środa, 27 lutego 2013

Rozdział XVI Bo dobrej zabawy nigdy za wiele. Wpis1

Tak nastał kolejny dzień w Sandri. Jak zwykle słońce grzało jak nienormalne, aż zatęskniłem za Hamel. Gdy tylko wstałem i się ubierałem do pokoju wpadła Zeki z zdjęciami nowego avatara. Pokazała mi wszystkie i muszę przyznać, że postarali się o tego seta dla wszystkich. Czyli postanowione, trzeba to kupić (tak kurde wykupię cały rynek z avków;x). Od razu udaliśmy się na rynek, który był tak zapchany, że szok. Podeszliśmy do tablicy i szukałem nowego avatra. Oczywiście znalazłem za nienormalną cenę. No ja rozumiem, że nowe ale z tymi cenami to przeginają. Trzeba będzie jak zombi wpatrywać się w tablicę i szukać okazji. Lorien miał na tyle szczęście, że miał tanio i se kupił już kilka części. Farciarz...
Spacerując z Aishą po mieście spotkaliśmy kilku ludzi z SC. Podeszliśmy do nich i zapytałem ich jak im się tu podoba.
-Jest czadowo stary. Normanie mógłbym tu zostać na stałe, c'nie Giio? - Amhil z wyraźną radością szturchnął łokciem łuczniczkę, która spojrzała na niego z ukosa. Nie wiem o nim zbyt wiele poza tym, że ma duże poczucie humoru jak jego przyjaciel, którzy obrali drogę RS'a.
-Ta ale z dala od ciebie. - pomimo tego, co powiedziała jakoś go to nie ruszyło i podszedłd o mnie.
-Ona jest dziwna. Wszystkich traktuje jak wrogów. - wyszeptał mi do ucha i się zaśmialiśmy.
-Co ty tam na  mnie mówisz, co?
-JA?! Ja miałbym donosić?! - robił z siebie ofiarę ale muszę przyznać, że grę aktorską ma we krwi. - Nie jestem taki wredny dla ludzi z gildii. - założył ręce i życzliwie się do niej uśmiechnął. Spojrzałem na Zeki, która była rozbawiona sytuacją.
-AMHIL KRETYNIE! - odwróciliśmy się i zobaczyliśmy jego kolegę co się wydzierał do niego. Podszedł do nas i centralnie mu od tak przyłożył w policzek. - Mieliśmy iść na pvp idioto, a ty się szwendasz z tą, tą... - zmierzył spojrzeniem Giio, której ciśnienie powoli się dźwigało, bo już miała rumieńce. - łu-czni-czkĄ. - w sposób jaki to wypowiedział był nie do opisania.
-Masz jakiś problem Kakazu czy tylko mi się wydaję? - zacisnęła dłoń w pięść i spojrzała na niego groźnie.
-Ja? W życiu, może ty masz z zmarszczkami ale ja nie mam żadnych. - Aisha wybuchnęła śmiechem, ja się powstrzymywałem i odwróciłem głowę w drugą stronę, by nie było poznać.
-Ty.... ZABIJĘ WAS!!
-Czerwony alarm Amhil zmywamy się. - szarpnął go za rękę i puścili się pędem przed siebie, a ona za nimi.
-Ta dwójka to pobija wszystkich. - ocierała łzy które jej wypłynęły z śmiechu.
-Przynajmniej będzie zabawnie. - rozejrzałem się i w oddali dostrzegłem Loriena z jakąś CN'ką i SD. - Wracamy czy chcesz jeszcze gdzieś pochodzić?
-Można wrócić w sumie ale pod jednym warunkiem. - spojrzałem na nią pytająco. - Czas wolny spędzisz ze mnie nie sam ze sobą czy na treningu.
-Tak tak...
Miło spędzałem sobie popołudnie z Zeki, gdy usłyszeliśmy wrzaski z dołu. Zeszliśmy zobaczyć, co się dzieje. Na dziedzińcu Amhil i Kakazu w towarzystwie dziewczyn, z którymi wcześniej gadał Lorien przedstawiali coś.
-JAM JEST... em.... jak mu tam było? - Amhil stał jak jakiś pomnik z jedną nogą na ławce, a drugą na ziemi, ręce wzniesione ku górze.
-Nie pamiętam. - odparł po namyśle zrezygnowany Kakazu.
-JAM JEST NIE PAMIĘTAM. MACIE SIĘ MNIE SŁUCHAĆ O BEZBRONNY LUDU, LUDZIE CZY JAK TO TAM SIĘ ODMIENIA. - dziewczyny wybuchnęły śmiechem, a ja w sumie z Zeki nie wiedzieliśmy, co zrobić.
-Zapiszcie się do cyrku.
-Sama jesteś cyrk, na kółkach albo nie, nogach. - pokazał jednej język, a ta go zaczęła gonić, a on uciekać. Potem stanął za mną.
-Ona chce mnie zbić! - schował się za mną jak małe dziecko, gdy grozi niebezpieczeństwo, a dziewczyna w secie Ibelluena oparła ręce o biodra.
-Przesuń się.
-A to do mnie?
-Tak do ciebie.
-Hahahahahaha. Wiesz z kim ty mówisz dziewczyno? - znowu wybuchnął śmiechem, a ona nie wiedziała co zrobić. Wyszedł za mnie i wskazał na mnie ręką. - To być nasz mistrz gildyji nie-do-in-for-mo-wa-na dzie-wczy-nkO. - spojrzałem na niego jak na debila, a on puścił strzałkę i odszedł do Kakazu.
Trochę się zmieszała, przeprosiła i doszliśmy do zgody. Zaraz potem podeszły dwie inne, które też tu były. Dziewczyna w Ibelluen to Serelyn, czarodziejka DW, nazoidka w firmowym ciuchu Marumi CN oraz Chalya nowa klasa SD. Bosko, teraz wiem kto przyjechał do miasta. Przez jakiś czas w tym gronie gadaliśmy oczywiście nie obyło się bez żartów tamtej dwójki.
Wieczór na szczęście minął spokojnie. Dobrze, że tamta ekipa mieszka gdzie indziej, bo bym chyba nic nie przełknął. Gadałem z Lorienem, jakby tu kasę zarobić na nowego avka, bo spory wydatek będzie na to. Dogadaliśmy się, że będziemy łazić na sekrety i henie by coś wpadło. Od jutra czas zacząć zarabiać, a potem się wozić w nowym ciuchu.

2 komentarze:

  1. Ej no, Amhil jest wredny ;-; Niech Gii mu przywali.
    Anywayz, rozwaliła mnie ta akcja z "nie-do-in-for-mo-wa-nĄ-dzie-wczy-nkĄ" XDD

    ~Kami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm zobaczęxd Ogólnie teraz będą luźne i zabawne wpisy:P

      Usuń