wtorek, 19 lutego 2013

Wpis6 Oczami Chunga

Rena starała się jak mogła by mnie pocieszyć, jednak to takie łatwe nie jest. Po raz kolejny, na moich oczach zginęła bliska mi osoba. Poprosiłem Rene, by zostawiła mnie samego, bo teraz wole ciszę i spokój. Z smutnym wyrazem twarzy odeszła, a ja zostałem sam z swoimi myślami.

Po jakimś czasie przyszedł Elsword i podobnie jak Rena starał się jakoś mnie podnieść na duchu. Ammo otworzył drzwi na oścież i u progu, niepewnie wychyliła się główka, a potem łapki jakiegoś zwierzątka. Patrzałem zaciekawiony, co to jest? Chwile potem, w pełnej okazałości ujrzałem mała lisiczkę, podobną do tej od Elsworda. Powiedział jej, iż ja będę się nią zajmować i od razu podbiegła do mnie i przytuliła do ręki. Byłem w szoku. Pierwszy raz tak miła niespodzianka mnie spotkała. Od niepamiętnych czasów uśmiechnąłem się i pogłaskałem zwierzątko. Gdy wychodził w drzwiach stanęła Maya. Teraz to już kompletnie nie wiedziałem jak się zachować. Elsword... on... jak chce to na prawdę zrobi wszystko dla przyjaciół. Chwile potem zamknęły się drzwi i Maya podbiegła do mnie i przytuliła. Widać było, iż bardzo się stęskniła. Pytała mnie, co się stało i dlaczego tak mało do niej pisałem. Opowiedziałem jej wszystko, wytłumaczyłem i na koniec siedzieliśmy przez długi czas przytuleni do siebie. Na chwile moje serce znalazło ukojenie. Lisiczka też chciała się wcisnąć, co wyglądało zabawnie. Maya myślała nad jej imieniem. Ja nie miałem bladego pojęcia jak ją nazwać. W końcu rzuciła Lorienka. Spojrzałem na nią zdziwiony, a potem rozbawiona utwierdziła, iż tak będzie się zwać. Miło, że będzie mieć moje imię...

Następnego dnia Maya i reszta dziewczyn zaczęły gadać jak najęte. One zawsze znajdą ciekawe tematy do rozmów. By wyrwać się od tego, razem z Elsem wymyśliliśmy bajeczki i poszliśmy na miasto. Trochę głupio tak kłamać no ale siła wyższa. Rozmawialiśmy o gildii na spokojnie i zastanawialiśmy się jak sobie radzą. W centrum Sandri spotkaliśmy Misubi i wypytaliśmy o ważniejsze sprawy. Ulżyło nam, gdy się dowiedzieliśmy iż jest wszystko w porządku. Kilka chwil potem wspomniało nam się o turnieju. Jak idioci wybiegliśmy z centrum miasta i skierowaliśmy się do pałacu. Jak tylko włączyliśmy telewizor i zobaczyliśmy, iż jest przerwa padliśmy na kanapę. Do samej kolacji gadaliśmy jak nakręceni o tym, a gdy tak nas dziewczyny słuchały to nie wiedziały co powiedzieć.
-W ogóle, tamten gość oszukiwał.
-Jak do mnie jechał na eliksirze wytrzymałości.
-Na bank. Przecież nie możliwe stać w Storm Blade Type H i dostawać takie obrażenia, choćby nic.
-Oby Raven wygrał. - dokończyłem ostatnią kanapkę i popiłem herbatą.
-Wygra, a jak nie to będzie drugie miejsce też dobrze. Znaczy ja bym się cieszył... - wygodnie Els oparł się o krzesło i postawił nogi na stole.
-Elsword nogi ze stołu. - Rena spiorunowała go spojrzeniem, a on nic.
-Tak mamo już. - jak na złość jej założył nogę na nogę i bujał się na krześle.
-Podejdę do ciebie i ja nie żartuje.
-Weź na luz. Nie robie nic złego. - przywołał Cornwella i zaczął nim podrzucać.
-Jeśli myślisz, że wystraszę się twojego miecza to się mylisz.
-Hę? Nie przywołałem go by cię postraszyć. - wybuchnął chwile potem śmiechem i dalej bawił się mieczem. Nie wiedziałem czy się wtrącać czy nie ale Renie skoczyło ciśnienie, bo już wyłamała łyżeczkę w dłoni. - Dobraaaa, to ja idę do siebie. - odwołał miecz, zabrał nogi ze stołu i skierował się w stronę pokoi. Chwilę potem Aisha pobiegła za nim, a Maya obok mnie zaśmiała się cichutko. Spojrzałem na nią pytająco.
-Nie umieją żyć bez siebie. Ta dwójka. - no tu miała rację.
-Niech go lepiej Aisha podszlifuje, bo znowu zachowuje się jak...
-Wolisz by był przygnębiony i zamyślony jak wczoraj? Podobnie jak Chung?
Pierwszy raz publicznie głos zabrała Ara. Akurat tu miała rację po części. Elfka westchnęła tylko, pożegnała się z nami i wyszła. Chwile potem Ara, a potem ja z Mayą.
W pokoju rozmawialiśmy i bawiliśmy się z Lorienką (no jak to dziwnie brzmi pisząc jej imię). Przynajmniej dzięki nim jakoś nie miła atmosfera znikła. Przynajmniej teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz