jakaś specjalistyczna grupa. Stałem sobie jakby nigdy nic i spoglądałem w niebo, gdy nagle mój spokój został zakłócony przez jednego z nich. Pytał się Glave co ja tu robię i domagał się informacji o mnie. Zaraz potem laska w zbroi Imperialnej zaczęła się wydzierać. Jacy oni są wkurzający. Zapytałem Glave czy mogę już iść i zmierzyłem ich wzrokiem. Dwunastu idiotów, którzy nie umieli poradzić sobie z nazoidem. Wyglądają tak żałośnie, że z chęcią bym ich wyśmiał. Wtedy pan czasoprzestrzeni zwrócił się do mnie po imieniu i zadrwił, że z takim nastawieniem nie znajdę przyjaciół. Jakbym ich potrzebował. Największa głupota ludzka, to znajdowanie sobie przyjaciół, którzy wykorzystują cię, a potem wbijają nóż w plecy. Na moje imię dziwnie zareagował jeden z wojowników w ubraniu Oficera. Jakby mnie znał, ale ja jakoś go nie kojarzyłem. Chwilę potem Glave pozwolił mi odejść. Przypomniałem mu, że plany robota i jego części chce mieć, gdy tamci skończą.
Kolejnego ranka z ciekawości zacząłem szukać danych tego nazoida. Zbudowanie czegoś takiego to nie lada wyczyn. Podobno trafił do nas z innego wymiaru i inne pierdoły, ale ja w to nie wierzę. Po kilku godzinach szukania nic nie znalazłem. Dziwne. Poszedłem na miasto kupić składniki i inne produkty żywnościowe.
Gdy sprzątałem w kuchni usłyszałem alarm nieproszonych gości. Włączyłem sobie monitor i przeglądałem ujęcia kamer. Ciekawe, kogo tym razem nogi tu przyniosły. Proszę, proszę. Tamci wojownicy. Ich się nie spodziewałem, więc trzeba będzie się przywitać. Zrobiłem sobie kubek herbaty i udałem się do głównego pokoju z komputerem. Oczywiście na mój widok się wystraszyli. By jakoś wyjść z opresji, ta młoda, w fioletowych włosach, zaczęła zadawać pytania odnośnie projektu mojej broni i rozpisce przekierowywanej energii. Potem ta druga oznajmiła, że muszą już iść. Zerknąłem na blat i zorientowałem się, że tamta długopis zabrała. Upomniałem ją, a ta się rozryczała jak jakiś bachor, że niby to limitowany, specjalny długopis. Pierwsze słyszę. Wziąłem pierwszy lepszy, a ta mi tu odwala sceny jak z jakiejś komedii. Nieważne.
Pracowałem przez kolejne dni nad ulepszeniem swojej broni, jednak to mi nie wystarczało. Potrzebuje czegoś nowego. Szukałem po różnych miastach informacji na ten temat, jednak zawiodłem się. Nikt się już tą wymarłą rasa nie zajmuje, a nazoidy co powstają nie są takie jak kiedyś. Coś jest nie tak. Czy przez pobyt w nazo bibliotece tak wiele się zmieniło? W sumie jak na to nie spojrzeć, to w ciągu trzech lat tylko Wally się tym zajmował, a nazoidów spotyka się na co dzień. Biorąc pod uwagę stan Serca możliwe, że są to inne nazoidy niż kiedyś. Może faktycznie Raid był z innego wymiaru, bo w obecnych czasach nikt by się za to nie zabrał. Podobno istnieją trzy modele, na których mi zależy. Zacząłem dogłębnie szukać informacji o tym. Udało mi się ustalić, że nazywają się Proto i Apple oraz sama Eve. Te dwie pierwsze od jakiegoś czasu pracują przy Sercu, czyli zostało odbudowane i one zajmują się produkcją nazoidów, przyjaźnie nastawionych dla ludzi. Skoro tak, to trzeba złożyć im wizytę i zapytać o Eve.
Wieczorem udałem się do Serca. Oczywiście strażnicy nie chcieli mnie wpuścić. Gdy już miałem ich usunąć z drogi, ktoś wydał polecenie, że mają mnie przepuścić. Minąłem ich i skierowałem do do generatora. W środku były one i częściowo odbudowany król. Przyjrzały się mi, a potem jedna z nich zapytała czego tu szukam.
- Eve.
- Eve? Na co ci ona?
- Nie twój interes, ale podobno jesteście tym samym modelem, więc równie dobrze mogę was wziąć pod lupę.
- To spróbuj mnie tknąć dzieciaku. – Przygotowała swoje ostrza do walki, a ja Dynamo.
- Proto, proszę. Nie potrzeba nam tu walk. To miejsce jest niestabilne. – Więc to jest Proto, a to Apple. – Proszę powiedz nam, co chcesz z nią zrobić?
- Zabrać kody.
- Kody? Nikt w obecnych czasach nie ograbia starych modeli nazoidów z ich kodów. Pewnie musisz być potomkiem tamtych naukowców. – odparła i podeszła do generatora.
- Zgadza się. Moja rodzina została wybita za odszyfrowanie waszego sekretu.
- Więc jak ci się udało przeżyć? W tamtych czasach zabijano każdego, kto pracował nad naszym sekretem.
- Nazo biblioteka. Znajome miejsce? – Wyraźnie się tym zainteresowały i uważnie mi się przyglądały.
- To wyjaśnia, dlaczego przeżyłeś. Wiesz, że ta biblioteka nie jest normalna. Zakrzywia oś czasu. Zapewne wyrzuciła cię w daleką przyszłość, obecna teraźniejszość byś mógł żyć. – odparła Proto, która schowała swoją broń i podeszła bliżej.
- Zakrzywienie czasu powiadasz? Kilka lat temu bez problemu trafiłem do mojego miasteczka i tam ciągle nad czymś pracowali.
- Nie mówię, że zakończyli badań czy co albo że zginęli całkowicie, ale zostałeś wyrzucony w przyszłość byś mógł przeżyć. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Z jakiegoś powodu musisz być właśnie tu i teraz. Mówisz, że potrzebujesz kodów Eve? – kiwnąłem głową – To będzie trudne do osiągnięcia, ponieważ udała się do Świątyni Antycznych Nazoidów i tam się za hibernowała.
- Więc w czym problem? Wystarczy pójść tam i ją obudzić.
- To nie takie proste złotko. Nie każdemu udaje się tam dostać. – odparła i wzruszyła ramionami.
- To będę musiał się zadowolić waszymi.
- Uważaj, bo ci damy te kody. Mam lepszy pomysł. – Podeszła do Apple i jej coś powiedziała. Ta natomiast kiwnęła głową i poprosiła swoich służących by przynieśli jej coś. – Łap – rzuciła w moja stronę dyskietkę.
- Co na niej jest?
- Jak otworzysz to zobaczysz. – Chwilę potem przyszli służący Apple i wręczyli jej jakąś fiolkę. Podeszła do mnie i położyła ją na mojej dłoni.
- Nie możemy ci oddać naszych kodów, ale myślę, że to zaspokoi twoje żądania.
- Przyjdzie dzień, w którym sam je sobie zabiorę. – Zarzuciłem kaptur na głowę i skierowałem się do wyjścia.
- Lubisz koty? – zapytała Apple.
- Nie – odwróciłem się do niej – skąd ten durny pomysł?
- Z powodu twojego kaptura – zaśmiała się, a ja krzywo na nią spojrzałem.
W laboratorium sprawdziłem zawartość dysku jak i fiolki. Na dyskietce były opisane dziwne eksperymenty i próby złamania praw fizycznych i całkowite nagięcie ją do woli właściciela. Natomiast w fiolce znajdowała się energia kryształu Eldrytu. Pierwszy raz słyszę o takim kamieniu. Poszukałem trochę o tym i napotkałem na artykuł o Poszukiwaczach Eldrytu. Co ciekawe na zdjęciu byli ci, co wcześniej spotkałem i Eve. Wygląda inaczej niż kiedyś, pewnie jakiś inny kod aktywowała i wszystko zmieniło. Nie mówcie mi, że muszę zadawać się z tą bandą idiotów by poznać jej przeszłość. Przecież to absurd.
Z rana dostarczono mi Raid bossa. Ucieszyłem się na te wieści. Kazałem poszczególne części wprowadzić do pomieszczenia badań. Gdy wyszli zacząłem przygotowywać się do badań nad tym cudem. Komputer włączony, sprzęt gotowy do pracy, sterowniki zainstalowane i monitoring włączony. Kartki papieru, długopisy i ołówki. Czas się pobawić.
Przez reszta dnia jak i kolejnych dni badałem każdy szczegół nazoida. Na sam koniec zostawiłem sobie procesor, czyli za koło dwóch dni.
W końcu nadszedł dzień otwarcia serca robota. Tak jak myślałem. Jego procesor był na wysokim poziomie. Tyle kabli, elektrod, lustrzanek, płytek i najważniejsze - karta pamięci. Nim się dostałem do niej to minął kolejny dzień. Wyciągnąłem ją i wsadziłem ją do komputera. Dużo informacji przewinęło się za ten czas. Mogłem sobie iść zrobić coś do picia za ten czas. Byłem zmęczony, ale skoro dostałem już główne informację to teraz nie mogę iść odpocząć. Jeszcze tamte dane od Proto i Apple. Miałem nad nimi popracować.
Na karcie pamięci były kody jego powstawania i instalacji oprogramowania. Najlepsze, że pochodziły z książki, którą dokładnie studiowałem. Czyli na przełomie tego czasu został zbudowany. Niestety, nie było żadnych informacje o autorze. Trudno się mówi. Ja za to mam dużo informacji, które mogę wykorzystać. Chyba czas odpocząć, a potem zająć się badaniem nad energią El.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz